Monthly Archives: Grudzień 2015

Team Yankee- Bannon Boys

TUSAB1-small

Po wielu perturbacjach i opóźnieniach trafił do mnie przed premierowy box Team Yankee- Bannon Boys razem z podręcznikiem głównym. Czekam jeszcze na sowiecki box Potecknov’s Bears ale ten ma duże opóźnienie i wiem że będzie dostępny dopiero po świętach. Nie otrzymałem też akrylowych obiecanych objectiwów.  Całe zamieszanie jest trochę rozczarowujące zwłaszcza że BF opublikował datę premiery nie mając dopiętych wszystkich na ostatni guzik produktów.

Dość jednak marudzenia i wróćmy do Team Yankee. Nie każdy może wie że nowa gra BF jest oparta na książce z 1987 Harolda Coyle – wtedy majora USA. Akcja dzieje się w w latach 80tych fikcyjnej IIIWŚ.  Głównym bohaterem jest właśnie dowódca jednostki Team Yankee- Kapitan Bannon.

Mimo że jestem trochę krytyczny co do sposobu prowadzenia akcji przez autora oraz jednostronnego przedstawienia konfliktu to polecam każdemu kto chce zaznajomić się ze sprzętem i taktyką tamtego okresu. Zresztą BF nie ma chyba zamiaru ślepo trzymać się zawartości powieści- co mnie cieszy.

Poniżej cała zawartość pudełka Bannon Boys. Jest to jak napisałem wersja rozszerzona o dodatkowy czołg M1 Abrams i żywiczny objective. Standardowo dostajemy 5szt czołgów Abrams, 2szt śmigłowca Cobra, karty pojazdów/oddziałów, kalkomanie, żywiczne modele dowódców oraz znacznik artyleryjski. .Całość zamknięta w sporym pudle.

IMG_5842

Plastikowy Abrams to bardzo udany model który posiada części do wersji z TY armaty 105mm jak i późniejszej wersji M1A1 120mm. Z pewnością ten ostatni z myślą o późniejszych okresach nowoczesnej wojny. Na plus zaliczę też dodatkowe karabiny maszynowe które przydadzą się na wypadek złamania. Dodam też że plastik jest bardzo dobrej jakości i jest bardzo elastyczny. Na minus może brak jakiś plecaków, śpiworów które zawsze widać na zdjęciach czołgów Abrams w bocznych koszach.

IMG_5852 IMG_5849

www.team-yankee.com

Dalej model AH-1 Cobra. Dla mnie to będzie pierwszy śmigłowiec w tej skali. Ale za to wyjątkowy. Jako mały dzieciak razem z ojcem sklejaliśmy go w skali modelarskiej i malowaliśmy w wersji marynarki. Fajnie będzie po latach znów go pomalować tym razem przy pomocy aerografu. Model ma w zestawie magnesy do mocowania podstawy i głównego śmigła. Przyda się to w transporcie. Dodatkowo model zawiera części  do wersji  AH-1G HueyCobra która walczyła w Wietnamie. Jedyna wada modelu to brak przezroczystej kabiny. Ale to standard w „lataczach” BF.

IMG_5843

www.team-yankee.com

Poniżej kalkomanie, karty jednostek, objective  oraz modele załogi Abrams’a. Załoganci są wykonani z nowej żywicy która przypomina tą z Forge Word. Widać że BF odchodzi powoli od metalu.

IMG_5855 IMG_5853 IMG_5851

Dalej złożone modele M1 Abrams i AH-1 Cobra. Bardzo proste w złożeniu zwłaszcza że dostępne są filmy z instruktarzem na youtube.

IMG_5915 IMG_5918

www.tanks-encyclopedia.com

 

IMG_5902

www.aircav.com

 

Podsumowując to bardzo dobry „army deal” który jednak mam wrażenie powstawał trochę w pośpiechu. Biorąc pod uwagę zaangażowanie Battlefront w ten system to nie wątpię że dalej będzie tylko lepiej.

Co do podręcznika i zasad to może napiszę coś w innym czasie. Jest wiele recenzji w sieci. Po przejrzeniu podręcznika mam jednak kilka pierwszych obserwacji:

  • rozkazy bardzo zmienią i urozmaicą taktycznie rozgrywkę
  • uporządkowanie zasad specjalnych i usunięcie tych dla nacji to wg mnie krok w dobrą stronę
  • karty jednostek się przydadzą ale nie są niezbędne. Umieszczenie na nich zasad ruchu, morale i skill dla danej jednostki  też ułatwi grę
  • bardzo duże zmiany dla lotnictwa i wyraźnie ciężar gry przesuwa się w stronę powietrza, spadek znaczenia piechoty
  • 120 stron na podręcznik to trochę mało i może to powodować potem mnóstwo nieporozumień

Poniżej trochę zdjęć podręcznika.

IMG_5986  IMG_5992 IMG_5993 IMG_5994

Czekam teraz niecierpliwe na  pudełko Potecknov’s Bears. Da swidania!

 

Pantery z Plastic Soldier Company – rzut okiem

Jakiś już czas temu wszedłem w posiadanie boxu Panter z firmy Plastic Soldier Company. Mam dość mieszanie uczucia wobec tego produktu – z jednej strony entuzjastyczne, z drugiej mam wrażenie, że jest to produkt nieprzemyślany, niedopracowany i nierówny. Po kolei jednak. W pudełku:

boxprzod boxtyl

znajdziemy 5 czołgów Pantera w wersji A, D lub G i instrukcję, żadnych kalkomanii, nie ma. Modele są oczywiście plastikowe i na pierwszy rzut oka zachwycają bogactwem szczegółów (można kliknąć na zdjęcie, powiększy się):

wypraski5wypraski6wypraski1 wypraski2 wypraski3 wypraski4

jak widać na powyższych zdjęciach mamy dwa kadłuby dla różnych wersji czołgu, różne panele boczne, wydechy, jarzma działa. Odlew jest wysokiej jakości, detale są wyraźne, ale nie przerysowane, ale… ale czołgi składają się z naprawdę wielu części jak na skalę 15mm i modele przeznaczone na stół bitewny. Mamy więc kadłub, dwa włazy z opcjonalnym czołgistą, dwa panele boczne, ściankę tylną, wannę, dwa zestawy kół z doklejanymi kołami nośnymi,  4 części do sklejenia gasienic, km w kadłubie, dwa schurzeny, wydech, dół wieży, tył wieży, samą wieże, właz z osobnym mocowaniem kmu, sam km, opcjonalnego dowódcę wychylającego się z włazu, jarzmo, działo, wyrzutnie granatów dymnych. Czyli w wersji bez dowódców mamy 30 części – dość dużo jak na tak mały model. Samoloty w 1/72 miewają mniej :). To nie jest wada sama w sobie oczywiście, ale w moim odczuciu możnaby ten model lepiej zaprojektować i uniknąć kilku problemów. Sklejanie kadłuba, wieży itp to sama przyjemność. Części pasuja bardzo dobrze, nie trzeba nic szpachlować, wypełniać. Sama radość, ale… ale plastik jest dość kruchy. Mam dość spore doświadczenie modelarskie, wycinałem niezliczone ilości różnorakich, czasami bardzo małych części z ramek, przy tym modelu jednak poległem – przy wycinaniu luf, cienkich i zgrabnych udało mi się złamać cztery z pięciu. Plastik plastikiem, ale lufa nie jest najsensowniej umieszczona w ramce. Model jest plastikowy, lufa pęką w tym samym miejscu (ok. 3/4 długości), kropelka revelowskiej Contacty i wszystko jest w porządku, ale jest to mimo wszystko spora wada. Kolejna to wydechy. Detale w całym modelu są naprawdę wysokiej klasy, ale wydechy są ich pozbawione. Na zakończeniu wydechu powinien być wklęsły wentylator (taki jest w modelu BFu), tu nie ma nic, nie wiem czemu, bo w innych miejscach detale i ich ilość jest na znacznie wyższym poziomie niż u konkurencji. Przeoczenie podejrzewam. Największą wadą są jednak gąsienice. Każda składa się z dwóch części – dolnej i górnej. Na pierwszy rzut oka sa świetne, detale bija BF na głowę, przy dokładniejszym oglądzie niestety odkrywamy, że najlepsze detale są w miejscach niewidocznych – na dole, czyli miejscu gdzie stykają się z podłożem i górze czyli tam gdzie zasłania je kadłub. W miejscu najbardziej widocznym – na przodzie nie dość, że detal jest słaby (plastik jest tam wtryskiwany pod kątem zbliżonym do prostego, wydaje mi się, że to jest powód), to w dodatku gąsienice w tym miejscu trzeba wyciąć z ramek, więc detalu nie ma pod wycięciem żadnego:

gaski2

gaski

To nie wszystko niestety – gąski średnio do siebie pasują i detal na wewnętrznej części jest bardzo delikatny, trudno go wydobyć washem i – niestety – pełno po wewnętrznej stronie, widocznych dobrze na sklejonym modelu okrągłych miejsc po wtrysku plastiku – można zobaczyć to na zdjęciach ramek wyraźnie – 3 okrągłe plamy na każdej gąsienicy. Zupełnie inaczej rozwiązał to BF – gąsienice i koła są jedną częścią, co nie jest tak fajne w malowaniu, ale zapobiega przekombinowaniu w planowaniu modelu i detal bardzo słaby na dole i górze gąsienic jest wzbogacony tylko w miejscu najbardziej widocznym – na przodzie i tyle (tak przynajmniej jest w battlefrontowym StuGu). Wydaje mi się, że już lepszym rozwiązaniem byłyby gumowe gąski. Wadą są też średnie modele załogantów, jeden ma dziurę w plecach, odlew i rzeźba jest średnia.

Mimo wszystko bardzo dawno nie bawiłem się tak dobrze przy sklejaniu i malowanie modelu w skali 15mm. Z czystym sercem polecam, bo malowanie to sama przyjemność, detale wychodzą ślicznie, czołgi wyglądaja świetnie, maja dużo lepszą sylwetkę od modelu BFu (żywicznego, bo plastikowego nie mam) – model PSC wygląda jak powinna Pantera, dość kwadratowy, pudełkowy kształt, Pantera BFu bardziej przypomina nadepnięty i trochę rozciągnięty model, jakby Panterę de Tomaso, a nie czołg PzKpfw V 😉 :

porbfpsc2

Poniżej porównanie wymiarów i detali na żywicznym modelu Battlefrontu i plastikowym Plastic Soldier Company:

porbfpsc3porbfpsc

Jak widać na zdjęciach brak na modelu PSC zimmeritu, co mnie cieszy, bo – uważam – w tej skali zimmerit wygląda groteskowo. Na powyższym zdjęciu widać też wydechy bez detali.

Poniżej jeszcze zdjęcia całej piątki i detali na jednym czołgu:

allpomalowane

jeden detale

Sumując – to bardzo dobry zestaw, z bardzo dużym potencjałem, nie pozbawiony jednak wad, o których lepiej wiedzieć przed zakupem. Pantery BF-u wyglądają bardziej topornie, są jednak lepiej zaprojektowane i lepiej nadają się dla mniej doświadczonych modelarzy (także malarsko, bo wielość małych detali może ciut przytłaczać w modelach PSC). Dla mnie jednak jakość detali kadłuba przebija konkurencję o tyle, że przymykam oko na wady inżynieryjne i jeśli będę potrzebował jeszcze Panter sięgnę na pewno po ten zestaw.

Dropzone Commander – rzut okiem

W ramach szukania alternatywy dla FoWa nabyłem wespół w zespół z Kubą starter do gry science fiction Dropzone Commander. Modele do gry są w skali 10mm (czyli mniejsze niż FoWowe), poza starterem, który jest w całości plastikowy  czołgi/pojazdy/potwory są żywiczne, piechota – metalowa.

Gra osadzona jest w XXVI stuleciu, ludzkość jest zdolna do podróży kosmicznych, skolonizowano kilka planet, spotkano obcych (Shaltari – narzuca się odrobinę podobieństwo do Eldarów) i nagle przerywa tą sielankę ostrzeżenie z niewiadomego źródła – macie 50 lat, żeby wynieść się z waszych planet i poleciać na Vegę IV, albo spotka was zagłada.  Ludzkość dzieli się na dwie grupy – jedna chce odlecieć, druga chce zostać. Wybucha wojna domowa, krwawa, choć bardzo krótka i część ludzi odlatuje, część zostaje. Krótko po tym, w Układzie Słonecznym i w innych głównych koloniach ziemskich pojawiają się floty obcych obcych – Scourge, które niszczą skromne siły obronne ludzkich siedzib (osłabione dodatkowo wojną domową) i zaczynają szerzyć zagładę. Scourge to pasożyty, które przejmują wolę swoich żywicieli. Atak przeprowadzony jest symultanicznie, większość ludzkości ginie. Wyjątkiem są peryferyjne światy, które unikają ataku (niewiadomo czemu). Z głównych planet napływa trochę uchodźców i ludzkość po mału odradza się i zbroi, szykując do rekonkwisty, przyjmuje też nazwę UCM (United Colonies of Mankind). Dochodzi też do spotkanie (dość chłodnego) z przedstawicielami ludzkości, która usłuchała wezwania i odleciała przed atakiem Scourge. Uciekinierzy są technologicznie zaawansowani, genetycznie zmodyfikowani, itp. Zwie się ich w grze PHR (Post-Human Republic). UCM atakuje stracone planety, wybucha wojna i ku zaskoczeniu wszystkich odkrywa kolejną frakcję występującą w grze – Resistance, czyli ludzi wciąż walczących przeciw Scourge na Ziemi i innych ludzkich koloniach. Tyle w skrócie. Mamy więc na razie 5 frakcji, wydaje mi się, że gdzieś słyszałem, że docelowo frakcji ma być 8. Gra jest tworzona (zasady, modelue, fluff) przez jedna osobę, która ma zdaje się dość klarowną wizję tej gry – to zaleta.

Nabyliśmy starter dla dwóch frakcji, w którym prócz podręcznika znajdują się modele do UCM i Scourge. Starter jest bardzo dobry. Chyba najlepszy jaki widziałem. Obie strony dostają modele na 500 punktów. Są to takie same modele jak te w starterach armijnych. Modele sa plastikowe i poza piechotą bardzo dobre. Prócz figurek i podręcznika w starterze jest wszystko co trzeba do gry – kostki, miarka, wzorniki i żetony, a także 10 budynków na makietę (kartonowych) i dwa plakaty , które można z powodzeniem wykorzystać jako plansze do gry. W podręczniku są listy armijne do podstawowych jednostek Scorge, UCM, PHR i Shaltari. Kolejene jednostki do tych armii i listę jednostek Resistance można znaleźć w rozszerzeniu zasad. Cena za starter jest przystępna (w Anglii można go znaleźć za mniej niż 50 funtów). Startery armijne kosztuja po mniej niż 30 funtów. Wszystkie modele ze starterów są grywalne i można na nich z powodzeniem grać. Punktowo gra wygląda tak jak FoW mniej więcej – gra się od ok. 500 punktów wzwyż. W zależności od wielkości armii zmienia się format gry i lista dostępnych jednostek, i tak gra do 999 punktów to Skirmish, w którym nie możemy wystawiać jednostek HQ i mamy możliwość wystawienia 5 battlegroup. Od 1000 do 1999 mamy Clash – można mieć HQ i do 6 battlegroup. Od 2000 do 3000 gramy format Battle – HQ i do 7 battlegroup. Battlegroupy to w sumie miniaturowe armie, takie jakby kompanie ze wsparciem i składają się zazwyczaj z kilku autonomicznych jednostek. Jedyne co je łączy to aktywacja, aktywuje się całą battlegroupę naraz. HQ wzbogaca bardzo grę, bo umożliwia korzystanie z kart rozkazów, które wprowadzają do gry dużo fajnego zamieszania – każda frakcja ma swoją talię kart. Im lepsze mamy dowództwo, tym więcej kart i większy zasięg dowodzenia (część kart można zagrywać tylko w zasięgu dowodzenia, ale dowodzenie tworzy bomble – liczymy zasięg od dowódcy oraz od jednostek przekazujących dowodzenie – pojazdy, jednostki rozpoznawcze, itp). Gra się misje, w których należy zdobyć – zazwyczaj zapakować na swoja jednostkę i wynieść poza pole gry (przez swoją krawędź) cele misji. Rzuca sie w oczy duża mobilność części jednostek. Nazwa gry pochodzi od jednego z najważniejszych składników naszej armii – transporterów. Te zazwyczaj latające, słabo uzbrojone jednostki dają naszej armii arcy-potrzebną mobilność, zwiększając znacznie zasięg ruchu naszej piechoty i sprzętu pancernego – ruch 2” lub 18/36” w transporterze to znacząca różnica. Armie są bardzo zróżnicowane i musimy zaplanować w naszej rozpisce miejsze i dla piechoty i dla plotki (bardzo ważna rzecz w tej grze) i dla sprzętu do otwierania czołgów wroga. Oczywiście możemy bardziej skupić się na wygrywaniu przez niszczenie wroga lub na szybkim rajdzie po objectivy. Kolejnym składnikiem dość niezwykłym Dropzone Commandera są plansze do gry. Otóż większość gier toczy się w terenie zurbanizowanym. Zasady zdobywania/walki w, i niszczenia budynków są dość rozbudowane.  Kluczem do wygranej jest piechota, która jako jedyna jednostka może wchodzić do budynków, szukać celów misji (trzeba je znaleźć, zazwyczaj nie jest to znacznik umieszczony przed grą na stole) i podnosić je. Piechota w budynku jest również bardzo trudna do wyłuskania, czasami lepszą metodą na zniszczenie piechoty przeciwnika jest zburzenie budynku. Mimo swojej „kluczowości” piechota jest bardzo miękka, więc trzeba ja chronić i pilnować. Zasady są proste, po kilku turach mamy je opanowane, nie przeszkadzają w rozgrywce. Sama gra – w moim odczuciu – jest niesamowicie miodna. Trzeba wszystko zaplanować, i ruch i sekwencje aktywacji i kolejność strzelania starając się przy tym przewidzieć/wymusić odpowiednia dla nas aktywację przeciwnika, mieć w zanadrzu plan B i C, gdy coś nie pójdzie dobrze (lub przeciwnik postanowi przeszkadzać nam w zwycięstwie). Pole gry, olbrzymie zróżnicowanie jednostek (siła ognia, zasięgi, pancerz, mobilność, itp) daje pole do kombinowania z rozpikami, co jest dla mnie jedną z głównych zalet np. Flames of War. Planowanie rozpiski czasami jest fajniejsze od samej gry ;). Sumując bardzo, bardzo polecam! Gra jest szybka, dynamiczna, bardzo wciągająca, absolutnie jeden z najlepszych bitewniaków w jakie grałem.

Strona producenta: www.hawkwargames.com

Pudło ze starterem:
pud
Budynki i plansza do gry ze startera (jakość budynków jest oki, przy normalnej grze powinny wystarczyć na bardzo długo):
papier
Podręcznik, instrukcja składania, wzorniki:
pod
Wypraski do obu nacji (2 jednostki piechoty, transport nazmiemny do nich i transport lotniczy na dodatek, oddział czołgów, oddział czołgów plot, oba z transportem, w starterze mamy aż 3 transportery naziemne, a wykorzystać możemy maks 2, więc 3 zostaje do wykorzystania przy rozbudowie armii):
wypsco1wypsco2
wypucm1
Sklejone battlegroupy. To co jest fajne, to projekt modeli transporterów umożliwiający zapakowanie na nie transportowanych pojazdów – na każdą półkę/obejmę mieści się i pasuje jeden czołg/transporter naziemny. Czasami dobrze byłoby to wzomcnić magnesikiem, ale mozliwość jest, a to wygląda super w grze i ułatwia rozgrywkę, bo widać wyraźnie co jest w każdym transporterze.
sco
cal1
Porównanie wielkości modeli (skala 10mm vs skala 15mm i Sherman z Battlefrontu):
por1