Peter Pig – obszerniejszy rzut okiem

Peter Pig to producent modeli w skali 15mm – mam wrażenie – mało znany w Polsce, mimo bardzo, bardzo dużego asortymentu i wielu lat na rynku. Być może wpływ na to ma cena wysyłki do Polski – cytując za stroną producenta „postage to Poland is a  flat rate of £35. We have to use a carrier to avoid the many losses of packages to Poland in the past year”. Figurki te zazwyczaj otrzymują bardzo wysokie noty na stronach anglojęzycznych, czasami wręcz traktowane są jak modele referencyjne, więc byłem bardzo ciekawy jak prezentują się w rzeczywistości (na stronie producenta większość zdjęć modeli jest słaba, a dobrze pomalowane figurki można policzyć na palcach jednej ręki). Nie zawiodłem się, choć na pewno nie są pozbawione wad. Jak zobaczycie poniżej zamówienie było chaotyczne i nie do końca reprezentatywne, ale to modele na próbę lub dodatki, które były nam potrzebne (nam, bo zamawiały trzy osoby) do objectivów, itp.

Na pierwszy ogień żywiczny model zniszczonego amerykańskiego Jeepa. To jednoczęściowy model – moim zdaniem bardzo ładny. Detale na martwych żołnierzach są dobrze widoczne i głębokie (to zreszta charakterystyczne dla rzeźby Petera Piga), Jeep wygląda jak Jeep, rozwalony jest realistycznie. Sumując – wszystko tak jak powinno być.

jeep1 jeep2

Kolejne na liście są Nebelwerfery – potrzebne były mi 3 sztuki dla Węgrów, bez obsługi, bo tą dostarczy kiedyś Battlefront. Modele są oki, zdecydowanie mniejsze niż model BFu i – uważam – ładniejsze, choć akurat artyleria Battlefrontu jest trochę słabsza od innych ich modeli, więc nie znaczy to wiele.

nebelparts

Poniżej porównanie z modelami Battlefrontu:

nebelvsbf nebelvsbf2

Następny model to PzIV/70 L (V). Nie obrabiałem go (nie ma zbyt wielu rzeczy do przycięcia, wyrównania, modele są dobrze odlane) i nie sklejałem, więc złożony jest tylko na słowo honoru i szpary są większe niż będę w modelu sklejonym. Model jest w całości metalowy. Tak wygląda po wyjęciu z woreczka:

pz41 pz42

Jak widać – instrukcja do sklejenia nie jest potrzebna, model jest prosty. Detale są oki (choć kilka krawędzi włazów mogłoby być dokładniejszych). Wszystko do siebie dobrze pasuje. Poniżej złożony i trzymany „w kupie” przez grawitację model wraz ze zwykłym PzIVH Battlefrontu dla porównania:

pz4vsbf1 pz4vsbf2 pz4vsbf3

Wielkością są zbliżone, zdjęcia trochę słabo oddaje detale metalowego modelu, lepiej będzie widać je poniżej na prównaniu detali gąsiennic:

gaskivsbf

Najbardziej w tym modelu podoba mi się figurka dowódcy – większość dowódców Battlefrontu wygląda jak bałwanki, brak im jakiejkolwiek dynamiki. Tutaj mamy kapitalny model. Trudno mi zrobić moim malutkim aparatem zdjęcie takiej drobince, ale mam nadzieję, że coś będzie widać:

pz4dw1 pz4dw2

Dla Węgrów wziąłem też na próbę Tygrysa – w wersji Battle Hardened. Model wygląda tak:

tiger1 tiger2

Ciekawostką jest, że gąsienice z obu stron mają ten sam wzór. Model jest ładny, uważam, znacznie lepszy od Tygrysów z Battlefrontu (to stare modele i są w moim odczuciu jednymi ze słabszych figurek do Flames of War), ale, ale ma jedna dużą wadę. Między gąsienicami a kadłubem jest wielka szpara z bolcem po środku:

tigerdziura

Wyciąłem bolec, z tyłu przykleję odrobinę plasticcardu i będzie dobrze, więc wielki problem to nie jest, łatwiej go rozwiązać niż wycinać nadlewki w żywicznych modelach. Sklejony Tygrys wygląda tak:

tigergot1 tigergot2 tigergot4 tigervsbf

Na końcu dwie drobnostki – rowery:

rowery

i kierowcy/pasażerowie pojazdów w umundurowaniu brytyjskiego spadu:

spad1

 

Podsumowując – bardzo ciekawe modele. Biorąc pod uwagę różnorodność wzorów i akcesoriów oferowanych przez producenta prawie każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego. Spośród modeli, które zamówiliśmy żaden nie jest zły. Mają wady, są metalowe, więc detale nie będą tak krystalicznie czyste jak na nowych plastikowych modelach BFu, choć z drugiej strony taka laserowa precyzja nie zawsze jest dobra. Modele piechoty (choć specyficzne – dowódca czołgu, kierowcy) są bardzo dobre, znacznie lepsze niż metalowe modele Battlefrontu – mają bardzo wyraźne detale i bardziej realne proporcje ciała (broń wygląda dużo lepiej, detale na twarzach i umundurowaniu są lepsze, nie ma problemu ze znalezieniem paska od broni czy szelek jak to czasami bywa w ofercie Battlefrontu). Mnogość ciekawostek (takich choćby jak rowery czy poddający się żołnierze, ranni i zabici, itp) daje duże pole do popisu przy celach misji i dodaje smaczku naszej armii. Odlane są bardzo dobrze, metal jest twardy, nadlewek praktycznie nie ma.

Planuję dokupienie Tygrysów dla Węgrów (jest ich kilka wzorów, a chcę mieć różnorodnie w rozpisce, bo to była zbieranina sprzętu) i może jakiś plutonik piechoty, bo ciekawi mnie jak będa wyglądać normalni wojacy.

Strona producenta poniżej:

http://www.peterpig.co.uk

Potyczki z mechem – część 1

Trochę po długich namowach kompanów od turlania kości, częściowo po starej znajomości, a także nieco przez wrodzoną ciekawość zainteresowałem się strategiczną grą figurkową wymyśloną przez kolegę. Swoją drogą to dosyć ciekawe doświadczenie, kiedy bierze się do ręki podręcznik, otrzymany w prezencie od autora, o którym jakoś ciężko pomyśleć, że to Autor (przez duże A), bo to przecież kumpel znany od lat. Gra pod nazwą PMC2640 to skirmish science-fiction, skonstruowany w skali 15mm, wydany przez Assault Publishing. Continue reading

Plastikowe PzIVH z Battlefrontu – rzut okiem

W ramach wzmacniania korpusu węgierskiego nabyłem w ten weekend box z pięcioma czołgami Panzer IVH z Battlefrontu – oznaczenie producenta GBX79. To zestaw całkowicie plastikowych modeli.

Pudełko wygląda tak samo jak do poprzedniego zestawu żywicznych modeli.

pudlo

W środku znajdziemy śmiesznie pocięte wypraski. Wyglądają tak jak wyglądają z jednego powodu – błędu producenta, który źle zaprojektował schurzeny – zamiast 5 płyt, każdy schirzen miał 4. Jak widać Battlefront poradził sobie z tym problemem tnąc wypraski na kawałki i usuwając wadliwe części. Tak przynajmniej mi się wydaje (wypraski są pocięte prawdopodobnie ręcznie). Nie ma to wielkiego wpływu na ocenę zestawu, bo jak widać wszystko jest w porządku z schurzenami. Prócz plastików dostajemy z zestawem mały komplet kalkomanii – bez rewelacji, zdziwił mnie tylko Balkenkreuz, bo mamy tu całkowicie białą wersję. Wypraska z dowódcami jest tylko jedna, pozostałych dostajemy po pięć.

ramki

Sklejanie jest łatwe i przyjemne. Części są dobrze spasowane, wycina się je z ramek bardzo łatwo (wystarczy zwykły skalpel). Nie potrzeba też żadnej instrukcji, choć pewnie początkujący może mieć problemy, więc za brak instrukcji mały minus.

Najbardziej ciekawiło mnie jak plastikowy PzIVH będzie wyglądał wśród czołgów żywicznych z Battlefrontu. Nie jest źle. Jak widać na poniższych zdjęciach, plastikowy model jest odrobinę większy (dłuższy i wyższy), ale są to róznice minimalne. Poziom detali jest dużo wyższy. Pomalowany model to żywiczny czołg z poprzedniego pudła.

pz4a pz4b pz4c pz4d

Zauważyłem też inną (poza schurzenami) zmianę w stosunku do pierwotnej wersji tego modelu. Otóż w pudełku nie ma magnesów do mocowania wieży (mimo tego, że według opisu na tyle pudełka powinny w nim być). Zamiast nich pojawiła się dodatkowa część – bolec. Wygląda to tak:

bolec

Uważam to za zmianę na plus, bo z magnesami bywa różnie, a to rozwiązanie jest proste i zarazem skuteczne.

 

Podsumowując – bardzo fajny zestaw, w znacznie lepszej cenie niż żywica. Detale bardzo wyraźne, łatwy montaż. Wady to brak instrukcji i – przede wszystkim – absolutny brak (poza kawałkiem gąsienicy, który można zamontować na przodzie czołgu) akcesoriów. Wszystkie modele z tego zestawu wyglądają tak samo. Przydałaby się dodatkowa wypraska z generycznym sprzętem niemieckim (i podobna dla innych nacji) – kanistrami, skrzynkami, narzędziami, itp. Nie przeszkadza mi to aż tak bardzo w kontekście reszty mojego węgierskiego parku maszynowego, bo żywiczne modele są różnorodne i plastikowe się wpasują, ale jakbym miał składać armię w całości z tych plastikowych PzIVH to wyglądałoby to średnio. Oczywiście można rzeźbić samemu (lub poszukać w bitsach), ale coś by się jednak w pudle przydało.