Budynki firmy 4Ground – rzut okiem

Po mału kompletuję nowy stół do gry Flames of War (lub innego bitewniaka w zbliżonej skali i w podobnym okresie historycznym) i jednym z pierwszych zakupów był minikompleks budynków z firmy 4Ground. Budynki te są wycięte laserem z płyty z wiór drewnianych – nigdy nie wiem czy to MDF czy HDF, zresztą mniejsza o to. Wycinanie laserem jest obecnie bardzo modne i firm oferujących podobną usługę jest wiele, a jednak produkty 4Ground wyróżniają się spośród reszty konkurencji trzema cechami – ceną, niestety wysoką, jakością, również wysoką i faktem, że modele są sprzedawane już pomalowane.

Po kolei więc – cena. Za zestaw, który widzicie na zdjęciach poniżej trzeba zapłacić około 50 funtów, czyli jakieś 250 złotych, a to sporo. Zdecydowałem się na taki wydatek, bo nie potrzebuje wielu budynków na makiecie, a bardzo byłem ciekawy jak to będzie wyglądało, składało się, itp. Dalej – jakość. Te budynki są bardzo ładne, dobrze zaprojektowane, solidne i bardzo dobrze pocięte w ramkach. Malowanie również stoi na wysokim poziomie, kolory są wyraźne, dobrze dopasowane do budynków. Ważąc to wszystko, muszę stwierdzić, że nie żałuję i dokupię sobie jeszcze kilka mniejszych zestawów.

A teraz krótko o tym jak to wygląda po wyjęciu z pudełka i jak się składa. Zestaw, który nabyłem składa się z trzech budynków, placyku je łączącego i murku ów placyk okalającego. Jeden z budynków jest dość okazały, pozostałe dwa pełnią funkcję pomocniczą. Największy budynek po wyjęciu z woreczka wygląda tak:

czesci

Jak widać części jest sporo, instrukcja jest oki, ale – podejrzewam – początkującym modelarzom może sprawiać kłopoty, bo części mogłyby być opisane ciut lepiej, a zdjęć – z różnych perspktyw – mogłoby być więcej. Za instrukcje 4. Składanie budynku jest bardzo dobrą zabawą. Szczerze, bawiłem się świetnie, bo budynek jest bardzo dobrze zaprojektowany, wszystko do siebie pasuje i pomału ze stosiku dziwnych kawałków zaczyna w naszych rękach powstawać skomplikowany i ładny budynek. Części te trzeba do siebie przyklejać, nie da rady złożyć zestawu bez kleju (wikolu). Kleju w zestawie nie ma, jest za to cały worek z gumkami i drewnianymi zaciskami, co jest świetnym pomysłem:

spinacze

Kolejna ważna rzecz – części są bardzo dobrze wycięte. Nie ma problemów z wyciśnięciem ich z ramek (z którymi łaczą się tylko delikatnie na rogach). Jak ważna to cecha przy budynkach wycinanych laserem przekonałem się jakiś czas temu próbując skleić budynek firmy Micro Art Studio do gry Wolsung. Gdyby nie fakt, że to nie były moje budynki podeptałbym je z wielką przyjemnością, bo składały się z wielu małych części, które nie były odpowiednio wycięte z ramek i rozwarstwiały się i pękały przy każdej próbie wycięcia ich (o wyciskaniu nie było mowy). Tu nie ma tego problemu, nawet malutkie i delikatne obramówki okien wychodzą z ramek bez żadnych problemów i bez pomocy skalpela.

Po sklejeniu budynki sa bardzo solidne – ściany zewnętrzne są podwójne, wszystkie bramy i murki również:

dom1 domek2

Cały zestaw po sklejeniu wygląda tak (figurki dla skali), dachy i wszystkie pętra są oczywiście „zdejmowalne”:

calosc2 calosc cal4 cal3

Miłym akcentem jest dodanie 3 różnych wersji napisu na wejściem głównym (po francusku, cyrylicą po rosyjsku i czcionką westernową).

Sumując – jestem bardzo zadowolony i polecam. Wady – poza ceną – nie są wielkie. Rażą widoczne łączenia dachów i ścian – to wada wszystkich budynków wykonanych w tej technice. Nie za rewelacyjnie jest też rozwiązane łączenie pięter – trzymają je małe bolce w każdym rogu (co widać na zdjęciach powyżej), bolce te łatwo się łamią. Łatwo to naprawić wklejając na płask zapałki/patyczki na sufitach, nie jest to więc wada bardzo poważna. Średnio też trzymają się kominy, po wyschnięciu kleju są oczywiście dobrze przymocowane, ale ze znalezieniem miejsca dla nich na dachu miałem trochę problemów, z tym, że to również szukanie problemów trochę na siłe.

Wszystkie modele producent ma na swojej stronie internetowej i jest tego sporo:

http://www.4ground.co.uk

moja uwagę zwróciła szczególnie karczma fantasy w skali 28mm:

927e9a5e-2f03-4826-88c4-43fe998963af_lightboxLarge

gdyby nie cena – 125GBP ! – na pewno bym ją sobie kupił.

T-34 obr 1940 Company (SBX29) – Recenzja

Jakiś czas temu skusiłem się na zakup nietypowego zestawu który ma wspomóc moją kompanię czołgów z podręcznika Barbarossa. Zestaw ten to T-34 obr 1940 Company.

 

Na początek garść historii wczesnego t-34:

A-8 (BT-7M), A-20, T-34 Model 1940 i Model 1941 Źr.Wikipedia

 

Czołg T-34 to rozwinięcie serii BT i zastąpił czołg t-26. Na początku t-34 miał wiele mankamentów i błędów projektowych. Wieża dwu osobowa była mniej efektywna od trzy osobowej stosowanej wtedy już powszechnie w czołgach niemieckich. Dodatkowo problemy z napędem i skrzynią biegów i fatalne warunki dla załogi.

Model 1940  – Model zbudowany w  1940r, uzbrojony w działo L-11 76.2 mm; miał spawaną lub odlewaną dwu osobową wieżę .

Model 1941 – Model zbudowany w 1941r, z grubszym pancerzem, miał spawaną lub odlewaną dwu osobową wieżę oraz lepsze działo F-34 76,2 mm.

Zestaw:

IMG_4672

IMG_4674

IMG_4676

W środku otrzymujemy wypraski plastikowe z częściami do trzech czołgów, plastikowych dowódców, 6 wież żywicznych oraz metalowe działa i włazy. Dodatkowo  9 magnesów co miło mnie zaskoczyło. Od razu jednak rzuca się w oczy brak kalkomanii. Niby drobny detal ale w zestawie który w założeniu wychodzi drożej niż pudło 5cio czołgowe (ok. 2EUR więcej za czołg) to jest to rozczarowanie. W takim zestawie kalkomania to powinna być podstawa.

Warto wspomnieć że plastikowe wypraski zawierają też elementy do budowy t34-1942 a nawet t34/85! Jest to niewątpliwa zaleta i pokazuje jak producent sprytnie przemyślał sobie całą produkcję różnych wariantów czołgu.

Poniżej zbliżenie na wypraskę dowódcy. Jak widać detale i szczegóły są bardzo wyraźne i jest to duży postęp w stosunku do ich metalowych odpowiedników.

IMG_4729

 

Samo sklejenie modeli t-34 nie sprawia problemów. Zwłaszcza że wcześniej składałem pudło plastikowych SU-100. W środku nie znajdziemy instrukcji ale Battlefront udostępnia ostatnio poradniki online do większości  nowych modeli: http://www.flamesofwar.com/Default.aspx?tabid=53&art_id=4713. Z tyłu pudełka pokazano wypraski z kolorami poszczególnych części dla każdego wariantu. Jednak producent coś chyba poknocił opisując jeden wariant jako t34-85 obr 1941 (!).

Jedyny  problem w trakcie budowy  to CKM- jest niestety zbyt kruchy i drobny. Jest bardzo trudno wyciąć tak małą i cienką część bez jej uszkodzenia. Musiałem w jednym przypadku taki CKM samemu odtworzyć.

Poniżej sklejona wersja 1940. Działa oraz włazy są metalowe.

IMG_4735

IMG_4736

 

Dalej wersja 1941. Tu już działa oraz włazy są plastikowe .

 

IMG_4732

IMG_4731 IMG_4733

Niewątpliwą zaletą wieży żywicznej jest dodatkowe obciążenie lekkiego plastikowego modelu. Ci  przyzwyczajeni do tradycyjnych modeli BF wiedzą o czym mowa.

Modele plastikowe nie mają tego charakterystycznego ciężaru, ale też przewracają się łatwo i wymagają dociążenia. W przypadku SU-100 próbowałem wkleić do środka metalowe nakrętki. Problem w tym, że trzeba je bardzo mocno przytwierdzić. W przypadku upuszczenia taki metalowy obciążnik będzie nam grzechotał w środku czołgu.

Poniżej jeszcze porównanie z żywicznym modelem BF. Jest to oczywiście typ 1942 Stalingrad więc są drobne różnice. Widać że model plastikowy jest minimalnie dłuższy i posiada więcej głębokich detali. Jednak nie powinno to rzucać się w oczy na stole do gry.

IMG_4738

 

Podsumowując,  jest to  kolejny mocny punkt na liście produktów Battlefront. Możliwość budowy prawie wszystkich wariantów t-34, łatwość budowy, 9 magnesów  to niewątpliwe plusy.

Minus to brak kalkomanii, CKM  trudny do wycięcia z wypraski oraz oczywiście cena.

Osobiście nie będę tęsknił za w pełni żywicznymi „teciakami” które ciągle łamały mi się tu i ówdzie. Ten zestaw to dobry kompromis.

Moja ocena to 8/10.

Corrivalry 2015 – sprawozdanie z turnieju Flames of War

Tytułem wstępu – Corrivalry to podobno największy singlowy turniej w Europie i drugi na świecie. W tym roku udział w nim wzieło 96 graczy – głównie z Wielkiej Brytanii, ale byli też goście z Francji, Włoch, USA i jeden z Polski ;).  Miało być powyżej 100 uczestników, ale na kilka godzin przed rozpoczęciem imprezy odpadło 6 osób i zrobiło się 96. Tak czy siak sporo. Turniej rozplanowany był na dwa dni – 7 i 8 lutego. Okres Late, rozpiski na 1800 punktów – rozpiski, bo można było mieć 2 z tego samego briefiengu różniące się między sobą maksymalnie 450 punktami. Przez te dwa dni do rozegrania było po 5 gier na uczestnika. Punktowano po angielsku, do zdobycia za każdą grę było maksymalnie 21 punktów (do podziału między graczy) liczonych według punktacji podręcznikowej Flames of War (czyli 6-1, 4-3, itp.) mnożonej razy 3 plus modyfikatory: +1 za zniszczenie 1/3 sił wroga, +2 za zmuszenie wrogiej kompanii do testu morale, przykładowo: wygraliśmy grę tracąc jeden pluton, według punktacji z podręcznika wygrywamy 5-2, po mnożeniu mamy więc 15-6 (razem 21 punktów); jeśli przy okazji zniszczyliśmy 1/3 sił wroga dostajemy +1, wynik przeciwnika to 21 minus nasz wynik, czyli końcowy wynik to 16-5. Scenariusze były przypisane do stołów. Każdy gracz grał 5 różnych misji.
Zdecydowałem się na grę 2 rozpiskami na bazie briefiengu polskich spadochroniarzy z podręcznika Market Garden. Głównie dlatego, że figurki kupiłem lata temu i nigdy nie zacząłem ich malować, poza tym to fajna i mocna armia. Pierwsza rozpiska to Sosabowski, HQ+3 PIATy, 2 plutony spadu, duży pluton inżynierów (14 podstawek z 4 miotaczami), 4 Shermany (w tym 2 Firefly), pluton recce (2x Daimler I, 2x Dingo) oraz 4 lekkie moździerze. Druga podobna, ale zrezygnowałem z 2 PIATów z HQ, jednego Dingo, 3 podstawek inżynierów, zamiast tego wziąłem Typhoona na 5 kostkach. Pierwsza wersja do ataku nocą, druga do obrony.

Pierwsza gra przeciw 150. Panzerbrigade Kampfgruppe150. Panzerbrigade Kampfgruppe150. Panzerbrigade Kampfgruppe, pancerce ze Skorzennym (fajne ma zasady specjalne) – nie wiem w sumie co miał przeciwnik w rozpie, bo po 25 minutach było po grze. Grałem rozpiską bez samolotu. Atakowałem w nocy, misja Pincer, na stole miałem wszystko, wróg bronił się małym plutonem piechoty na jednym objectivie (5 albo 6 podstawek MG, weterani), na drugim miał pluton 4 PaKów 40, kolejny taki pluton w ambushu. Czemu nie wystawił się pojazdami – nie mam pojęcia, choć dużo by to nie zmieniło. W 3 kolejce zjadłem oba plutony ppancu, piechota była szachowana przez czołgi. Nie była to super przyjemna bitwa, bo przecwinik miał średnie samopoczucie po takim rozpoczęciu turnieju – nie dziwię mu się, misja i przeciwnik absolutnie nie pod niego. Wygrałem 19-2.

Druga gra – Counterattack. Znów niemieckie czołgi na przeciw, PanzerLehr – 3 plutony PzIVJ, 4 pumy, neble i pluton zmechu w małych SdKfz. Fajna rozpa. Broniłem się rozpą z samolotem (wziąłem go po bitwie z amerykańską pancerka ostatnio i nie żałuje). Niemcy atakowali, ja kompletnie nie przejmowałem się objectivem w niczyjej ćwiartce i po prostu niszczyłem wrogie plutony. Jeden zszedł od samolotu, drugi wystrzelały Shermany, Pumy zjadła piechota, arta uciekła za stół, bo zbliżał się do niej pluton inżynierów w kontrataku (to zaleta punktacji BFu – opłaca się bardziej wycofać pluton za stół, nawet mały i tani niż go tracić). Na koniec zszedł też pluton zmechu od ognia moździerzy i samolotu, ale w 5 turze straciłem dowódcę małego plutonu zwiadu i nie miałem jak podjechać, by kontestować objectiv, więc o wszystkim decydował rzut na morale kompanii wroga. Przeciwnik wyrzucił 2, wygrałem 20-1 (bez strat, nie licząc 2 Daimlerów I, Shermana i 2 podstawek piechoty). Gdyby udał się ten rzut, przegrałbym 4-3.

Po drugiej grze byłem na drugim miejscu więc mi się trafił przeciwnik z topu – Bill Wilcox – kapitan reprezentacji USA na ETC, który rok temu wygrał turniej nie tracąc nawet plutonu. Grał amerykańską pancerka na Chaffee (2 plutony Chaffee, pluton Shermanów z miotaczami, recce, Sherman 105mm, 3x Easy8), rozpiska always attack. Graliśmy na planszy miejskiej, misja Breakthrough. Grałem z samolotem. Zrobiłem mały błąd przy wystawieniu, powinienem umieścić w centrum swój pluton z miotaczami, zamiast 2 zwykłych, bo Chaffee podjechały bardzo szybko blokując samolot i stanęły 5 cali od moich skoczków razem z resztą pancerki i po malutku wystrzeliwały mnie, a bez miotaczy nie da rady zaszarżować 10 czołgów, z których każdy ma 5 kostek w defensive fire. Duży pluton inżynierów szedł na objectivy i doszedł, ale akurat wyjechały z rezerw Krokodyle i go zjadły całkowicie (oblałem test morale plutonu). Było po grze. W międzyczasie zniszczyłem parę Chaffee i ponad połowę recce, ale testy morale uratowały plutony, na koniec samolot się pokazał z dobrej strony i zniszczył cały pluton Krokodyli. W sumie przegrałem 5-16. Gra bardzo sympatyczna, przeciwnik dobry, ale bez parcia na sukces. W dodatku wygląda jak archetypiczny Amerykanin z Kalifornii ;), na koniec poczęstowany zostałem dobrą whisky (pierwsza jaka mi w życiu smakowała, a parę już mi dawano). Bill w tym roku skończył na 4 miejscu. Poniżej dwa ciekawe artykuły jego autorstwa o rozpiskach na Chaffee i na Panzerach IV:

http://www.wwpd.net/2014/11/building-better-german-tournament-tank.html

http://www.wwpd.net/2014/08/building-better-list-chaffee-edition.html

Niedzielę zacząłem od porażki z Francuzem i była to najmniej sympatyczna bitwa. To dobry gracz (w zeszłym roku był 2, w tym 3), ale grał tak jakby w trochę inną grę niż ja. Pierwsza godzina była bardzo trudna, bo trzeba było mu bardzo patrzeć na ręce, a to zapomniał, że Breaching Group nie może szarżować (2 razy), a to nie pozwolił mi odbajlować czołgu, bo zapomniałem zrobić to na samym początku tury, miewał też duże trudności z angielskim jeśli mu się coś starałem wytłumaczyć, które kończyły się gdy on mi coś chciał wytłumaczyć. Po godzinie wszystko wróciło do normy, być może zauważył, że znam zasady i nie próbował już żadnych sztuczek, a może mieliśmy trudny dzień, ale cała przyjemność z gry uleciała i chciałem to skończyć jak najszybciej. Graliśmy Encountera. Przeciwnik w rozpie miał 4 plutony Shermanów, Stuarty, 2 Breaching grupy, 16x 25pdr i coś tam jeszcze, razem 12 plutonów, ale Breaching grupa do rozstawienia liczy się jako jedna, więc miał przygniatającą przewagę. Przegrałem 4-17, miałem pecha przy testach FP, on miał mnóstwo szczęścią przy testach morale plutonów (zdał wszystkie 5), choć w innych rzutach bywało różnie, więc nie moge powiedzieć, że przeciwnik miał rewelacyjne rzuty. Samolot niestety nic nie zrobił, a bardzo na niego liczyłem. Szkoda, że mi się nie udało zniszczyć 3 plutonu, żeby było 3-4, ale tak wyszło. Po grze pogadaliśmy dłużej i wyszło, że jednak to dość sympatyczna osoba, nie wiem więc czemu tak nam na początku szło po grudzie.

Ostatnia gra przeciw bardzo sympatycznemu Anglikowi, przegrana, bo zdecydowałem się atakować – wyszedł brak ogrania. Misja Hasty Attack. Sądziłem, że przeciwnik ma czołgi (bo grał Beute Panzerami), ale okazało się, że ma też 2 duże plutony piechoty z half-trackami i 2 plutony artylerii. Miał też dużo szczęścia przy rzutach na widoczność w nocy i namierzanie, w I turze straciłem przez to pluton piechoty prawie cały (4 razy pod rząd 5 i 6), w II kolejny (znów 4 razy pod rząd 5 i 6). Do tego dochodziły halftracki z km-ami. I tak bym to przegrał, ale bitwa nie byłaby tak jednostronna. Wygrać mogłem w obronie, bo dało się to wygrać, ale bitwa była fajna, trochę pożartowaliśmy i pogadaliśmy, więc nie marudzę, szczególnie, że choć szczeście mi nie dopisywało w niedzielę, to w sobotę miałem go dość dużo, więc średnio wyszło oki.

Sumując jestem zadowolony. Zająłem ostatecznie 55 miejsce, myślę, że powinno być ciut lepiej, ale nie narzekam, w końcy przegrane bitwy były odpowiednio z 3, 4 i 11 graczem, więc wstydu nie ma, szczególnie, że poza ostatnią to nie były pogromy. Z rozpiski jestem zadowolony, przy większym ograniu – przed turniejem grałem tym ze 5 razy – ma potencjał na znacznie lepsze miejsca i fajnie wygląda :).

Poniżej zdjęcia stołów (niektórych). Turniej odbywał się w sumie w 4 pokojach, dużej sali z 35 stołami i w 3 małych pokojach. Wszystko było koło siebie. Nagrodą za I miejsce był bon za 125GBP na zakupy w Plastic Soldier Company (sponsor turnieju), pozostałe nagrody za malowanie, najsympatyczniejszego gracza, najlepszy objective, najlepszą makieta (duża część stołów była od graczy). Nagrody były do 6-tego miejsca.

Byłoby bardzo fajnie jakby za rok (kiedy bariera 100 graczy prawie na pewno pęknie) było więcej graczy z Polski. Jakby co, chętnie pomogę w organizacji takiego wyjazdu. W pobliżu są trzy tanie lotniska – Birmingham, East Midlands i Luton, noclegi na miejscu nie są specjalnie drogie. Atmosfera jest bardzo przyjemna, większość Brytyjczyków ma luźniejsze podejście do gry niż my, więc jest sympatycznie, a duża ilość graczy daje bardzo dużą różnorodność rozpisek. W dodatku 2 dni darmowych rozmów z native speakerami, w tym po grze w pubie ;).

Pełne wyniki i lista armii tu:
http://www.corrivalry.co.uk/2015-results.html

24 23 21 20 19 17 16 15 14 13 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1

Nasze figurkowe dłubanie – część 6

Mamy już 2015, minęło pół roku od pierwszej edycji naszych dłubań. Nie wiem jak Wy, ale ja się cieszę, że się w to bawimy, bo zdecydowanie więcej pomalował niż pomalowałbym bez tych artykułów. Tyle tytułem wstępu, bo prace mówią same za siebie.

 

Miesiąc temu rempage nie dosłał nic, ale w tym nadrabia zaległości z przytupem:

Witajcie w nowym roku!

Ja spasowałem  w zeszłym miesiącu ale w między czasie bardzo dużo się działo. Dokończyłem malowanie makiet domków wargamera, które będą dodatkiem do mojej wschodniej wioski.

IMG_4707IMG_4425 IMG_4428
​Cały grudzień malowałem jak szalony żeby dokończyć mój Strelkovy  Batalon na turniej. Niestety z powodu wypadku mojego syna nie udało mi się pojawić. Modele pomalowałem prawie wszystkie, które chciałem- dokończyłem piechotę, SU-100 i ISy-85. Poza ciężarówkami które otrzymały tylko kolory bazowe. Zostało jeszcze kilka poprawek tu i tam ale widać finisz. Planuję żeby w tym roku zebrać Strelkovy na EW ale to dwa dodatkowe plutony więc łatwo nie będzie.

IMG_4695 IMG_4696

Poniżej saperzy. Mam zamiar dodać drut kolczasty ale nie jest łatwo znaleźć coś co wygląda dobrze w skali 15mm. Moje próby zrobienia drutu samemu skończyły się pokaleczonymi palcami. Może coś w modelarskim sklepie do większej skali uda mi się zdobyć. Drut z serii AP albo GF9 nie przypadł mi do gustu.

IMG_4692

Dalej działka PTRD. Dodałem elementy doskonałych podstawek Baueda- najlepsze jakie dotąd widziałem ale nie łatwo je dostać i trzeba sprowadzać z zagranicy.  Niestety tak jak większość modeli do FOW w ostatnim czasie.

IMG_4697

Dalej IS-85 oraz SU-100 oraz zdjęcie armii gotowej na turniej- może następnym razem się uda pojawić.

IMG_4702 IMG_4698 IMG_4655

Następny projekt w kolejce: EW Tankovy.

 

sgr:

Malunkowe wybory zdeterminował mi w zeszłym miesiącu (i wcześniej :) ) turniej, na który wybieram się za tydzień. Wciąż walczę, mam jeszcze 4 dni i wciąż dużo roboty. Muszę skończyć 3 sekcje drutu kolczastego, sekcję pola minowego – zdjęć nie robiłem, bo to tylko podstawka z balsy (tylko to miałem pod ręką) pokryta masą gipsowo-piaskową. Przede wszystkim przede mną wykańczanie komponentu zmechanizowanego mojej rozpy turniejowej. W tej chwili pojazdy są popsikane sprayem Tamiyi i na szybko wycieniowane (kołowe mają też pomalowane opony na czarno). Na zdjęciu poniżej widać też zaczęty objective.

czolgi

Głównym komponentem rozpy są oczywiście polscy spadochroniarze Sosabowskiego (i on sam też zresztą). I na szczęście mam ich już gotowych – dziś rano doklejałem ostatnie kępki trawy, których trochę brakuje, ale nie mam więcej, uzupełnię coś po turnieju – i tak poszły prawie 4 blisterki Silflora na to ;). 2 plutony skoczków po 8 podstawek, 14 podstawek inżynierów, 9 podstawek moździerzy i dodatków do nich, 6 podstawek HQ, snajper, kilka figurek luzem do pojazdów i objective. Chciałem ich pomalować ciut staranniej, ale ilość mnie pokonała. Jestem i tak bardzo zadowolony, że mam to za sobą, na zdjęciach wyszli słabo, ale aparat mam jaki mam, a zdjęcie robiłem dziś popołudniu, bo wcześniej nie było jak, więc oświetlenie słabe, widać natomiast wyraźnie kosmiczne kolory na krawędziach podstawek ;).

spad1 spad2 spad3 spadblisko spadblisko2

Na koniec, gdy czekałem na paczkę z farbkami, którą wysłałem z Polski skleiłem sobie domek z firmy 4Ground. Bardzo sympatyczna rzecz, choć drogawa. Postaram się wrzucić recenzję na dniach. Zajęło mi to chwilę, bo to dość spory model, ale prezentuje się ładnie. Modele dla skali oczywiście.

domek

Po skończeniu spadu zabiorę się pewnie za Węgrów, bo pluton węgierskich PzIVH i 2 plutony artylerii są dość porządnie zaczęte, więc wypadałoby ich dokończyć po mału.

 

Zorg:

 

Przesylam zdjęcia skończonego pierwszego plutonu Hero motostrelkovego. Domalowana została reszta baz plutonu w tym dwie z zamówionymi faustnikami (panzerfaustami), dowództwo kompanii i komisarz batalionu oraz obserwator artyleryjski. Malowanie – Brzoza z Wrocławia, podstawki miejskie battlefront.
Pozdrawiam
IMAG0091 IMAG0092