Zamki Krucjat – część II, Sahjun (Saone)

saone

Kolejny zamek znany jest pod wieloma nazwami – Saone od imienia jednego z właścicieli, tradycyjnie po arabsku Sahjun, co oznacza Syjon, czyli Ziemię Obiecaną, lub Cytadelą/Zamkiem Saladyna – pod takim mianem zresztą najłatwiej znaleźć o nim informacje, bo nazwa arabska, okazuje się, jest niepoprawna politycznie.

Miejsce zostało ufortyfikowane najprawdopodobniej około połowy X wieku. W 975 roku zdobyli je Bizantyjczycy pod wodzą cesarza Jana I Tzimiskesa. Forteca pozostawała pod panowaniem bizantyjski najpewniej aż do 1108 r., kiedy została zajęta przez Krzyżowców. Pierwszym frankijskim władcą zamku był Robert syn Fulka. Była to jedna z najbardziej zaszczytnych pozycji w Księstwie Antiochii (zamek nie znajdował się w Królestwie Jerozolimy, państewek krzyżowych było kilka). Robert skończył zresztą dość tragicznie, bo mimo zażyłych stosunków z władcą Damaszku Tughtakinem został przez niego pojmany po bitwie w 1119 roku i – gdy odmówił przyjęcia Islamu – zgładzony. Jego czaszka, ozdobiona klejnotami, służyła Tughtakinowi jako naczynie.
Krzyżowcy utracili zamek w 1188 roku. Zdobył go Saladyn.

Frankowie najprawdopodobniej w roku 1132 zaczęli wzmacniać  wcale nie słabą – bizantyjską fortecę. Zamek znajduje się na długim na ok. 700m płaskowyżu. Jest ukryty wśród gór i w odróżnieniu od innych wielkich zamków nie panuje nad żadną bogatą okolicą, czy ważną drogą. Jednakże jakakolwiek wyprawa arabska na Antiochię (potężne, bardzo ważne miasto, siedziba pierwszego w dziejach biskupstwa chrześcijańskiego i drugi po Jerozolimie ośrodek chrześcijaństwa, siedziba św. Pawła Apostoła) lub na wybrzeże, musiała albo zamek zdobyć, albo ryzykować pozostawienie go na swoich tyłach.
Bizantyjskie umocnienia koncentrowały się na wschodzie, gdzie płaskowyż styka się z resztą masywu górskiego. Wybudowano tam w poprzek mur, oraz zamek o nieregularnej bryle. Zachodnią część zajmowało miasteczko przy-zamkowe. Ono także było otoczone murem.
By umocnić pozycję jeszcze bardziej, krzyżowcy wykuli w skale szeroki na 20m, głęboki na 30m i długi na 155m rów. Pozostawiono w jego części środkowej samotną iglicę skalną, by służyła jako podpora drewnianego mostu prowadzącego do twierdzy. Jest to jedna z najbardziej godnych odnotowania pozostałości pobytu Krzyżowców na Bliskim Wschodzie.

Saone07

Bizantyjska forteca pozostała bez zmian, natomiast umocniono mury biegnące wzdłuż krawędzi płaskowyżu od strony południowej i wzmocniono je trzema, pomyślanymi jako samodzielne punkty oporu czworokątnymi wieżami – jedną w rogu i dwoma wzdłuż drogi wiodącej do bramy fortecy. Od północy stoki skalne płaskowyżu są tak strome, że żadne prace umocnieniowe nie były konieczne.
Dobudowano także wieże w murze okalającym miasto i umocniono mury twierdzy od strony miasta  czworokątnymi wieżami. Zamek od miasta zamkowego oddzielał także stromy stok i niedokończony rów wykuty w skale (dużo mniejszy niż ten znajdujący się po przeciwnej stronie zamku). Miejsce to stało się piętą achillesową całej twierdzy.
Największe fortyfikacje znajdowały się więc na wschodnim krańcu twierdzy. Część wież wyrastała z naturalnych klifów skalnych stają się ich kontynuacją.

saone5

Tu także znajdował się wielki donżon stanowiący ostatni bastion obronny. Był on samodzielną twierdzą, bez wyjść na mury. Taką zresztą rolę spełnił podczas oblężenia w 1188 roku.
Wewnątrz fortecy krzyżowcy wybudowali jeszcze 3 warte odnotowania obiekty – zadaszoną cysternę na wodę, duży kamienny budynek służący jako osłona przed pociskami dla części załogi nie przebywającej na murach i, oczywiście, kościół.mapa

1. Bizantyjska cytadela; 2. wielki rów; 3. donżon; 4,5,6 duże, kwadratowe wieże; 7. cysterna; 8. kaplica; 9. brama, dolnej fortecy

Szturm zamku rozpoczął się 27 lipca 1188 roku. Saladyn podzielił swoją armię na dwie części. Sam objął dowodzenie na głównymi siłami rozlokowanymi naprzeciw wschodniej ściany zamku. Jego syn dowodził wojskiem obozującym wzdłuż najsłabiej bronionej północnej strony fortyfikacji.
Rozpoczęło się dwudniowe bombardowanie. Do dziś można znaleźć pociski ważące od 50 do 300kg, których używano podczas ataku. Po zakończeniu bombardowania, w piątek 29 lipca, muzułmanie przystąpili do generalnego szturmu. Syn Saladyna atakował miasto, którego mieszkańcy w pośpiechu uciekli do zamku. Umiejętnie wykorzystał punkt, gdzie niedokończony rów skalny stykał się z północnym stokiem i szybko znalazł się wewnątrz głównej linii fortyfikacji. Obrońcy wycofali się do wielkiego donżonu i zaczęli negocjować warunki kapitulacji. Za cenę 10 dinarów za mężczyznę, 6 za kobietę i 2 za dziecko pozwolono im wycofać się do Antiochii. Zamek padł więc w 3 dni. Był dobrze zaopatrzony, prawdopodobnie brakowało w nim jednak obrońców i jakichkolwiek machin oblężniczych mogących odpowiadać ogniem napastnikom.

Kolejne wieki były dla zamku łaskawe. Niewielkie uszkodzenia powstałe podczas szturmu w 1188 zostały naprawione. Większej przebudowy muzułmanie nie podjęli. To przyczyna, dla której zamek ten jest najlepiej chyba zachowanym zabytkiem krucjatowej architektury obronnej.
Zamek zachował się do dziś bardzo dobrze. Znajduje się w Syrii, biorąc pod uwagę jego odosobnienie jest duża szansa, że nie podzielił i nie podzieli losu Crac des Chevaliers, który mocno ucierpiał w walkach. Podobnie jak Crac des Chevaliers jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

 

Tekst opracowany w dużej części na podstawie książki Hugh Kennedy’ego „Crusader Castles”.  Zdjęcia ze stron: topkastelen.nl  i romeartlover.tripod.com

Zamki Krucjat – część I, Kerak (Crac des Moabites)

1

Miasto i zamek Kerak ulokowane są na płaskowyżu o długości ok 850 m. Płaskowyż wznosi się na prawie 1000 metrów ponad poziom pobliskiego Morza Martwego. Zamek znajduje się na południowym krańcu płaskowyżu. Obecnie jest to terytorium Jordanii. Jeden z największych zamków krzyżowych. Majestatycznie góruje nad okolicą i jest stosunkowo dobrze zachowany.
Wystąpił także w megaprodukcji filmowej Królestwo Niebieski.

Miejsce było wzmiankowane już w Biblii, ale mnie interesują tylko czasy Wypraw Krzyżowych, więc ograniczę się do XII wieku.

Początek budowy zamku datuje się na 1140 r. Pierwsze prace rozpoczął  Pagan (fr. Payen) – wcześniej cześnika królów Baldwina II i Fulka.
Pagan przeniósł się do Keraku (znanego także jako Kerak de Moab, bo słowo Kerak bywa wieloznaczne, czasami używane jest jako nazwa innych fortec Krzyżowców z Crac des Chevaliers na czele) z zamku Montreal. Czemu Pagan przeniósł się w to miejsce – nie wiadomo. Być może dlatego, że bliżej stąd do Jerozolimy (przy dobrej pogodzie widać nawet Górę Oliwną) i do Morza Martwego. Rozbudowa fortyfikacji kontynuowana była przez jego bratanka Maurycego i Philippe’a de Milly. Zamek stał się tym samym stolicą Księstwa Oultrejordain (Zajordani), jednego z głównych lenników Królestwa Jerozolimskiego.

mapa

Zamek Kerak: fortyfikacje wzniesione przez Krzyżowców na czarno; późniejsze, mameluckie zakreskowane.

1. Rów oddzielający zamek od miasta; 2. dolne mury; 3. zbocze; 4. oryginalne wejście; 5. sale i korytarze; 6. kaplica; 7. Donżon zbudowany przez Muzułmanów; 8. pałac, jak dowiedziono współcześnie także wzniesiony przez Muzułmanów

 

Zamek wybudowany jest z twardej, z grubsza tylko obrobionej skały wulkanicznej, późniejsze dodatki mameluckie są z dobrze obrobionego, miększego wapienia. Z trzech stron otaczają go strome stoki, z czwartej wykuto w skale głęboki na ok. 30m rów i tym samym oddzielono od miasta.

Mury zamku okalają górna krawędź wzniesienia, od strony zachodniej znajduje się jeszcze jeden, dolny krąg murów dodany przez Mameluków, ale pozostałości roboty kamieniarskiej krzyżowców pozwalają sądzić, że w czasach Krucjat też tam był.
Po wschodniej stronie widać szczególnie wyraźnie struktury wzniesione przez europejczyków – powstałe w dwóch fazach mury. Zewnętrzne wzmocnione są 3 kwadratowymi wieżami. Poniżej wygładzone, bardzo strome zbocze, nadające zamkowi charakteru i majestatu.
Mała brama znajdowała się w północnym murze na wprost miasta, w części murów wzniesionych także w czasach krzyżowców. Tu też znajdowały się wykute w murach sale i korytarze dla ludzi, stajnie i magazyny.
Najsłabszym punktem fortecy była jej południowa krawędź. Dzisiaj górują tutaj wieża wzniesiona przez Mameluków. Oryginalne fortyfikacje Krzyżowców zostały zniszczone podczas oblężenia w 1189 r., ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że analogicznie jak w zamkach Saone i Beaufort znajdował się tutaj potężny donżon lub stołp. Od strony południowej, u podstaw wzgórza wykuto w skale zbiornik na wodę, w trakcie wojny stający się szeroką na 20m fosą.

Początkowe, dość spokojne dzieje budowli zmieniały się w 1177 r., gdy zamek przeszedł w ręce Renalda z Châtillon. Renald pragnąc nie dopuścić do zjednoczenia wszystkich ziem arabskich pod berłem Saladyna (co skończyłoby się pewną klęską chrześcijańskich państewek na Bliskim Wschodzie), za zgodą króla Baldwina IV organizował z Keraku łupieskie wyprawy, a nawet próbował zdobyć Mekkę. Jak widać postać ta w rzeczywistości mocno odbiega od obrazu przedstawionego w filmie Królestwo Niebieskie. W odpowiedzi Muzułmanie oblegali Kerak 3 razy w ośmej dekadzie XII wieku.

Pierwszy raz, w październiku 1183 r. pod zamek podeszła armia dowodzona przez Saladyna. Muzułmanie zdobyli szturmem miasto. Rzesza uchodźców wlała się do miasta uniemożliwiając szybkie zamknięcie bramy. Saraceni byli bliscy zdobycia zamku, jednak męstwo jednego rycerza zwanego Ivenem (nic więcej o nim nie wiem), który utrzymał bramę do czasu zburzenia mostu nad rowem dzielącym zamek i miasto uratowało krzyżowców. Szturm przerodził się w oblężenie. 8 maszyn oblężniczych bombardowało zamek dzień i noc (6 od strony miasta i 2 od południa). Obrońcy nie mieli własnych maszyn, więc nie mogli odpowiadać ogniem – jedyne co im pozostawało to chronić się i modlić, żeby pocisk nie trafił w miejsce, w którym się akurat znajdowali.
Podczas tego oblężenia miało miejsce jedno z najbardziej znanych rycerskich zachowań Saladyna. W zamku odbywało się właśnie wesele – siostry króla Jerozolimy Izabeli z Onufrym IV. Matka panny młodej zaraz po nadejściu wojsk saraceńskich wysłała wiadomość do Saladyna przypominając mu, że miał okazję trzymać na rękach Izabelę, gdy ta była jeszcze małym dzieckiem. Rozczulony tym Saladyn nakazał zaprzestać ostrzeliwania wieży, w której odbywało się wesele i noc poślubna.
Mimo rycerskości dowódcy, do grudnia oblegający nie odnieśli żadnych dużych sukcesów, a groźba przybycia całej armii Królestwa spowodowała, że Saladyn musiał odstapić zamek – nie chciał znaleźć wraz ze swoja armią się pomiędzy młotem (odsieczą) a kowadłem (zamkiem).

Po raz drugi muzułmanie podeszli pod zamek w czerwcu 1184 r. Pierwszy szturm nie przyniósł sukcesu – w dużej części dlatego, że przez zimę obrońcom udało się zbudować własna maszyny oblężnicze i przy ich pomocy odeprzeć atak. Napastnicy zaczęli zasypywać rów pomiędzy miastem i zamkiem wznosząc przy tym osłony chroniące własne wojska przed ostrzałem z twierdzy. Ponowne, pośpieszne przybycie odsieczy zmusiło, już po 4 tygodniach, Saladyna do przerwania oblężenia.

Trzeci atak Muzułmanie przypuścili w marcu 1189 r. Tym razem armią dowodził bratanek Saladyna. Także tym razem nie udało się uchwycić fortecy z marszu. Obrońcy bronili się zacięcie i umiejętnie, ale sytuacja po klęsce Krzyżowców w bitwie pod Rogami Hittinu rok wcześnie diametralnie zmieniła się. Nikt nie mógł już przyjść twierdzy z odsieczą. Zmorzona głodem załoga poddała się na przełomie października i listopada. Muzułmanie w uznaniu ich męstwa pozwolili obrońcom zachować wolność.

Forteca służyła odtąd Mamelukom, którzy ją odnowili i przebudowali oraz Imperium Osmańskiemu.

Przy pisaniu tego artykułu czerpałem dość obficie z książki Hugh Kennedy’ego „Crusader Castles”

3

2

Witajcie w zielonym piekle!

 

źródło: "VIetnam on Canvas",Sandra Finger Lee

źródło: „VIetnam on Canvas”,Sandra Finger Lee

 

Listopad 1965. Hen daleko od cywilizowanego świata, pośród morza zielonej wegetacji z cichym łopotem wirników przemykają stalowe ważki.
Ich brązowe, obłe ciała suną w kierunku małej polany leżącej u podnóża potężnego masywu Chu Pong, górującego na ponad 2400 stóp ponad malowniczą doliną. Rejon ten jest tak obcy i odległy ludziom Zachodu jak głębie oceanów czy arktyczne pustkowia.
Ważki niemal nie dotykając ziemi lądują, wypluwają zielone istoty objuczone bronią i sprzętem a następnie pośród ryku silników gwałtownie podrywają się w powietrze. Jednakże ani okoliczny las ani góry nie są puste. Tak naprawdę są matecznikiem potężnego roju, który już usłyszał szum ważek, ucieszył się, tym razem ofiara sama weszła w paszczę złaknionego krwi drapieżcy.
W powietrzu słychać pierwsze strzały gdy rój wychodzi ze swych kryjówek atakując zuchwałych przybyszy. W eter radiowy trafiają liczne wiadomości, na polu bitwy rządzi chaos. Ludzie padają krzycząc z bólu i strach, zalewając się krwią.
Witajcie w Ia Drang, dolinie gdzie gospodarzem jest śmierć.

_____________________________________________________________________

Centurion, Malował: Patrol

Czołg Centurion Mark 5, Malował: Patrol

 

Tym krótkim klimatycznym wstępem chciałem zachęcić czytelników do zainteresowania się tematem gry bitewnej Vietnam zbudowanej na „silniku” Flames of War.
Zasadnicze elementy obu systemów są te same, różnice dotyczą głównie ewolucji walki w ciągu 20 lat od zakończenia II WŚ – helikopterów. Wszak bitwa w Ia Drang była dla wojny w Wietnamie tym samym czym wojna domowa w Hiszpanii dla II WŚ – doskonałym poligonem doświadczalnym. Ale nie tylko helikopterami świat stoi. Dodatkowe różnice dotyczą scenariuszy, które dokładnie dzielą bitwę na strony Wolnego Świata i Komunistów więc starcia USA vs ANZAC są raczej niemożliwe do przeprowadzenia.
Armia Wietnamska bazuje głównie na ilości piechoty, której głównym zadaniem jest zalanie przeciwników, ich zasady można przyrównać do zasad Sowietów z Early War, gdzie na miejsce zniszczonej kompanii zaraz wchodzi kolejna. Interesujące są też zasady dotyczące plutonów i podstawek USA i sojuszników – w Wietnamie nie było się gdzie ukryć, nie było gdzie uciec przed wrogiem. Jeśli sytuacja była zła mogłeś tylko błagać przez radio o pomoc i modlić się, że ktoś cię usłyszy. Pluton, który nie zda testu morale traci jedną podstawkę i walczy dalej. Również podstawki nie giną od razu, przeciwnik musi rzucić dodatkowo 5+ jeśli mu się to nie uda – podstawka jest ranna.
To oczywiście nie wszystkie różnice ale akurat one najbardziej rzucają się w oczy po pierwszym zapoznaniu z zasadami.

Podręcznik zawiera zasady do armii USA, ANZAC, ARVN (Wietnam Demokratyczny) i PAVN (Wietnam Północny). Wydany jest na dobrym battlefrontowym poziomie, zawiera również historie kilku bitew oraz sporo inspirujących do kupowania/malowania/grania zdjęć. Dodatkowo nowe zasady często są ilustrowane schematami, które pomagają je zrozumieć.

Kolejna niezwykle ważną kwestią są figurki i tutaj należą się firmie Battlefront pochwały. Detal i rzeźba pojazdów są na dużo wyższym poziomie niż w FoW klasycznym.
Nowoczesne czołgi takie jak Sheridan, Centurion czy T-54 wyglądają absolutnie fenomenalnie. Również śmigłowce są niczego sobie, duże modele na podstawkach lotniczych- ich największą wadą jest cena -ok. 68zl sztuka podczas gdy pluton piechoty Airmobile niesiony jest w czterech. Battlefront rozwiązał sprawę połowicznie wypuszczając znaczniki śmigłowców do druku ale nie rozwiązuje to do końca problemu (wszak nie gramy w planszówkę tylko w bitewniaka!). Figurki piechoty są na niezłym poziomie, np. Vietnamczycy w klapeczkach
i kapeluszach uzbrojeni w automaty Kałasznikowa i RPG robią wrażenie podczas gdy pluton USA airmobile jest już tylko poprawny.

Dopiero jedna gra za nami, dodatkowo na mało wietnamskim stole bo miejskim. W trakcie gry wychodzi na jaw dużo większa siła piechoty względem pojazdów opancerzonych.
Każda podstawka wolnego świata ma wyrzutnię LAW, która pozwala strzelać z AT12 aż na 12 cali (tak!) oraz daje Tank Assault 5! To moc większa niż klasyczne Panzershrecki i Bazooki.
Czołgi często mają szerokie gąsienice ale w ciężkich warunkach terenowych nawet one nie dają gwarancji udanych szarż. Ostatnią interesującą zmianą jest umieszczenie artylerii w Fire Base czyli miejscu poza planszą skąd ostrzeliwują one przeciwnika. Jest to mocna zasada, dająca głównie USA i sojusznikom zdolności porównywalne z niesławną „okrętówką”. Niezniszczalna bateria 6 dział 105mm USA z TOTem kosztuje 185pts – kto by takiej nie chciał? Dodatkowo pozwala to oszczędzić sporo pieniędzy bo koszt pudełka 3 dział ze sztabem i dowództwem to ponad 100zł.

Mam nadzieję, że po lekturze choć kilka osób zainteresuje się bardziej tym godnym uwagi systemem, który jest ciekawą (i niedrogą) alternatywą względem zwykłych Flames of War.

Wojtek „Zorg” Kinasz

 

Turniej Ogniem i Mieczem „Bitwa o Śląsk” – Fotorelacja

26 kwietnia za namową jednego z organizatorów (Rahumene) wybrałem się na turniej OiM w Chorzowie Batorym. Impreza odbyła się Miejskim Domu Kultury którego wnętrza fajnie wpisywały się w klimat turnieju.  Głownie jako obserwator i fotograf  moglem skupić się na modelach i probie zrozumienia zasad oraz podsłuchać kilka taktyk weteranów gry.

Duży pozytyw to sędzia Gregx który bardzo profesjonalnie rozstrzygał wszystkie spory. W tej grze jest trochę niejasności zwłaszcza jeśli chodzi o to która podstawka może szarżować  więc miał sporo roboty.

Moje rozbawienie ale i lekki podziw wzbudził „Ciosu”- nadworny malarz Wargamera który malował swoich kozaków w trakcie gry.  Co do efektów wizualnych to wymóg pomalowanej armii to duży plus i wrażenie na stole zupełnie inne niż świecący metal. Moje jedyne małe rozczarowanie  to stoły i makiety.  Trochę  lasów, rzeka czy jakieś pole i stoły wyglądały by znacznie bardziej atrakcyjnie.

Podsumowując była to bardzo mila i profesjonalnie zorganizowana impreza. W wakacje ma się odbyć kolejna „Bitwa o Śląsk”. Może tym razem uda mi się tam pojawić jako gracz z moim małym podjazdem szwedzkim.

P.S. Zdjęcia te zostały też opublikowane na oficjalnej stronie OiM

http://s26.postimg.org/nx6ymtyqx/IMG_3604.jpg