Monthly Archives: Czerwiec 2016

Silesian Run v.7

12 czerwca 2016 odbyła się kolejna impreza z cyklu Silesian Run (klub Inny Wymiar). Zniechęcony wynikami uzyskiwanymi torpedową rozpiską „Sedesy” vel „3 Uboty”
postanowiłem ją zmienić. Po drodze wypróbowałem rozpiskę Paula Heavera (mistrz świata X-wing 2015 i 2016), która była sympatyczna ale ponieważ nie jestem P.H. to też wynik nie powalił. Okazyjnie udało mi się nabyć statek, którym od jakiegoś czasu bardzo chciałem zagrać – VT-49 Decimator. Szybkie googlowanie grywalnych rozpisek z VT-49 i pyk. Kilka różnych wersji – od wersji z Zeta Leader i Omega Leader po wersję z Tie Phantom. Cztery gry testowe, które miałem przyjemność zagrać z Grzesiem Tartasem (48-100), Piotrkiem Krzempkiem (0-100) i Świetlikiem (20-100 i 32-100) zakończyły się wyraźnym porażkami. Nie zrażony postanowiłem zagrać ostatnią wersją, którą byłem najbliżej wygranej ze świetlikiem (zostawiłem Ghosta na 2 punktach struktury i Biggsa na 1). W rozpisce tej mam:
Kontradmirał Chiraneau + Adaptability+ Ulepszenie Silnika+ Rebeliancki Jeniec+Imperator Palpatine
Szept + System Kontroli Ognia + Instynkt Weterana+ Zaawansowane urządzenie maskujące

Pierwszą bitwę rozegrałem z niezawodnym Krzysiem „Ink” Kuczerawym. Warto nadmienić, że była to bitwa w pewnym sensie pożegnalna bowiem Krzysiu dzień po turnieju wyjeżdżał do Irlandii do pracy (na stałe?). Ink miał w rozpisce regenerującego Poe Damerona z BB-8 i autodopalaczami, Corrana Horna i gołego A-winga. Krzysiu wystawił ekipę w środku, ja rozciągnąłem go statkami wystawionymi w przeciwległych rogach. Udało mi się przeżyć ostrzał Poe i podwójny Corrana. Sam ściągnąłem najpierw A-winga, potem padł Corran a na sam koniec po krótkim pościgu umarł zestresowany Poe. Wygrałem 100:30.

Drugą potyczkę grałem z Toudim i jego imperialną ekipą: Tie Inkwizytora, ADopalacze, tie v/1, na granicy ryzyka, Captain Yorr z Palpatinem (dwóch na stole!) oraz
pierwszy raz widzianym Tie Punisherem z Torpedami kasetowymi i protonowymi, dodatkową amunicją, czipami namierzającymi. Grając niedaleko mnie słyszałem, że Punisher
jednym strzałem torped odparował Tie Phantoma swego przeciwnika – byłem więc ostrożny. Wystawiając zagęściłem mocno pole asteroid na środku i postarałem się wciągnąć
w nie przeciwnika – co mi się udało. Inkwizytor gonił Kontradmirała ale dzięki mojemu dopalaczowi zawsze brakowało mu zasięgu, Punisher i Lambda wleciały w asteroidy.
Sprytnymi manewrami udało mi się najpierw ściągnąć tarcze z Punishera a w kolejnej rundzie połączonym ostrzałem moich statków zniszczyć go! I to zanim wystrzelił
choć jedną torpedę. Kosztowało mnie to tarcze na Chiraneau, które ściągnął Inkwizytor. Następnie rozpoczęła się pogoń – Szept goniła Lambdę a Inkwizytor mojego Deci. Decimator
tura po turze dostawał obrażenia, w tym krytyczne (miałem ich chyba 5 – Pilot skill 0, uszkodzenie silnika, uszkodzenie kokpitu, uszkodzenie broni, rzucanie co turę czerwoną kością na uszkodzeia)
Szybciej udało mi się dogonić Lambdę i ją zniszczyć razem z Imperatorem co dało mi sporą przewagę. Przeciwnik strzelił do Kontradmirała mającego tylko 2 punkty struktury
z 3 kości z focusem i zadał tylko 1 obrażenie! Ależ miałem szczęście. Zemściło się to na przeciwniku w kolejnej turze gdy wszedłem Szept w zasięg I i zadałem mu 5
kości obrażeń dobijając Inkwizytora. Zwycięstwo 100:30. Po tej bitwie byłem drugi.

IMAG2276

IMAG2277

Po krótkiej przerwie na genialną kiełbaskę serwowaną przez Roberta vel Heretica wylosowano kolejnych przeciwników. Tym razem miałem grać z Maćkiem Paraszczakiem z Krakowa.
Pamiętałem, że na ostatnim turnieju z rozpiską 2x Jumpmaster i Y-wing zajął świetne 3 miejsce. Zwycięzca naszego pojedynku miał grać o wygranie turnieju. Rozpiska wyglądała na ciężki orzech do zgryzienia – Boba Fett i Bossk oba na wypasie. Jeden z nich był mocno torpedowy z czipami namierzającymi. Przeciwnik miał chmury odpadków zamiast asteroid, miał też 99 punktów i dał mi inicjatywę. Zagęściliśmy pole środkowe. Przeciwnik oba statki wystawił w swoim lewym rogu blisko siebie – miał plan tak długo na siebie wpadać aż popełnię błąd lecąc do niego przez pole asteroid albo podlecę za blisko jednym ze statków. Starałem się go wyciągnąć ale nie udało się. Po paru turach postanowiłem oblecieć go Phantomem i podciągnąć Decimatorem. Przeciwnik mistrzowsko wybrał moment ataku i skupił oba swoje statki na Decimatorze w jedną turę pozbawiając go tarcz (ja ściągnąłem jedną Bobie). Phantom chciał go oblecieć z załozonym Cloakiem ale skończyło się na szybkiej torpedzie (2 obrażenia), ostrzale Bosska (1 krytyk ze zdolności pilota zamieniony w 2 zwykłe) i spadnięciu Szept. Mając już tylko Decimatora zdałem sobie sprawę, że o zwycięstwo już nie gram. Planowałem zadać połowę obrażeń Bosskowi (miał wbite 3 tarcze) bo ma tylko 1 zieloną kość. Przeciwnik zaczął grać mocno zachowawczo. Pociągnąłem go za sobą i dzięki przewadze manewrowości i ulepszeniu silnika wbiłem 2 obrażenia. Bossk uciekł daleko a podleciał Boba – któremu udało mi się ściągnąć tarcze i wbić 2 obrażenia (połowa punktów). Niestety podleciałem blisko asteroid i nie mogłem wyjść z jego tylnego pola rażenia. 4 kości na bliskim z przerzutem skończyły się śmiercią Chiraneau i Imperatora. Wynik to porażka 26:100 ale jestem względnie zadowolony, że zdobyłem punkty bo po stracie Szept myślałem, że będzie 0:100. Na minus Szept- ani razu nią nie strzeliłem w tej grze.

IMAG2278

IMAG2279

IMAG2280

IMAG2282

Ostatnią bitwę grałem z nieznanym mi kolegą Markiem zalewskim. Jego ekipa to Boba Fett (znowu!) ale na mniejszym wypasie niż wcześniej, Talonbane Cobra (glitterstim, urządzenie maskujące) i Z-95 (goły). Znowu gęsty środek, przeciwnik wziął inicjatywę i wystawił się wszystkim w swoim lewym rogu. Deciego i Szept wrzuciłem w swój lewy róg. Przeciwnik sprytnie zablokował Bobę Z-95 by zobaczyć ruchy mojego otwarcia. Deci poleciał do środka i zdjął tarczę Z-95 a Szept miała minąć wrogów moją lewą i wejść in na zadek. Niestety, w którymś momencie popełniłem duży błąd i po decloak wybrałem ruch, który wyrzucił mnie na asteroidę. I straciłem tarczę, stanąłem na kamyku będąc w zasięgu strzału Boby i z-95. Dramat. Boba strzelił na zasięgu 2, 3 trafienia ale jedno udało mi się wyparować. został mi 1 hp. Z-95 strzelił, 2 trafienia, moje 2 zielone. Jeden evade i pusta. I wtedy uratowała mnie mroczna wola Imperatora (dodałem Evade). Wyglądało to na koniec gry ale wziąłem się w garść. w kolejnej turze bez akcji Szept dała radę zejść z kamyka a przeciwnik z kolei wleciał na kamyk Z-95. I wtedy się zaczęło. Chiraneau skasował Z-95. Boba poleciał daaaleko i nie mógł pomóc Talonbane Cobrze, która na 6 kościach rzuciła tylko 2 evade i straciła tarczę i urządzenia maskujące. Potem wspólnymi siłami w 2 tury Phantom i Deci zdjęli Cobrę. Łuskanie Boby Fetta potrwało jeszcze kilka tur bo nie chciałem stracić Szept ale dzięki udanym dopaleniom Chiraneau wychodziłem z arca. Bobe wpadł krytyk zmniejsz zwrotność o 1 i to był jego koniec. Przeciwnik zdjął mi 3 tarcze na Kontradmirale oraz zostawił Szept na 1 HP (mały statek, 0pkt za niego). Zwycięstwo 100:0 na koniec :)

IMAG2283 IMAG2284

W momencie zakończenia swojej gry byłem 2. za Modym i jego 3 Jumpmasterami (bez porażki wygrał TRZECI z rzędu Silesian Run). Jednakże Piotr Rudy pokonał Świetlika i z 3 dużymi i 1 małym zwycięstwem wskoczył na drugie miejsce.
Ja z 3 zwycięstwami i porażką (566 małych pkt) zająłem GENIALNE 3. miejsce. To był super przyjemny turniej i super wynik. Chciałem podziękować organizatorom turnieju i jeszcze raz Świetlikowi za pożyczki oraz za katowanie rozpiski
w czwartek przed turniejem. A już w sobotę za tydzień Regionals: Małopolska w sklepie Vanaheim. Oj, będzie się działo!