Flames of War UK Grand Tournament / Iron Cross 2016 – sprawozdanie z turnieju i konkursu malarskiego.

Jestem dość świeżo po brytyjskim GT. Był to jeden z lepszych turniejów na jakich byłem – ze względu na przeciwników, którzy mi się udali, i każdą grę wspominam z przyjemnością, ze względu na armię, którą grałem, ze względu na kostki, które pomogły mi wygrać jedną bitwę, a w żadnej mi nie przeszkadzały i wreszcie ze względu na nagrodę, na którą udało mi się zapracować.

 

Grand Tournament

W kwestii porządkowej – turniej odbył się w dniach 28 i 29 października w Daventry w Wielkiej Brytanii. Okres late, 1420 punktów. Organizatorem był klub Reluctant Conscripts http://www.reluctantconscripts.com/ (na tej stronie znajdziecie też rozpiski wszystkich graczy), a pomieszczeń użyczyło centrum gier bitewnych Battlefield Hobbies http://www.battlefieldhobbies.co.uk/ . W turnieju wzięło udział 74 graczy, głównie z Wielkiej Brytanii, ale także z Finlandii, Francji, Niemiec, Polski, USA i z Nowej Zelandii. Punktowano według powszechnej w UK punktacji, czyli wynik z podręcznika mnożymy przez 3 i ewentualnie dodajemy punkt za zniszczenie conajmniej 1/3 plutonów przeciwnika lub 2 punkty, gdy udało nam się go złamać (przeciwnikowi te punkty odejmujemy) – co daje 21 punktów do podziału i maksymalne zwycięstwo 20-1.

Na turniej wziąłem polskich spadochroniarzy Sosabowskiego w składzie:

HQ – 2x SMG + Warrior gen. Sosabowski

Parachute platoon – 7x Rifle/MG + PIAT

Parachute platoon – 5x Rifle/MG + PIAT

Airborne Field Platoon, Royal Engineers – 7x Rifle/MG + PIAT (dwie podstawki można zmienić na miotacze)

2x Sherman V + 1x Firefly

2x Daimler I + Dingo

2x Light Mortar

Limited Typhoon

 

Pierwsza gra wypadła mi przeciw Edwardowi Turnerowi i jego ciężkim czołgom sowieckim (małe rozpoznanie na piechote, 2 ciężkie Katiusze, 5 ISów w dwóch plutonach z escortami, samolot na 7 kostkach). Misja to Breakthrough. Atakowałem w nocy i mimo bohaterskiego oporu dowódczego ISa, który samotnie w assaulcie zniszczył mi oba plutony spadochroniarzy :D, wystrzelałem/zniszczyłem wszystkie wrogie plutony i po oblanym teście morale kompanii przeciwnika wygrałem 4-3, czyli po doliczeniu 2 punktów za złamanie wroga 14-7. Bardzo sympatyczna gra z dużą ilością śmiechu przy assaultach szczególnie.

fez fez2

Gra nr 2 przeciw jednemu z organizatorów – Mickowi Roodowi i jego Recce Squadron (78th) – dużo samochodów pancernych, 2 małe plutony piechoty, moździerze, 6pdr, mała bateryjka 25pdr i samolot na 5 kostkach. Znów atak w nocy. W ramach komentarza do Brexitu ustaliliśmy, że to potyczka polskich hydraulików ze zwolennikami Brexitu ;). Tak czy siak, grało się bardzo fajnie, grę wygrał mi pluton zwiadu – jedną salwą wystrzelał w piątej turze wychodzące z rezerw Humbery, reszta mojej armii skoncentrowała ogień na HQ, które poległo i Mick automatycznie oblał morale kompanii. W samą porę, bo moje plutony piechoty były bardzo mocno przetrzebione po assaultach na jego malutkie plutoniki i mogło się skończyć różnie. 5-2 dla mnie, +2 za złamanie komapnii, czyli 17-4.

zmech1 zmech2

Gra nr 3 to znów ciężkie czołgi sowieckie Iana Manna, tym razem w wersji bardziej licznej – aż 7 ISów, do tego God of War (12 dział) i pluton zwiadu. Misja kompletnie nie pode mnie – Encounter. Ian ruszył od razu do przodu. Zniszczyłem coś samolotem, coś tam ustrzelił Firefly, ale z jednym plutonem na objectivie nie dałem rady szarży ISów. Straciłem też Shermany i pluton recce, którym próbowałem kontratakować z pewnymi sukcesami zresztą, bo zniszczyły 4 działa i w rezultacie skończyło się na 6-1 dla przeciwnika – -2 punkty dla mnie. 1-20. Ale znów bitwa udana, dość szybka, co w sobotni wieczór bywa ważne.

sov1

Niedzielę rozpocząłem od Dust-upa przeciw Japońskiej piechocie Keitha Fishera. Nie grałem dotychczas przeciw Japończykom, trochę sie obawiałem tej gry. Dust-up jednakowo nam nie leżał, ale bardziej jednak Keithowi, bo miał na stole tylko 2 plutony. Wystawiłem Shermany i 2 plutony piechoty. Zostawiłem jeden objective bez obrony i ruszyłem do szarży czołgami i plutonem z miotaczami. Miałem z tej grze dobre rzuty, a przeciwnik słabe. Szczególnie w 2 drugiej turze było to ważne, bo wezwany przeze mnie samolot zniszczył 2 podstawki wrogiej piechoty z 5 kostkami w assaulcie przeciw czołgom i AT6, co spowodowało, że pluton ten stał się prawie bezbronny przeciw Shermanom i otworzyło mi szeroko drzwi do zwycięstwa. W ogóle na tym turnieju samolot przylatywał mi zawsze pojedyńczo, przeraszam raz przyleciały dwa, ale jeden zestrzeliły pół calówki ;). Zniszczyłem w szarży oba plutony i HQ. Wygrałem 20-1.

jap1

Ostatnia gra to Bill Wilcox i jego lekkie czołgi – 5 Stuartów, 4 Chaffee, 4 Shermany z miotaczami, 3 Easy8 + M4A3, mały zwiad i 2 moździerze. Misja – Fighting Withdrawal. Kiepsko. 3 plutony piechoty zablokowane na objectivach, wszystko jedzie na mnie, więc samolot też nie powalczy. Bill zaparkował swoje czołgi przy jednym plutonie i zaczął rzucać wiaderka kostek co turę, co spadochroniarze przyjmowali ze stoickim spokojem. Zbliżała się 6 tura, a Bill wciąż nie wystrzeła ani nie przegonił w assaulcie mojej piechoty na objectivie, który mogłem wycofać, więc rzucił wszystko co miał na środek na objectiv, który musiał zostać do 8 kolejki i po dość krwawej walce zajął go. W międzyczasie straciłem Shermany, on pluton Stuartów i jeszcze parę pojedyńczych pojazdów z różnych plutonów. Wynik 2-5, czyli 5-16, bo armia mi nie uciekła. Mimo wszystko gra bardzo przyjemna, dla obu z nas chyba.

bill1 bill2

Turniej zakończyłem na 27 miejscu, z którego jestam bardzo zadowolony, bo to były moje pierwsze gry od lutego, nie moge więc powiedzieć, że byłem ograny. Poprzedni turniej grałem co prawda w lutym też na 1420 punktów, ale miałem wtedy niemiecką pancerkę na Panterach, więc trudno porównać te dwie armie.

Z Polaków najlepiej wypadł Bartek Smarsz – zajął 6 miejsce i dostał za to dyplom, bo to pierwsze „dyplomowe” miejsce. Michał Jóźwiak (Reskio) był 19.

Iron Cross

O ile nie spodziewałem się zwycięstwa lub walki o zwycięstwo w turnieju o tyle liczyłem na jakąś formę uznania w konkursie malarskim. Nie do końca byłem przekonany do swoich prac, więc pewny niczego nie byłem, szczególnie, że zjechali dość silnie Finowie, a oni modelarsko mocno stoją. Prace podzielono na 4 kategorie – Objective, Podstawka piechoty, Czołg, Pluton (min. 4 pojazdy/podstawki w zgodzie z zasadami gry).

Porobiłem kilka zdjęć, niestety przy sprawdzaniu aparatu zauważyłem, że brakuję zdjęć kilku praca, wcale nie gorszych od tych poniżej. Zdjęcia swoich modeli zrobiłem już po przyjeździe.

Objective:

obj1 obj2 obj3 obj4 obj6

Podstawka piechoty:

inf1 inf3 inf4plaaaa

Czołg:

tank1 tank2 tank3 tank4 tank5 tank6 tank7pz4

Pluton:

pl1 pl2 pl3 pl4 pl5 pl5a t1 t2 t3plaz

I teraz muszę przyznać się bez bicia, że nie do końca wiem kto wygrał :). Podejrzewam, że wszystkie wątpliwości rozwieje artykuł na stronie BFu. Na pewno wygrały moje Teciaki w kategorii plutonu i Steve z objectivem z brytyjskim pojazdem. Wydaje mi się, że w kategorii Czołg wygrała Pantera, a w Piechocie Gebirgsjaegerzy (była w tej kategorii jeszcze jedna baaaardzo ładna praca, ale z jakiegoś dziwnego powodu nie zrobiłem jej zdjęć, podobnie sytuacja wygląda w kategorii plutonu – pamiętam jeszcze bardzo ładny pluton Paków, zdjęć też nie mam).

Corrivalry 2016 – sprawozdanie z turnieju Flames of War

Jestem świeżo po największym w tym roku brytyjskim turnieju Flames of War, w którym miałem przyjemność wziąć udział. Turniej sam w sobie oczywiście ważny, ale równie interesujące jest miejsce, w którym się odbył. Po kolei jednak. W turnieju wzięło udział 84 graczy, głównie z Wielkiej Brytanii, ale znalazło się miejsce dla kilku przyjezdnych z Portugalii, Belgii, Francji i Włoch oraz dla osiadłych w UK graczy z USA, Nowej Zelandii i jednego z Polski. Format to okres Late, 1420 punktów z możliwością wzięcia alternatywnej rozpiski (z tego samego briefingu) różniącej się maks. 420 punktami. 5 bitew rozłożonych na sobotę i niedzielę po 2,5h na bitwę i standardowa punktacja turniejowa w UK – czyli sprawdzamy punktację BF, mnożymy x3 i dodajemy punkt jeśli zwycięzca zniszczył 1/3 sił wroga lub go złamał – w zależności czy wygrał obrońca czy atakujący.

Z uwagi na pracę włożoną w malowanie Panter zdecydowałem się zagrać rozpiską opartą o briefing z Nachtjaegera – Panzerkampfgruppe von Benningsen. Wersja przeciw-piechotna rozpiski wyglądała tak:

HQ – 2x Panzer IVJ

3x Panzer IVJ

2x Pantera (z goglami)

2x Pantera

4x Stummel

Sdkfz 234 x2 (jeden z działkiem 2cm, drugi z PaKiem 40)

Sdkfz 234 x2 (jeden z działkiem 2cm, drugi z PaKiem 40)

 

Wersja bardziej przeciw-pancerna:

HQ – Pantera (gogle)

3x Panzer IVJ

2x Pantera (z goglami) + UHU

2x Pantera (gogle) + UHU

2x Stummel

Sdkfz 234 x2 (jeden z działkiem 2cm, drugi z PaKiem 40)

Sdkfz 234 x2 (jeden z działkiem 2cm, drugi z PaKiem 40)

W obu wersjach 6 plutonów, całość Reluctant Veteran.

Nie uważam, żeby była to najlepsza rozpiska turniejowa, wybrałem ją, bo chciałem zagrać tym co miałem pomalowane – organizatorzy turnieju dość późno zmienili punktację na 1420 (miało być 1750). Jechałem więc sobie pograć, bez aspiracji wygrywania całego turnieju. Rozpiska jest fajna w grze, bo się nią prawie zawsze atakuje, trzeba więc ruszać się, strzelać, manewrować i generalnie inicjatywa zawsze leży po mojej stronie, co zazwyczaj dość skutecznie osładza gorycz porażki ;).

Kilka słów o lokalizacji. Zeszłoroczne Corrivalry odbywało się w wynajętej sali, tegoroczne w nowopowstającym centrum bitewniakowym w centralnej Anglii. Nowy sklep jest wspólnym dzieckiem dwóch znanych w środowisku flamesowym graczy i organizatorów turniejów – Nobby’ego i Hammy’ego. Przejęli oni stany magazynowe zamkniętego niedawno sklepu internetowego Stafford Games i zorganizowali nowy sklep wraz z centrum turniejowym. Całość – sklep i sala turniejowa – znajduje w Daventry. Sklep w internecie będzie się znajdował pod adresem:

http://battlefieldhobbies.co.uk/

Trwają ostatnie prace nad stroną, więc na razie jeszcze kupować internetowo się nie da. Stacjonarny sklep jest natomiast otwarty i działa w najlepsze. Osobiście mnie to cieszy, bo dwa największe sklepy w UK znajdują się daleko ode mnie i od całej reszty świata także – Wayland w malutkiej wiosce na samym południowo-wschodnim krańcu Anglii, a Firestorm w Cardiff. Rodziło to konflikty, bo w ostatnich latach większość turniejów pod patronatem Battlefrontu odbywała się w Waylandzie, a to trochę tak, jakby organizować największy polski turniej w Cisnej w Bieszczadach. Organizacyjnie były niedociągnięcia, frekwencja marna, więc nic z tych turniejów dobrego nie wynikało, a zeszłoroczny w ogóle się nie odbył, mimo szumnych zapowiedzi, choć na stronie BF ani słowa o tym :). Następne turnieje będą się już odbywały w Daventry, na czele z Grand Tournamentem w październiku. Zważywszy na lokalizację (centralna Anglia) i osoby organizatorów będzie to turniej w 100% udany, więc jeśli ktoś nie wie co robić pod koniec października to zapraszam, ja się wybieram na pewno. Sala jest duża – maks ok 90 osób, jest dużo toalet, całość zrobiona przez osoby, które na turniejach spędzają mnóstwo czasu, więc nie ma sie do czego przyczepić. Jest ciepło i jasno. Najlepiej moim zdaniem rozwiązana jest kwestia gorących napojów – za 2 funty dostajemy numerowany kubek i możemy pić do woli kawy czy herbaty, którą sobie sami przyrządzamy w kuchence. Sklep jest nowy i to widać. Z rozmachu jaki towarzyszy otwarciu wnoszę, że właściciele chcą na dobre wejść na rynek figurkowy. Ze swojej strony polecam, podejrzewam, że internetowo też będzie tip-top. Nie pamiętam cen, poza bozem ISów 2 z PSC – 19.50 funta, w sklepie o 10% taniej.

Krótko o turniejowych bojach.

Pierwszą bitwę grałem przeciw szkockiej piechocie. Misja to Roadblock, oczywiście atakowałem, była więc noc, co bardzo pomogło mi przy ambuscade, bo działka 6pdr trafiały na 5+ :D. Bitwa trudna ze względu na kostki, przez 3 tury 9 czołgów niszczyło 4 działka. Grało się sympatycznie, bo przeciwnik miły. Po 5 turach (tyle nam sie udało ugrać) wygrałem 4-3. Super, szanse na ostatnie miejsce były więc małe ;).

Druga bitwa to Cauldron przeciw brytyjskiej piechocie z mnóstwem czołgów (breaching grupy). Nie była to bitwa jednostronna, ale dzień wstał od razu, rezerwy obrońcy od razy wyjechały mi na tyły, a kostkowo nie był to mój najmocniejszy turniej (pluton Panter straciłem po pierwszej salwie 25pdr), więc mimo zniszczenia w szarży plutonu dział 25pdr co teoretycznie dawało mi bardzo duże szanse na zwycięstwo, nie udało mi się już potem nic poniszczyć, pooblewałem także wszystkie możliwe testy na baile i morali i przegrałem 1-6. Przeciwnik znów bardzo sympatyczny, student, Włoch z Bolonii, pogadaliśmy o fortyfikacjach i zmaganiach bolońsko-weneckich.

Ostatnia sobotnia bitwa to Breakout. Przeciwnik miał radziecka pancerkę. Misja super dla mnie, rozpiska przeciwna również, a jednek przegralem 2-5. Nie wiem tak do końca co poszło źle. Znów dzień wstał jak tylko mógł najszybciej, znów rezerwy wyszły od razu, znów nie trafiałem mimo zmasowanego ognia i znów wychodziły testy na morale przeciwnika (rozpiska fearless, więc powinny) i znów straciłem pluton Panter (tym razem moździerze 3/4+ ustrzeliły Pantery jednym strzałem). Bitwa znów fajna mimo to.

Niedzielę zacząłem od kolejne porażki – tym razem w Encouterze przeciw amerykańskiej pancerce. Tu obu nam kostki nie szły, przez kilkanascie tur próbowaliśmy się trafiać i nic z tego nie wychodzilo. Manewrowaliśmy więc głównie objeżdżając się od boków i tak kostka do kostki ciut więcej trafiło przeciwnikowi i nie udało mi się zdać testu na morale kompanii (a wczesniej 2 plutonów). Końcowo 2-5. Bardzo byliśmy obaj zmęczeni tą bitwą. Pogadalismy sobie za to dużo o Cameronie i spółce, a także o pogodzie na Nowej Zelandii, bo stamtąd „mój wróg” pochodzi.

Ostatnia bitwa to Surrounded, a po drugiej stronie stołu sama piechota – 6 plutonów + moździerze + ckmy + bateria 6xPaK40. 4 plutony Ersatz SS, 2 Volkssturmu. Kluczem było uniszkodliwienie dział PaK40, co mi się udało. Straciłem jednak 2 plutony (Stummele i jedno recce), bo nie miałem jak nimi uciec przed szarżą piechoty. Wygrana 4-3. Bitwa bezstresowa jak poprzednie zresztą.

Miejsce wyszło więc dalekie, ale jestem zadowolony. Podwójnie nawet, bo Panterki dostały nagrodę za najładniej pomalowaną armię :). Jest to więc drugi z kolei turniej w UK, z którego przywożę nagrodę, aż strach pomyśleć co będzie na GT ;). Poza tym sobotni wieczór był sympatyczny towarzysko, co też trzeba doliczyć po stronie plusów. Dla ciekawych, sponsorem było PSC, główna nagroda za I miejsce i za najbardziej sportowe podejście do gry to 125 funtów na produkty PSC (do odbioru na miejscu w sklepie). Miejsce II to 75 funtów, 3 50, 4-6 – 20. Malowanie, tereny, objectiv też po 20. Wziąłem więc w ramach nagrody box ISów-2 z PSC, będzie początek armii na GT. Teraz trzeba je tylko wypieścić malarsko, bo – nieukrywam – tam też chciałbym nagrodę zgarnąć za malowanie, konkurencja będzie silna, a odpadnie efekt nowości i inności malowania. Nasz ośrodek wypadł bardzo mocno, bo poza moja malarska nagrodą, Paul zajął dobre 11 miejsce, Mark nagrodzone VI, z wygrał cały turniej Vinny, który też jest od nas – co mnie cieszy, bo to wszystko gracze bardzo spokojni w grze, grający bez spinki i absolutnie bezkonfliktowo.

Poniżej kilka zdjeć. Stoły podobne do tych z poprzednich relacji z turniejów w UK, bo tereny przywozi ta sama grupa graczy.

c2016_1 c2016_1b c2016_1c c2016_2 c2016_2b c2016_2c c2016_2d c2016_3 c2016_4 c2016_4b c2016_5 c2016_all1 c2016_all2 c2016_all3 c2016_all4

Nasze figurkowe dłubanie – część 12

Witamy z powrotem po dłuuugiej przerwie. Tym razem swoje prace zaprezentuja Bielkins, Ink i sgr. Zdjęcia Bielkinsa i sgr można klikać, otworzą się w nowym oknie, są większe niż poniżej.

Bielkins:

Witam,

Minęło ponad 6m-cy od mojej ostatniej aktywności. Przez większość tego czasu nie byłem w stanie ruszyć jakiegokolwiek tematu związanego z hobby. Na szczęście dzięki presji uczestnictwa w ostatnim (grudniowym) turnieju w Gliwicach, a także większym zasobie czasu udało mi się zmobilizować i podomykać kilka rozpoczętych już projektów. Stopniowo wprowadzam nowe techniki modelarskie (pigmenty), a także zmieniłem tło do zdjęć. Wstępny feedback od Was upewnił mnie w słuszności jego wyboru.

Na warsztat poszły:

  1. Amerykańskie bateria 155mm dział samobieżnych M12_GMC, którą wykorzystuję jako wsparcie dla moich Szczurów Pustyni z Normandii.
    Modele były już pokryte kolorem bazowym przez poprzedniego właściciela, więc się do niego dostosowałem. Całość to wariacja na temat różnych zdjęć M12 znalezionych w sieci, głównie jeśli chodzi o nazwy. Mamy więc Zabójcę Adolfa (Adolph’s Assassin), Carlosa (aka Big Boy), Alberte IV i Judy. :) Popróbowałem na nich chlapanie błotem (gips, wash AK + pigment) i jak na pierwszy raz jestem średnio zadowolony. Natomiast pełni zadowolony jestem ze sztabu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

  1. Następnie kontynuowałem prace nad rozpoczętym już projektem transportu dla baterii dział artylerii ciągnionej 25pdr.
    Przyporządkowałem je do baterii A. 1. Dywizjonu.
    W kwestii szczegółów to oznaczenia Baterii A, 1. dywizjonu transportu poszczególnych dział (A1,A2,A3,A4), a także pojazdów pomocniczych (ciężarówek) 1 i 2 są ręcznie malowane. :)
    Dodatkowo znów poeksperymentowałem z pigmentami, tym razem to mieszanka dwóch barw i efekt mi odpowiada. Zmieniłem także sposób nakładania lakieru bezbarwnego, z pędzla na aero i muszę stwierdzić, że efekt jest znacznie lepszy i bardziej matowy. Dość gadania niech przemówią zdjęcia:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dzięki zakupieniu nowego aero, kompresora (dzięki Bolciu) i odpowiedniej chemii, mam zamiar iść dalej i spróbować sił w technice modulacji, a także trójbarwnych kamuflażach (EW Polacy i LW Niemcy). Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Chętnie wysłucham Waszych rad i opinii.

Pozdrawiam
Bielkins

 

Ink:

Ostatnio z racji turnieju w Poznaniu, na który wybierałem się z Zorgiem zostałem zmuszony do pomalowania plutonu Shermanów M4A1 i  M3A1 Scout Car. Jako, że powoli przymierzam się do zrobienia całej armii zimowej (mam już kupioną i piechotę w płaszczach, i zmechanizowaną piechotę zimową),  to pomyślałem o zrobieniu kamuflażu białego. Scout Cary mają dodaną załogę z klasycznych halftrucków oraz trochę śmieci typu zapasowe koło i plecaki pozawieszane na burtach. Muszę jeszcze popracować nad dwoma jeepami, żeby mieć już skończony cały pluton zwiadu.

Co do czołgów długo się zastanawiałem czy nie zrobić ich też w białym camo, ale z racji niewielkich umiejętności malarskich zdecydowałem się na klasyczne malowanie i ubłocenie ich. Pierwszy raz nakładałem też kalkomanie, co okazało się sporym wyzwaniem, ale dzięki pomocy chłopaków na forum wyszły naprawdę fajnie. Generalnie jestem z tych czołgów mega zadowolony – nie równają się oczywiście z pracami kolegów ale jak na moje skromne umiejętności to na pewno nie straszą na stole.
Bez tytułu4 Bez tytułu5 Bez tytułu6 Bez tytułu7 IMG_5965IMG_5981 Bez tytułu9Bez tytułu8IMG_5980IMG_5979
sgr:
Mnie czas od ostatnieo raportu upłynął mi na malowania armijki opartej na briefingu von Benningsena z Nachjaegera. Umyśliłem sobie zagrać tym na najbliższym turnieju. Format jest śmieszny – 1420 punktów, można przygotować 2 rozpiski różniące się maks. 420 punktami. Podstawą moich sił są Pantery. Modele są z PSC, recenzja ukazała się chwile temu, miałem dużo radochy przy sklejaniu i malowania tych czołgów. Malowane są na 1945 rok, więc w innym odcieniu Dunkelgelba (bardziej beżowym) a jako kolor bazowy używałem zieleni. Chciałem mieć każdy czołg inny. Jestem bardzo zadowolony z rezultatów. Tak prezentuja się wszystkie Pantery:
pantall
A tak detale na dwóch (ta z geometrycznymi liniami jest moją faworytką, chociaż malowałem ją jako ostatnią, bez pomysłu na kamo, te linie wybrałem trochę z rozpaczy, a po weatheringu chciałbym mieć cały conajmniej pluton taki :) ).
pantx1b
pantx1a
Dalej pomalowałem dwa plutony zwiadu. Kamo podobne jak w Panterach:
recce
Pluton Stummeli (na bazie SdKfz 250, dośc dziwny model i trudny do zdobycia):
stumm
Pluton PzIVJ – użyłem do nich innego zestawu barw, troche to się gryzie z resztą rozpiski, ale bardzo mi się to kamo podoba (choć brąż za ciemny). Zrezygnowałem z siatkowych schurzenów, bo odlew jest tragiczny. Myślałem o zakupie jakieś siateczki i zrobieniu ich samemu, ale brak czasu spowodował, że przykleiłem normalne schurzeny od PzIVH. Załoganci są pomalowani w chwili gdy pisze te słowa, zdjęcia robiłem wsześniej:
pzPl
Detale na czołgu wyglądają tak (jestem bardzo zadowolony z odcienia Dunkelgelba):
pzIVx1
Ostatnie dwa pomalowane modele to HQ w jednej z wersji turniejowych rozpisek. Są malowane w kolorystyce Panter i żeby odrózniały się na pierwszy rzut oka nie zamontowałem im schurzenów:
PzHQ
Do kompletu brakuje mi jeszcze dwóch halftracków UHU. Mam je w tej chwili gotowe, ale zdjęcia były wczesniej, więc stan sprzed jakiegoś czasu – nie mam na nie jakiegoś pomysłu ani czasu, więc kamo trochę na odwal się:
uhu
Na sam koniec dwa StuGi dla qbekoza. Modele żywiczne ze średnim detalem (to bardzo stara rzeźba). Nie jest to mistrozstwo świata, ale myślę, że dają radę. Też wymagają dokończenia:
stug
Plany na przyszłość są mgliste – chce pomalować rozpiskę na mida (niemieccy pionierzy ze Stalingradu), bo dużo turniejów akurat w tym formacie ma się odbyć, a modele wszystkie mam. Chciałbym też na GT UK pomalować coś innego (format też 1420) – mam już pomysł, ale na razie sza, turniej w październiku, więc pewnie nie będzie to następny projekt, choć mam juz wybrane kamuflaże ;). I chciałbym wreszcie zacząć malowanie późno XV-wiecznych Ottomanów w skali 28mm (1475+). Trochę modeli już mam, są śliczne i perspektywa malowanie większych modeli z użyciem jaskrawych kolorów bardzo mnie nęci ;).
Podsumowują zaś to co powyżej jestem bardzo zadowolony. Zainwestowałem w chemię i farby (AK i MiG Ammo) i nie mogę narzekać na te produkty – nie mam ochoty wracać do Tamiyek i Vallejo przy malowaniu aerografem. Oczywiście można to samemu wszystko zrobić (washe, filtry), ale tak jest prościej i łatwiej, bo można siadać od razu do malowania. Wydaje mi się, że wsparty tymi produktami zrobiłem krok naprzód w malowanie czołgów w skali 15mm. Niby większość tych rzeczy malowałem już w przeszłości, ale teraz robiłem wszystko mocnie – jaskrawsze cieniowanie, jaśniejsze kolory, mocniejszy weathering, itp. Efekt jest – moim zdaniem – dobry.

Pantery z Plastic Soldier Company – rzut okiem

Jakiś już czas temu wszedłem w posiadanie boxu Panter z firmy Plastic Soldier Company. Mam dość mieszanie uczucia wobec tego produktu – z jednej strony entuzjastyczne, z drugiej mam wrażenie, że jest to produkt nieprzemyślany, niedopracowany i nierówny. Po kolei jednak. W pudełku:

boxprzod boxtyl

znajdziemy 5 czołgów Pantera w wersji A, D lub G i instrukcję, żadnych kalkomanii, nie ma. Modele są oczywiście plastikowe i na pierwszy rzut oka zachwycają bogactwem szczegółów (można kliknąć na zdjęcie, powiększy się):

wypraski5wypraski6wypraski1 wypraski2 wypraski3 wypraski4

jak widać na powyższych zdjęciach mamy dwa kadłuby dla różnych wersji czołgu, różne panele boczne, wydechy, jarzma działa. Odlew jest wysokiej jakości, detale są wyraźne, ale nie przerysowane, ale… ale czołgi składają się z naprawdę wielu części jak na skalę 15mm i modele przeznaczone na stół bitewny. Mamy więc kadłub, dwa włazy z opcjonalnym czołgistą, dwa panele boczne, ściankę tylną, wannę, dwa zestawy kół z doklejanymi kołami nośnymi,  4 części do sklejenia gasienic, km w kadłubie, dwa schurzeny, wydech, dół wieży, tył wieży, samą wieże, właz z osobnym mocowaniem kmu, sam km, opcjonalnego dowódcę wychylającego się z włazu, jarzmo, działo, wyrzutnie granatów dymnych. Czyli w wersji bez dowódców mamy 30 części – dość dużo jak na tak mały model. Samoloty w 1/72 miewają mniej :). To nie jest wada sama w sobie oczywiście, ale w moim odczuciu możnaby ten model lepiej zaprojektować i uniknąć kilku problemów. Sklejanie kadłuba, wieży itp to sama przyjemność. Części pasuja bardzo dobrze, nie trzeba nic szpachlować, wypełniać. Sama radość, ale… ale plastik jest dość kruchy. Mam dość spore doświadczenie modelarskie, wycinałem niezliczone ilości różnorakich, czasami bardzo małych części z ramek, przy tym modelu jednak poległem – przy wycinaniu luf, cienkich i zgrabnych udało mi się złamać cztery z pięciu. Plastik plastikiem, ale lufa nie jest najsensowniej umieszczona w ramce. Model jest plastikowy, lufa pęką w tym samym miejscu (ok. 3/4 długości), kropelka revelowskiej Contacty i wszystko jest w porządku, ale jest to mimo wszystko spora wada. Kolejna to wydechy. Detale w całym modelu są naprawdę wysokiej klasy, ale wydechy są ich pozbawione. Na zakończeniu wydechu powinien być wklęsły wentylator (taki jest w modelu BFu), tu nie ma nic, nie wiem czemu, bo w innych miejscach detale i ich ilość jest na znacznie wyższym poziomie niż u konkurencji. Przeoczenie podejrzewam. Największą wadą są jednak gąsienice. Każda składa się z dwóch części – dolnej i górnej. Na pierwszy rzut oka sa świetne, detale bija BF na głowę, przy dokładniejszym oglądzie niestety odkrywamy, że najlepsze detale są w miejscach niewidocznych – na dole, czyli miejscu gdzie stykają się z podłożem i górze czyli tam gdzie zasłania je kadłub. W miejscu najbardziej widocznym – na przodzie nie dość, że detal jest słaby (plastik jest tam wtryskiwany pod kątem zbliżonym do prostego, wydaje mi się, że to jest powód), to w dodatku gąsienice w tym miejscu trzeba wyciąć z ramek, więc detalu nie ma pod wycięciem żadnego:

gaski2

gaski

To nie wszystko niestety – gąski średnio do siebie pasują i detal na wewnętrznej części jest bardzo delikatny, trudno go wydobyć washem i – niestety – pełno po wewnętrznej stronie, widocznych dobrze na sklejonym modelu okrągłych miejsc po wtrysku plastiku – można zobaczyć to na zdjęciach ramek wyraźnie – 3 okrągłe plamy na każdej gąsienicy. Zupełnie inaczej rozwiązał to BF – gąsienice i koła są jedną częścią, co nie jest tak fajne w malowaniu, ale zapobiega przekombinowaniu w planowaniu modelu i detal bardzo słaby na dole i górze gąsienic jest wzbogacony tylko w miejscu najbardziej widocznym – na przodzie i tyle (tak przynajmniej jest w battlefrontowym StuGu). Wydaje mi się, że już lepszym rozwiązaniem byłyby gumowe gąski. Wadą są też średnie modele załogantów, jeden ma dziurę w plecach, odlew i rzeźba jest średnia.

Mimo wszystko bardzo dawno nie bawiłem się tak dobrze przy sklejaniu i malowanie modelu w skali 15mm. Z czystym sercem polecam, bo malowanie to sama przyjemność, detale wychodzą ślicznie, czołgi wyglądaja świetnie, maja dużo lepszą sylwetkę od modelu BFu (żywicznego, bo plastikowego nie mam) – model PSC wygląda jak powinna Pantera, dość kwadratowy, pudełkowy kształt, Pantera BFu bardziej przypomina nadepnięty i trochę rozciągnięty model, jakby Panterę de Tomaso, a nie czołg PzKpfw V 😉 :

porbfpsc2

Poniżej porównanie wymiarów i detali na żywicznym modelu Battlefrontu i plastikowym Plastic Soldier Company:

porbfpsc3porbfpsc

Jak widać na zdjęciach brak na modelu PSC zimmeritu, co mnie cieszy, bo – uważam – w tej skali zimmerit wygląda groteskowo. Na powyższym zdjęciu widać też wydechy bez detali.

Poniżej jeszcze zdjęcia całej piątki i detali na jednym czołgu:

allpomalowane

jeden detale

Sumując – to bardzo dobry zestaw, z bardzo dużym potencjałem, nie pozbawiony jednak wad, o których lepiej wiedzieć przed zakupem. Pantery BF-u wyglądają bardziej topornie, są jednak lepiej zaprojektowane i lepiej nadają się dla mniej doświadczonych modelarzy (także malarsko, bo wielość małych detali może ciut przytłaczać w modelach PSC). Dla mnie jednak jakość detali kadłuba przebija konkurencję o tyle, że przymykam oko na wady inżynieryjne i jeśli będę potrzebował jeszcze Panter sięgnę na pewno po ten zestaw.

Dropzone Commander – rzut okiem

W ramach szukania alternatywy dla FoWa nabyłem wespół w zespół z Kubą starter do gry science fiction Dropzone Commander. Modele do gry są w skali 10mm (czyli mniejsze niż FoWowe), poza starterem, który jest w całości plastikowy  czołgi/pojazdy/potwory są żywiczne, piechota – metalowa.

Gra osadzona jest w XXVI stuleciu, ludzkość jest zdolna do podróży kosmicznych, skolonizowano kilka planet, spotkano obcych (Shaltari – narzuca się odrobinę podobieństwo do Eldarów) i nagle przerywa tą sielankę ostrzeżenie z niewiadomego źródła – macie 50 lat, żeby wynieść się z waszych planet i poleciać na Vegę IV, albo spotka was zagłada.  Ludzkość dzieli się na dwie grupy – jedna chce odlecieć, druga chce zostać. Wybucha wojna domowa, krwawa, choć bardzo krótka i część ludzi odlatuje, część zostaje. Krótko po tym, w Układzie Słonecznym i w innych głównych koloniach ziemskich pojawiają się floty obcych obcych – Scourge, które niszczą skromne siły obronne ludzkich siedzib (osłabione dodatkowo wojną domową) i zaczynają szerzyć zagładę. Scourge to pasożyty, które przejmują wolę swoich żywicieli. Atak przeprowadzony jest symultanicznie, większość ludzkości ginie. Wyjątkiem są peryferyjne światy, które unikają ataku (niewiadomo czemu). Z głównych planet napływa trochę uchodźców i ludzkość po mału odradza się i zbroi, szykując do rekonkwisty, przyjmuje też nazwę UCM (United Colonies of Mankind). Dochodzi też do spotkanie (dość chłodnego) z przedstawicielami ludzkości, która usłuchała wezwania i odleciała przed atakiem Scourge. Uciekinierzy są technologicznie zaawansowani, genetycznie zmodyfikowani, itp. Zwie się ich w grze PHR (Post-Human Republic). UCM atakuje stracone planety, wybucha wojna i ku zaskoczeniu wszystkich odkrywa kolejną frakcję występującą w grze – Resistance, czyli ludzi wciąż walczących przeciw Scourge na Ziemi i innych ludzkich koloniach. Tyle w skrócie. Mamy więc na razie 5 frakcji, wydaje mi się, że gdzieś słyszałem, że docelowo frakcji ma być 8. Gra jest tworzona (zasady, modelue, fluff) przez jedna osobę, która ma zdaje się dość klarowną wizję tej gry – to zaleta.

Nabyliśmy starter dla dwóch frakcji, w którym prócz podręcznika znajdują się modele do UCM i Scourge. Starter jest bardzo dobry. Chyba najlepszy jaki widziałem. Obie strony dostają modele na 500 punktów. Są to takie same modele jak te w starterach armijnych. Modele sa plastikowe i poza piechotą bardzo dobre. Prócz figurek i podręcznika w starterze jest wszystko co trzeba do gry – kostki, miarka, wzorniki i żetony, a także 10 budynków na makietę (kartonowych) i dwa plakaty , które można z powodzeniem wykorzystać jako plansze do gry. W podręczniku są listy armijne do podstawowych jednostek Scorge, UCM, PHR i Shaltari. Kolejene jednostki do tych armii i listę jednostek Resistance można znaleźć w rozszerzeniu zasad. Cena za starter jest przystępna (w Anglii można go znaleźć za mniej niż 50 funtów). Startery armijne kosztuja po mniej niż 30 funtów. Wszystkie modele ze starterów są grywalne i można na nich z powodzeniem grać. Punktowo gra wygląda tak jak FoW mniej więcej – gra się od ok. 500 punktów wzwyż. W zależności od wielkości armii zmienia się format gry i lista dostępnych jednostek, i tak gra do 999 punktów to Skirmish, w którym nie możemy wystawiać jednostek HQ i mamy możliwość wystawienia 5 battlegroup. Od 1000 do 1999 mamy Clash – można mieć HQ i do 6 battlegroup. Od 2000 do 3000 gramy format Battle – HQ i do 7 battlegroup. Battlegroupy to w sumie miniaturowe armie, takie jakby kompanie ze wsparciem i składają się zazwyczaj z kilku autonomicznych jednostek. Jedyne co je łączy to aktywacja, aktywuje się całą battlegroupę naraz. HQ wzbogaca bardzo grę, bo umożliwia korzystanie z kart rozkazów, które wprowadzają do gry dużo fajnego zamieszania – każda frakcja ma swoją talię kart. Im lepsze mamy dowództwo, tym więcej kart i większy zasięg dowodzenia (część kart można zagrywać tylko w zasięgu dowodzenia, ale dowodzenie tworzy bomble – liczymy zasięg od dowódcy oraz od jednostek przekazujących dowodzenie – pojazdy, jednostki rozpoznawcze, itp). Gra się misje, w których należy zdobyć – zazwyczaj zapakować na swoja jednostkę i wynieść poza pole gry (przez swoją krawędź) cele misji. Rzuca sie w oczy duża mobilność części jednostek. Nazwa gry pochodzi od jednego z najważniejszych składników naszej armii – transporterów. Te zazwyczaj latające, słabo uzbrojone jednostki dają naszej armii arcy-potrzebną mobilność, zwiększając znacznie zasięg ruchu naszej piechoty i sprzętu pancernego – ruch 2” lub 18/36” w transporterze to znacząca różnica. Armie są bardzo zróżnicowane i musimy zaplanować w naszej rozpisce miejsze i dla piechoty i dla plotki (bardzo ważna rzecz w tej grze) i dla sprzętu do otwierania czołgów wroga. Oczywiście możemy bardziej skupić się na wygrywaniu przez niszczenie wroga lub na szybkim rajdzie po objectivy. Kolejnym składnikiem dość niezwykłym Dropzone Commandera są plansze do gry. Otóż większość gier toczy się w terenie zurbanizowanym. Zasady zdobywania/walki w, i niszczenia budynków są dość rozbudowane.  Kluczem do wygranej jest piechota, która jako jedyna jednostka może wchodzić do budynków, szukać celów misji (trzeba je znaleźć, zazwyczaj nie jest to znacznik umieszczony przed grą na stole) i podnosić je. Piechota w budynku jest również bardzo trudna do wyłuskania, czasami lepszą metodą na zniszczenie piechoty przeciwnika jest zburzenie budynku. Mimo swojej „kluczowości” piechota jest bardzo miękka, więc trzeba ja chronić i pilnować. Zasady są proste, po kilku turach mamy je opanowane, nie przeszkadzają w rozgrywce. Sama gra – w moim odczuciu – jest niesamowicie miodna. Trzeba wszystko zaplanować, i ruch i sekwencje aktywacji i kolejność strzelania starając się przy tym przewidzieć/wymusić odpowiednia dla nas aktywację przeciwnika, mieć w zanadrzu plan B i C, gdy coś nie pójdzie dobrze (lub przeciwnik postanowi przeszkadzać nam w zwycięstwie). Pole gry, olbrzymie zróżnicowanie jednostek (siła ognia, zasięgi, pancerz, mobilność, itp) daje pole do kombinowania z rozpikami, co jest dla mnie jedną z głównych zalet np. Flames of War. Planowanie rozpiski czasami jest fajniejsze od samej gry ;). Sumując bardzo, bardzo polecam! Gra jest szybka, dynamiczna, bardzo wciągająca, absolutnie jeden z najlepszych bitewniaków w jakie grałem.

Strona producenta: www.hawkwargames.com

Pudło ze starterem:
pud
Budynki i plansza do gry ze startera (jakość budynków jest oki, przy normalnej grze powinny wystarczyć na bardzo długo):
papier
Podręcznik, instrukcja składania, wzorniki:
pod
Wypraski do obu nacji (2 jednostki piechoty, transport nazmiemny do nich i transport lotniczy na dodatek, oddział czołgów, oddział czołgów plot, oba z transportem, w starterze mamy aż 3 transportery naziemne, a wykorzystać możemy maks 2, więc 3 zostaje do wykorzystania przy rozbudowie armii):
wypsco1wypsco2
wypucm1
Sklejone battlegroupy. To co jest fajne, to projekt modeli transporterów umożliwiający zapakowanie na nie transportowanych pojazdów – na każdą półkę/obejmę mieści się i pasuje jeden czołg/transporter naziemny. Czasami dobrze byłoby to wzomcnić magnesikiem, ale mozliwość jest, a to wygląda super w grze i ułatwia rozgrywkę, bo widać wyraźnie co jest w każdym transporterze.
sco
cal1
Porównanie wielkości modeli (skala 10mm vs skala 15mm i Sherman z Battlefrontu):
por1

Skytrex – rzut okiem

Na następny turniej buduję armię opartą o Pantery. Jako wsparcie wybrałem opcje 4x SdKfz 250/8, czyli Stummel, ale na bazie SdKfz 250, tego mniejszego halftracka. Battlefront produkował ten model, ale nie można go już kupić w ich sklepie, na przeróżnej maści ebayach, amazonach znalazłem tylko 2 sztuki, a potrzeba mi 4, poza tym jak widać na zdjęciu poniżej model Battlefrontu jest … średni:

Wyszło mi, że najlepszy na zdjęciu zamiennik produkuje firma Skytrex. To bardzo ciekawy producent, będący czasami jedyną alternatywą dla BFu, bo katalog pojazdów II-wojennych ma na prawdę imponujący. Nie miałem wcześniej styczności z tą firmą, więc troszkę się obawiałem co to też do mnie przyjdzie. Zamówiłem 4 sztuki halftracków i woreczek z załogantami (dla artylerii samobieżnej), bo na zdjęciu żadnych żołnierzy nie było. Jak się okazało, niepotrzebny był to zakup, bo do każdego halftracka producent dodaje 3 załogantów (trudno ich upchnąć aż 3). Cenowo wychodzi taniej niż w BFie – model Battlefrontu kosztuje 8 funtów oficjalnie, 7.20 lub 7.50 w sklepach online, Skytrex ceni swoje modele na 6.50 funta.

Modele zapakowane są w woreczki:

worek

Całość jest metalowa. Pojazd jest w jednym kawałku, należy dokleić tylko armatkę, km i załogantów:

zawartosc

Figurki są wykonane przyzwoicie, zdecydowanie lepiej niż konkurencja z BFu. Oczywiście odbiegają detalem od najnowszych plastikowych modeli, ale są ok. Tak wyglądają sklejone (bez km-u i załogi):

sklejoneprzod  tyl

Odlew jest dobry, odrobina flashu przy działkach i trochę linii podziałowych. Wada to konieczność ściącia półokrągłego kołnierza z przodu modelu, bez tego nie da się zamontować działka. Metal jest miękki i jest to czynność szybka i prosta. Nie jest to najlepszy model jaki widziałem, ale jest więcej niż w porządku na stół bitewny. Jest lepszej jakości niż stare modele Battlefrontu, nie ma też problemu z dostępnością – zamówienie doszło do mnie na następny dzień. Sumując udany zakup. Pomalowane pojawią się niebawem na forum – jak tylko uporam się z Panterami z PSC (też wrzucę recenzję, bo to ciekawy zestaw, choć nie pozbawiony wad).

Strona producenta:

http://www.skytrex.com/

Górnośląski Master gry Flames of War – sprawozdanie.

Ink nadesłał sprawozdanie z ostatniego turnieju na Górnym Śląsku, który odbył się w Gliwicach 19 i 20 września 2015 roku.

 

Na początku relacji może złożę od siebie podziękowania:
1) Zorgowi za organizację. Bez niego nie było by tak bezproblemowo. Poza tym myślę, że fakt firmowania swoim imieniem turnieju przyciąga znacznie więcej graczy niż gdybym to ja organizował. Masz już niezłą renomę :)
2) Patrolowi za przyjście dzień wcześniej i pomoc w ustawieniu stołów
3) wszystkim graczom za pomoc w sprzątaniu. Myślę, że wyszło super!

Co do moich bitew- wystawiłem moją standardową rozpiskę spadochroniarzy USA w konfiguracji:
2 plutony spadochroniarzy
Pluton artylerii 105mm
Ppanc – działka 57mm
Jeepy zwiadowcze
Moździerze 80mm
Pelotki stacjonarne 0,5 cal
Pluton czołgów: Jumbo+2 Easy Eight+ M4 Sherman

Pierwszą bitwę grałem przeciwko walcowi pancernemu Szymona „Myszki” Mateli na czołgach T-34. Jak zobaczyłem tę chmarę 20 czołgów wspartych „sukami” to się lekko przestraszyłem – na szczęście broniłem się na krótkiej krawędzi stołu z rezerwami, ale z racji 8 plutonów miałem sporo rzeczy na stole. Artyleria od początku ładnie trafiała czołgi, działa przeciwpancerne wyskakując z ambusha też zaliczyły kilka celnych trafień, a czołgi wyjeżdżając z rezerw też się świetnie sprawdziły. Udało mi się wystrzelać oba plutony T-34 i zabić dowódcę kompanii. Na stole zostały przeciwnikowi 2 plutony „suk” i Katiusze. Odważny rajd jeepami na tyły przeciwnika i zniszczenie katiusz przypieczętował grę, złamałem przeciwnika. Udało by mi się to wcześniej ale przez 1 turę zapomniałem o jeepach, co przedłużyło grę. Przez to straciłem pluton czołgów, więc miałem sporę stratę. Gra była bardzo przyjemna- nie tylko ja
lubię grać z Szymonem- świadczy o tym fakt, iż dostał nagrodę Fair Play (ode mnie też miał punkt). W trakcie gry pozwolił mi zmienić miejsce dowódcy czołgu między innymi i doradzał mi gdzie powinny się znaleźć. Dzięki Szymon!

Drugą bitwę przyszło mi zagrać z Piotrem „Milordzie” Głomskim.
Grałem z nim drugi raz na naszych turniejach i niestety drugi raz przegrałem. Drugi raz przekonałem się też, że ten gracz to trudny przeciwnik jeśli chodzi o sposób gry. Zagrał jak zawsze kompanią  czołgów amerykańskich Reluctant/Veteran z podręcznika Birdge At Remagen. W kompanii miał: 4 Shermany krokodyle (dające always attack), Easy Eighty i Jumbo, Super Pershing, Priesty i zwiad. Popełniłem karygodny błąd ponieważ zapomniałem, że rezerwy przeciwnika wychodzą w 16 calach od rogu a nie tylko z krawędzi i żeby je przywitać podciągnąłem swoje działka ppanc na skraj lasu. A tam w swojej turze przeciwnik z rezerw wystawił krokodyle i spalił moje 57-emki dokumentnie. Później gra potoczyła się dość ciekawie bo udało mi się zniszczyć jego CiC, 2iC oraz obserwera arty, dowódcę arty i 2 priesty. Następnie nawet moje Jumbo i 2 E8 zajęły wrogi objectiv ale on też wściekle atakował już mój. Wypchnąłem go i generalne już siedzę na wrogim objectivie i czekam na jego ostatnią turę. Jedyne co wróg może zrobić żeby nie przegrać to zniszczyć mi Jumbo ogniem 2 priestów. Strzela – namierzony za 1 razem, trafiony z TOTem. Mój save – 6. Przerzut save niestety 1. Nie wychodzi FP. Bail. W następnej turze on odepchnął mnie od mojego objectivu i contestował go jako pierwszy. Dokładnie tak samo przegrałem z Suzanem na Mistrzostwach Polski.

Trzecią bitwę grałem niestety z Pociskiem i jego Cariusem na Jagdtigerach. Ponieważ jest to kompania czołgów „always defend” to ja jako zwykła piechota muszę zaatakować. Byłem już zły po bitwie z Piotrem, może troszkę wściekły na sparowanie z Pociskiem i kompanią, przeciw której bardzo nie lubię grać. Uważam, że zasady Cariusa są przegięte, a zasady niemieckich halftrucków również. Generalnie atakowałem całą bitwę i nawet przez chwilę udało mi się contestować objectiv, ale Pocisk mnie z niego wypchnął. Złamał moją kompanię, a ja nie zdałem testu morale. I dobrze, bo już nie miałem tego dnia ochoty na grę.

Pierwsza bitwa w niedzielę, a czwarta w turnieju – przeciwko Andrew z Kohorty. Gramy na ich stole (Bydgoszcz przywiozła tereny, które rozstawiła tak samo jak w swoim klubie na treningach, co dawało im pewną przewagę). Stół z polem bitwy cały przedzielony torami kolejowymi i prawie cały w polach zboża, z treelinami. Atakuję niemieckie niszczyciele czołgów: Jagdpanthery, Panzery IV, trochę normalnej piechoty, PaKi i Volsskturm. Gra ułożyła mi się dość gładko, ale mój przeciwnik nad jednym ruchem nie mającym znaczenia dla gry (czołg schowany za treelinem) myślał przez kilka minut, następnie robił stormtroopera, potem znowu robił to samo przez co jego tura trwała 25 minut:  ruch i strzelanie z 2 czołgów i moje 2 minuty ruchu, i strzelania z całej armii. Wynudziłem się okropnie, a do tego bałem się, że braknie mi czasu na grę. Przez 1,5 godziny udało nam się rozegrać 5 tur. Na szczęście w 5 turze moje rezerwy (czołgi i pluton piechoty) wyszły z krawędzi i zajęły objectiv niszcząc w assaulcie 2 podstawki piechoty i czołg. Przeciwnik nie miał czym go odbić więc przegrał. O fascynującej rozgrywcę świadczą straty: zniszczyłem mu połowę volkssturmu (bo dziadki nie chciały umierać i miały takie sejwy, że ja pierdziu) a Andrew zniszczył mi jeepy. Jego straty 3% moje 7%.

Piąta bitwa kontra Czys i jego brytyjscy spadochroniarze wsparci Churchillami. To była nasza 3 bitwa – do tej pory bilans wynosił 1:1. Gramy dość statyczną bitwę, więc ktoś musi zaatakować. Ja wystawiam się defensywnie, Czys wrzuca na stoł zwiad i czołgi więc to on prze do przodu. Nie mogę okopać dział, cały czas rzucam 1, więc stają się one naturalnym celem. Dostają 3 trafienia od zwiadu – strzelałem więc tylko 5 na save mnie ratuja. Bang! Wypadają same 6. Teraz Churchille strzelają, trafiają 2 razy. Bang! Save 5 i 6. Z rezerw wyskakują shermany i niszczą sukcesywnie churchille. Artylerią niszczę jeszcze 17 funtówki i zwiad – test na morale kompani wroga – uciekją! Wygrałem tracąc tylko jednego zwykłego Shermana.

Koniec turnieju- ostatecznie zajmuję 9 miejsce. Miałem niepomalowane tylko 3 podstawki pelotek 0.5″, gdyby nie to byłbym 8 😉 Podsumowując turniej bardzo udany jednak brakowało mi Sgr na turnieju. Szkoda, że nie miał jak przyjechać.

Pierwsza 10 turnieju prezentowała się następująco:
1. Piotr Głomski 87 punktów
2. Krawat 76 pkt
3. Smarsz 75 pkt
4. Yegr 72
5. Boruta 66 pkt
6. P. 66 pkt
7. Maciek Kapałczyński 64 pkt
8. Suzan 61 pkt
9. Ink 61 pkt
10. Patrol 55 pkt

Nagroda Fair Play: Szymon „Myszka” Matela – 4 z 5 graczy, którzy z nim grali wskazało ich bitwę jako najlepszą.
Dowódca Ariergardy: Roman „Deks” Liebich (Republika Czeska)

1 2 3 4 5 6 7 8

Art of War Too – sprawozdanie z turnieju Flames of War

Tydzień temu miałem wielką przyjemność wziąć udział w turnieju Art of War Too. Zawody odbyły się w The Sanctuary Gaming Centre w miejscowości Sutton In Ashfield. Format to okres Late, pierwsze dwie gry graliśmy rozpiskami na 1675 punktów, kolejne dwie na 1750, a ostatnią, piątą bitwę na 1800. Rozpiski mogły dowolnie się od siebie różnić, musiały jednak pochodzić z tego samego briefingu. Punktacja taka jak w podręczniku Flames of War, ale przemnożona przez 3 i z bonusami za wybicie 1/3 lub więcej niż połowy plutonów przeciwnika. W turnieju wzięło udział 42 graczy, głównie z UK, choć był desant z USA i Nowej Zelandii. Turniej odbywał się w bardzo malowniczym miejscu – przerobionym na centrum gier starym kościele. Był też bardzo fajnie zorganizowany. Bardzo sympatyczna atmosfera, dobre jedzenie, ciekawe stoły i bardzo fajne nagrody. Każdy uczestnik dostał także broszurkę z rozpiskami wszystkich przeciwników – to bardzo fajna sprawa, jak ktoś ciekawy mogę posprawdzać kto czym grał, a grano prawie wszystkim, briefingi powtarzały się bardzo sporadycznie. Ja zdecydowałem zagrać kanadyjską piechotą w RAMach. Trochę dlatego, że to fajna rozpa, trochę, że od jakiegoś czasu doprowadzam moje armijki do w miarę jednolitego wyglądu i teraz padło na Kanadyjczyków. Grałem dwoma plutonami piechoty w RAMach, plutonem Universal Carrierów (z lub bez .50 w zależności od punktów), plutonem WASPów, sześcioma 6-funtówkami z transportem, plutonem moździerzy, baterią artylerii rakietowej i w zależności od punktów plutonem M10/17pdr lub plutonem czterech Shermanów (w tym dwoma Firefly’ami).

Pierwsza gra przeciw sowieckim weterańskim saperom poszło mi słabiutko. Graliśmy Cauldron, o tym, że będę się bronił zdecydował rzut kością (obie rozpiski to piechota z auto-atakiem). Zaczęło się dobrze – Materace, które budziły zdziwienie na tunieju jako bardzo słaba artyleria, jak zwykle pokazały lwi pazur, wybiły prawie do zera jeden pluton saperów, drugi poległ od ognia piechoty i przegrał assault z bohaterskimi Kanadyjczykami i wtedy, mimo, że przeciwnik nie miał na stole niczego czym mógłby mi zaszkodzić (tylko artyleria została i 2 podstawki z plutonu saperów) kości pokazały, kto tu rządzi. Po assaulcie i ostrzale artylerii miałem 3 plutony poniżej połowy (na 4 w ogóle), rezerwy nie wyszły i nie zdałem 5 kolejnych testów morale (3 dla plutonów z jednym przerzutem i morale kompanii). Przegrałem wygraną bitwę. Muszę powiedzieć, że praktycznie mnie to w ogóle nie ruszyło, być może dlatego, że miałem mały kryzys wargamingowy, bardziej miałem ochotę zrobić sobie dioramkę na półkę i pomalować coś większego niż dłubać przy 15mm. W każdym bądź razie przeszedłem nad ta porażką do porządku dziennego, postanowiłem nawet nie zmieniać kości (grałem kostkami zrobionymi specjalnie na turniej, które każdy na początku dostał i których nikt nie używał, bo były podobno kiepskie, z czym się nie zgadam 😉 ). Wynik 2-5.

Druga bitwa przeciw niemieckiej średniej pancerce – PzIVJ, Hornissy, zwiad w Luchasach. Misja Pincer. Broniłem się. Figurki przeciwnika były bardzo ładnie pomalowane, choć kamuflaż zimowy średnio pasował do stołu. Niemcy szli ku moim pozycjom i strzelali się z 6pdr z ambusha i z plutonem M10. Jak zwykle solidne wsparcie dawały materace i po bitwie bez taktycznych fajerwerków dość pewnie wygrałem. Kości mi tym razem szły dobrze, a materace jak co bitwę zaliczyły parę czołgów i parę ważnych baili. Wygrałem 5-2.

Trzecia bitwa to Free for All przeciw amerykańskiemu zmechowi. Choć grało się bardzo przyjmenie, i mnie i przeciwnikowi bitwa ta zamknęła drogę do dobrego miejsca w tabeli. To nie jest najlepsza misja turniejowa, a już w ogóle słabo się sprawdza przy dwóch rozpiskach w gruncie rzeczy piechotnych. Na moje szczęście po błędzie na początku gry – nie zaszarżowałem plutonu 3 Shermanów (w tym zbailownaego Jumbo i Easy8) przeciwnik przestraszył się szarży WASPów i plutonu piechoty na jego objectivy i cofnął swoje siły, które zagrażały mojemu objectivowi. Myślę, że gdyby kontynuował natarcie mógłby tą grę wygrać – dużo zależałoby od assaultu, a tu różnie bywa, plutony brytyjskiej piechoty są dość duże i zazwyczaj dobrze sobie radzą, ale przewaga była po jego stronie. Cofając się stracił jednak szansę. Pozdawaliśmy po 2 testy morale plutonów na gracza i zakończyliśmy grę remisem bez żadnych strat. Dostaliśmy po 6 dużym punktów za obopólna przegraną. Gra była bardzo sympatyczna i znów bardzo solidnie wypadły Materace. Właściwie co bitwę powtarzała się sytuacja, że po pytaniu o AT i FP nikt do nich nie strzelał w pierwszej turze, bo w końcu co może zrobić AT3. Po pierwszej salwie się to zmieniało. Jak pod wzornikiem jest 7, 9 czy 11 czołgów to zawsze ze 2 czołgi zostaną zniszczone. Wynik końcowy 2-2.

Pierwszy dzień poszedł mi więc średnio, ale byłem bardzo zadowolony z gier. Każda była sympatyczna i grało mi się bardzo dobrze, zupełnie na luzie.

Niedziela zaczęła się od Fighting Withdrawal. Lubię tą misję. Wypadło mi grać przeciw lekkiej amerykańskiej pancerce na Stuartach. Bardzo dużo czołgów – 3 plutony Stuartów, pluton sześciu Shermanów 105mm, pluton M10 i recce. Broniłem się. Do ambusha poszły 6pdr. Udało mi się wystrzelać dość szybko 2 plutony Stuartów – 6-funtówki są do tego idealne, ale trzeci pluton wraz z 105mm dał się bardzo mocno we znaki moje piechocie. Materace co turę coś niszczyły, a to Stuarta, a to Shermana, przeciwnik miał na objectivie kilkanaście czołgów, ja broniłem się coraz to mniejszym plutonem piechoty (105mm coś tam czasem trafiały) i mogło byc różnie, ale czas się skończył. Graliśmy dość szybko, ale bitwa trwała tylko 2 godziny 10 minut, mieliśmy liczne rozpiski, co turę kolega rzucał wiaderkiem kości przeciw mojej piechocie i nie zdążyliśmy dograć do końca. Skończyło się z lekką przewagą przeciwnika, ale trudno mówić, że miał wygraną grę. Straciłem dwa plutony – UC i WASPy, przeciwnik 3 (recce, i 2x Stuarty), a 105mm były już w połowie zniszczone. Bitwa znów bardzo sympatyczna. 4-3 dla mnie.

Ostatnia bitwa to Counterattack i Comety naprzeciw. Po raz pierwszy miałem możliwość ataku w nocy i użycia RAMów, więc nie zastanawiając się bardzo skorzystałem z niej. Gra była dość dokładna, tzn przeciwnik pilnował zasięgów (moich i swoich), dystansów, kilka razy niezgodziliśmy się co do pewnych reguł, ale mimo to, bardzo koleżeńska. Ot po prostu graliśmy dokładnie według zasad. Comety to dość odważny wybór – szczególnie, że było ich sporo – do tego SAS w Jeepach. Nie jest to może super rozpa, ale w rękach dobrego gracza (a przeciw takiemu grałem) da się tym grać i wygrywać coś od czasu do czasu. Z mojej strony taktyka była prosta – jedziemy na objectiv. Dzień wstał bardzo szybko, więc musieliśmy zacząć się strzelać. Materace + pluton Shermanów dawały radę. Szarża piechoty też dorzuciła trochę. Jako, że była to ostatnia bitwa byliśmy trochę rozluźnieni i czas nam upływał na różnych rzeczach, zaczęło nam go pod koniec brakować. Byłem przekonany, że to przegram, bo jako atakujący musiałem zdobyć objectiv, żeby wygrać, ale pomógł mi przeciwnik. W mojej przedostatniej turze zaszarżowałem piechotą, którą w rozpaczliwym manewrze rzuciłem na drugi objectiv (do zdobycia pierwszego zabrakło mi czasu, mimo wystrzelania Cometów, w okolicach czaiły się resztki Jeepów i one co turę wjeżdżały w objectiv nie dając mi wygrać) pluton Cometów, które wycofały sie z Assaultu. Skonsolidowałem się w kierunku objectivu i skończyłem turę. Piechota była mocna wytrzebiona, zostały mi chyba tylko 4 podstawki i Comety postanowiły zaszarżować w swojej ostatniej turze, nie wiem czemu, bo ewentualna wygrana nic nie zmieniała, poza może tym, że w ten sposób ja nie mógłbym ich zaszarżować w swojej ostatniej turze (a miałem szansę zniszczyć całość sił przeciwnika, 2 plutony Cometów już nie istniały, na stole były 2 Jeepy, 2iC i 2 Comety). Zaszarżowały, nie trafiły, ja nie zdałem testu na kontrszarżę i musiałem się wycofać i w tym momencie zorientowaliśmy się, że moja piechota jest mniej niż 10 cali od objectivu i ma 6 cali ruchu w odwrocie, a jego czołgi są dalej i mają tylko 4 cale konsolidacji. Zająłem więc objectiv i wygrałem. 4-3.

Sumując zająłem 20 miejsce z 51 punktami i dostałem nagrodę dla najlepszego newcomera, z czego się bardzo cieszę, bo nagroda ta, to, oprócz boksa Panter z PSC i plutonu SS z Forged in Battle, ręcznie malowany specjalnie na tą imprezę obrazek. To świetny pomysła. Do każdej nagrody (miejsca 1-3, malowanie w 3 kategoriach, newcomer, sportowe zachowanie, najlepszy stół) dodawano taki obraz, widać je na zdjęciach. Podsumowując, świetna impreza. I lokalizacja i gracze i atmosfera i smaczki – obrazki, listy armijne w broszurce, kostki z logiem imprezy dla każdego, pojawiające się co jakiś czas w różnych miejscach sali zdjęcia uczestników z żartobliwym komentarzem – na wysokim poziomie. Przeszedł mi kryzys flamesowy.

Poniżej trochę zdjęć, przepraszam za jakość, ale to tylko komórka, bo nic innego nie mam obecnie na stanie.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 15 16 17nag

Sprawozdanie z turnieju Warheima w Będzinie

Poniżej sprawozdanie Inka z turnieju gry fantasy Warheim.

 

29 sierpnia wybrałem się do pobliskiego Będzina do klubu Warzag żeby zagrać w pierwszym turnieju Warheim – niszowego systemu stworzonego przez Polaka opartego na zasadach Warhammera i Mordheima plus jego własnych. Całość gry klimatem historią i tak zwanym fluffem nie różni się od warhammerowego Starego Świata.
Klub jest położony w przemysłowej części Będzina – ciężko tam trafić. Nie jest może zbyt duży, ale na 10 osobowy turniej wystarczył.
Ja z racji swoich preferencji wybrałem się na turniej z drużyną Krasnoludów w składzie:

Tan 110
– sztylet
– topór krasnoludzki
– tarcza
– średni pancerz
– hełm

Mistrz Inżynier 95
– sztylet
– młot bojowy
– pistolet dubeltowy
– średni pancerz
– hełm

Łamacz Żelaza 75
– sztylet
– topór krasnoludzki
– średni pancerz
– tarcza
– hełm

Długobrody 75
– sztylet
– broń wielka
– średni pancerz
– hełm

Pogromca Trolli 50
– dwa topory krasnoludzkie
– broń wielka

Pogromca Trolli 50
– dwa topory krasnoludzkie
– broń wielka

Strzelec 45
– sztylet
– kusza

Rozpiska nie zbalansowana i jak się potem okazało z racji nieogrania błędna w swoich założeniach.

Z minimalnym opóźnieniem wystartowaliśmy przed 10 scenariuszem w którym miałem bronić budynku na środku stołu przed drużyną Wysokich Elfów Radzika.

20150829_101049.jpg
20150829_101102.jpg

Nie wiedziałem, z której strony Radzik rozpocznie atak, więc obstawiłem budynek ze wszystkich stron próbując moim jedynym kusznikiem wdrapać się na piętro. Dość szybko okazało się ,że moi dzielni wojownicy mimo tarcz i dość dobrych zbroi wcale nie są tacy twardzi i zaczynają dość szybko schodzić z placu boju.

Elfy Radzika przygotowują się do ostrzelania mnie:

20150829_101119.jpg

Inżynier razem z Ironbreakerem i Długobrodym czekają na przeciwnika:

20150829_103118.jpg

Mój Ironbreaker zostaje wyłączony walki przez łuczników, Długobrody szarżuje na Maga, ale ten mu ucieka – sam natomiast wystawił się 3 elfom pod łuki i tego nie przeżył.
Zabójcy Trolli razem z moim tanem próbują szczęścia przeciwko Mistrzowi Miecza i drugiemu wojownikowi.

20150829_103139.jpg

Tan zostaje szybko wyłączony z walki. Jeden z zabójców likwiduję jednego z wojowników. Na piętrze zaatakowany przez elfiego dowódcę strzelec szybko ginie. Zostałem szybko rozjechany.

Wynik 20:0 dla Radzika. I tutaj następuje najciekawsza część rozgrywki. Trzeba sprawdzić co z bohaterami – czy przeżyli, czy ich rany były bardzo poważne. Ginie mój strzelec, Tan został tak poważnie ranny, że trzeba mu amputować nogę i traci 2 z 3 punktów ruchu. Pobiegać to on już nie pobiega. Do tego dostaje poważne obrażenia klatki piersiowej i traci punkt wytrzymałości. Na koniec zostaje obrabowany i traci sprzętu za kilkadziesiąt koron. Z racji obrażeń musi kolejną potyczkę przeczekać.
Mistrz Inżynier też dostał w nogę – na szczęście mu jej nie amputowali, ale też jest przez ranę wolniejszy. Mój długobrody za to dostaje nową umiejętność: Twardziel – dzięki niej ma punkt wytrzymałości więcej.
Startujemy z drugą rozgrywką.
Na środku stołu stoi budynek do którego trzeba zniść relikwie leżące opodal. Tym razem walczę przeciwko Krnąbrnemu i jego Wojownikom Chaosu.

20150829_113509.jpg

Ja bez Mojego Tana mam nadzieję, że tym razem posmakuję trochę więcej krwi moich przeciwników.

20150829_113455.jpg
20150829_113502.jpg

Co turę gracze losują zdarzenie losowe. Wiktor wylosował zamianę bohaterów – teleportował się dwoma swoimi wojownikami na miejsce mojego Ironbreakera i Długobrodego. Dość szybko wyciąłem go Zabójcami Trolli – w końcu ich topory posmakowały krwi. Za to moi bohaterowie zostali szybko zgnieceni przez Wielkiego pomiota Chaosu i jego pomagierów. Jednak udało mi się ustać test rozbicia – mojemu przeciwnikowi nie. Wygrywam 17:3
Niestety w sekwencji po potyczce okazuje się, że jeden z moich Zabójców ginie. Zarobiłem trochę złota, ale musiałem za nie dokupić mojemu powracającemu Tanowi ekwipunek. Inżynier natomiast zyskuję zasadę Bystry wzrok i może strzelać dalej, a ocalały Zabójca dostaje dodatkowy atak.

Trzecia gra – przedarcie. Scenariusz banalny – atakujący musi przedrzeć się przez krawędź obrońcy.
Gram bratobójczo z Arkiem, który wystawia krasnoludów. No cóż nawet między klanami czasami odbywają się wojny.
Arek wystawia sporą kompanie – widać ,że poprzednie potyczki były dla niego łaskawe. Nie ma w swojej bandzie Zabójców – ma za to kowala run i 4 wojowników klanowych, którzy mają po 2 bronie i 2 ataki. Może nie być lekko.
Dodatkowo na początku rzucamy na pogodę i jest mgła przez co w pierwszej turze nie mogę strzelać.

20150829_134749.jpg
20150829_134754.jpg

Szybki atak Arka wybija mi Tana, Zabójcę, Ironbreakera i Długobrodego. W zamian zabijam jednego Wojownika Klanowego. Przegrana 19:1 Nie zdaję testu rozbicia i wycofuję się.
Po potyczce okazuje się ,że mój Tan zginął. Zginął również Ironbreaker, ale udaje mi się zrekrutować nowego.

4 i ostatnia gra. Wybicie- drugi raz trafiam na Wojowników Chaosu Wiktora.
Jemu udało się wzmocnić swoją drużynę – mi niestety nie.

20150829_150951.jpg
20150829_150956.jpg

Gra szybko przechodzi na moją połowę dzięki szybkości wojowników chaosu. Mój zabójca szarżuję na wielkiego potwora i zadaję mu jedno obrażenie – niestety w drugiej turze sam zostaje trafiony i ginie. Długobrody tak samo atakuję potwora ale nie jest w stanie zrobić mu krzywdy. Pozostali bohaterowie zostają szybko unicestwieni przez wojowników.

20150829_153648.jpg

Przegrywam 19:1 tym razem jednak nie sprawdzam już tego co się dzieję po bitwie.

Wyniki:
Pepe – 72
Arek – 55
Grish – 51
Areo – 45
Benek – 42
Krnąbrny – 41
Redek – 29
Radzik – 28
Ink – 20
Wojtek – 17

Zajmuję przedostatnie miejsce. Popełniłem kilka błędów – przez nieznajomość gry i zasad. Zdecydownie muszę zmienić rozpiskę – trzeba albo postawić na strzelanie albo na walkę wręcz. Jeden strzelec to za mało (nic nie trafił). Zdecydowanie lepiej jest zainwestować w wojowników klanowych na początek – im więcej modeli tym później sprawdza się test rozbicia. Zabójcy nie są aż tak zabójczy jak myślałem – niestety brak pancerza jest odczywalny.
Frajda jaką dostarcza sprawdzanie tego co się dzieję po bitwię można porównać do samej gry. Nawet nie wiem co mi dostarczyło więcej emocji.

Nasze figurkowe dłubanie – część 11

Witam w jedenastej odsłonie naszych bojów modelarskich.

Zorg:

Po długiej przerwie udało mi się ogarnąć i wysłać zdjęcia. Pierwsza część to moja bateria haubic radzieckich 152mm robiona do kompani Motostrelkovy na late war (bitwa o Kołobrzeg). Ponieważ w walce armaty często dostarczane były na pierwszą linię, by ogniem bezpośrednim wspierać atakującą piechotę, więc bateria miała pasować do plutonu piechoty z podstawkami miejskimi. Myślę, że udało się to malarzowi (dzięki Brzoza) bardzo dobrze.

Drugi temat to projekt, któremu poświęcam obecnie wiele uwagi – Wielka Wojna i Infanteriekompanie z frontu zachodniego. Konkretnie naziemne behemoty – czołgi A7V czyli prekursorzy Tygrysów i Panter, pierwsze niemieckie czołgi. Obecnie są sklejone z części i pokryte szarym podkładem. Sam jeszcze nie wiem czy porwę się na malowanie czy może poproszę, któregoś z moich malarzy ;).

SONY DSC SONY DSC 3 4 5 6 7 8 A7V (2) A7VA7V track

 

Rempage:

Tym razem prezentuję polski pociąg pancerny Zorga który poprosił mnie o pomalowanie go na turniej ETC w Pradze.

Malowanie jak zwykle ostatnio rozpoczynam od rozpoznania w internecie historycznych zdjęć i informacji. Polecam stronę http://derela.republika.pl/pociagi.htm oraz http://www.flamesofwar.com/Default.aspx?tabid=53&art_id=2532 na temat polskich pociągów pancernych.  Nie cierpię malowania historycznych modeli w fikcyjny sposób. Zawsze staram się być  jak najbliżej pierwowzoru czy to w kwestii kamuflażu czy numeracji. W tym przypadku Zorg chciał mieć pociąg nr 54 („Groźny”) .

image001image003

Wprawdzie powyższy kamuflaż jest trochę przenikający i malowany pewnie pistoletem to jednak zdecydowaliśmy że użyję maskowania i twardych krawędzi. Z pomocą przyszła masa patafix oraz aerograf. Po każdej warstwie koloru nakładam lakier by zabezpieczyć farbę przed późniejszym zrywaniem masy.

Starałem się również zastosować technikę Miga Colour Modulation która nadaje złudzenie światła z góry.

image005 image006

Po zerwaniu masy trzeba dokonać poprawek kamuflażu tu i tam. Potem pora na Sidolux i w końcu „łosz”. Niestety do dziś nie znalazłem idealnej formuły do skali 15mm. Wszytkie specyfiki zawsze zostawiają zacieki i brak jest miękkich cieni.

Potem zdecydowałem się na pobrudzenie tu i tam. Za inspirację przyszło mi to kolorowe zdjęcie pociągu Danuta:

image010

Na stan dzisiejszy pociąg wygląda jak poniżej. Zorg musiał zabrać go na turniej. Pozostało kilka detali jak oznaczenia i godło. Potem może jeszcze wagon piechoty. Do następnego razu. Po wakacjach może zabiorę się w końcu za jakieś własne modele na EW.

image011

 

Patrol:

3 pierwsze Churchille to 2x Churchill V CS oraz jeden Churchill VII do HQ kompanii pancernej zrobionej z podręcznika Overlord (będzie to mój aliancki debiut), potem zdjęcie, na którym widać rozpoczęte malowanie pierwszego plutonu do tej kompanii czyli plutonu niszczycieli czołgów składającego się z M10C 17pdr. Co do samego wykonania to jest to moja reaktywacja po dość długiej przerwie, więc z Churchillami może nie być rewelacji, ale wiem już jakie błędy popełniłem i będę uważał na to przy malowaniu M10-tek, kolejna sprawa, to sam model wykonany strasznie topornie ze sporą ilością detali kadłuba sprawiał dość sporo kłopotów przy weatheringu, uważam, że nie jest to poziom Churchilli od Rempage ale to dopiero początek, przynajmniej 3 jeszcze przede mną :).

Pozdrawiam Patrol
DSCF1357 DSCF1376 DSCF1382 DSCF1385
sgr:
Postanowiłem doprowadzić malowanie wszystkich swoich modeli do jako-takiego poziomu i przy okazji poprzydzielać na stałe figurki do rozpisek i wymodelować im odpowiednio podstawki, cele misji, itp. Pod koniec września jadę na turniej i postanowiłem zagrać na nim Kanadyjczykami w RAMach, więc oni poszli na pierwszy ogień. Na zawody należy przygotować aż 3 rozpiski (1675, 1750 i 1800 punktów), więc zebrało się tego trochę do maźnięcia. Wszystkie modele mam niby pomalowane, ale każdy w innym odcieniu, z innymi podstawkami, w innym standardzie wykończenia. Sumując na turniej chce wziąć – 2 plutony piechoty z transportem, 2 plutony samochodzików, pluton artylerii rakietowej, pluton moździerzy, pluton 6pdr z transportem, pluton M10 i pluton Shermanów. Piechotę tylko rozjaśnie i pododaję roślinności do podstawek (będą raczej wczesno-jesienne), za to czołgi przemaluję do jednego koloru.
Tak całość wyglądała przed rozpoczęciem prac (całość bez plutonu moździerzy, bo ich w chwili robienia zdjęć nie miałem):
a b
A tak wygląda teraz – do zrobienia mam jeszcze wciąż piechotę i moździerze tylko maźnięte kolorem bazowym i wykończenie pojazdów lakierem, filtrem, pigmentami. Jak widać odcień jest bardziej jednolity ;). W dodatku udało mi się ustalić przy poszukiwaniach jakie oznaczenia na co przykleić (koszmar u Brytyjczyków, co opracowanie to podaje trochę inaczej, a na zdjęciach to już w ogóle wolna amerykanka, a jeśli jeszcze brać pod uwagę zdjęcia z muzeów…), że w ramach odróżniania się od Amerkanów wojska kanadyjskie malowały białe gwiazdy krzywo – super, mniej zabawy z cyzelowaniem kalkomanii :D. Dorobiłem też dwa cele misji z pojazdów, których miałem za dużo. RAM będzie miał oznaczenia sanitarne, do obu podstawek dodam roślinności, pnie, itp. RAM wygląda trochę dziwnie na tak wysokiej górce, ale nie mam jak go tu spiłować i obniżyć, więc jest jak jest.
all m10ram obj1 obj2 obj3

ETC 2015 – sprawozdanie część 3

Trzeci dzień walki ze sobą i gorącem, jak się domyślacie zmęczenie materiału jest duże. Z rana wtrąbiamy McMuffin i kawkę w McDonalds a potem piąta bitwa. W hali temperatura koło 29-30 stopni, nawiewy działają, a nieznaczne ochłodzenie spowodowane jest idącą zmianą pogody (wieczorem spadł deszcz).

Bitwę gramy z Walijczykami, w grze kapitanów w 3 karty wylosowano dla mnie wielkiego człowieka jakim był Matt i jego rozpiskę zmechu węgierskiego C/T kawalerii. Bagatela 10 plutonów w tym 2 plutony pionierów, 4 Pz 38(t), 2 Boforsy 40mm, 2 plutony PaK 36, 2 plutony kawalerii, HMG, moździerze 81mm i niemiecka bateria 10.5cm haubic. Scenariusz Counterattack. Wygrałem rzut na atakowanie (wspaniale, że akurat ten znowu musiałem wygrać). Przeciwnik nic nie musi wkładać do rezerw, broni się więć całą rozpiską na stole (super). Dodatkowo z 2 pionierskich ciężarówek wykłada na stół 6 sekcji drutu kolczastego otaczając nim całą moją strefę rozstawienia (super). Ja też mam wszystko na stole, z jednej strony, w prawo nacierał będzie wielki pluton piechoty z dowódcą kompanii i pluton TKS. W kierunku strefy przeciwnika rusza konnica i samochody zwiadowcze. Na środku stołu, naprzeciw wrogiego lasu z piechotą, PaK36 i CKM wystawam działa konne i działka AT. Początek bitwy idzie nienajgorzej, piechota dochodzi do drutów kolczastych i na skill testach je niszczy tracąc od ostrzału arty tylko 2 podstawki. Samochody wz34 dojechały do drutu i lipa. Ginie też kilka podstawek kawalerzystów więc odsyłają konie na tyły. Na stół wyjeżdża pociąg i drezyny, jedzie po przekątnej stołu w kierunku celów misji. Niestety jest problem z Boforsem. Wagon artyleryjski strzela z dział, ale nic nie niszczy. Tereny nie ułatwiają mi gry a dodatkowo mam słabe rzuty kośćmi, wyraźnie mi nie idzie. Czołgi wroga objeżdżają las, z dział niszczą 1 samochód Wz34, a PaK36 drugi i zostaje ostatni. TKS i wielki pluton piechoty rusza at the double w kierunku celu co niepokoi Matta. Przeciwnik rzuca na niego pluton kawalerii węgierskiej (jego błąd), szarżuje przez las i traci większość podstawek resztą wycofuje się, ale już nie ucieknie. W mojej turze ruszam naprzód, strzelam, szarżuję i niszczę resztę plutonu robiąc w sumie 14 cali z konsolidacją. Jestem bliziutko celu misji. Pociąg ostrzałem arty szczęśliwie niszczy jedną zabójczą armatę Bofors 40mm. Ale wtedy ze strefy przeciwnika wyjeżdża kolejny pluton kawalerii by bronić objectivu. Przeciwnik cały czas nęka mnie artylerią i moździerzami, wstrzeliwując się zawsze za 1 razem, a nacierający pluton który ma 17 (wtedy już tylko 12) podstawek to wdzięczny cel. Pociąg stara się przełamać środek, wyjeżdża i strzela na czysto do 3 PaK 36, trafia wiele razy z KM i dział ale niszczy tylko 1 działko. Kontra jest zabójcza, tracę wagon artyleryjski. Zabijam dowódcę dział Bofors z arty kawaleryjskiej – ostatnie działo musi testować morale i niestety zdaje. Panzery 38 tracą 2 teamy, jeden bogged – morale też zdane. Jak milutko! Arta znowu wstrzeliwuje się w moją piechotą na celu misji – tym razem zabija dużo podstawek. Nieustraszeni Polacy i test morale? 1. Przerzut z dowódcy kompanii? 2. Dziękuje, do widzenia. Zostaje mi jedna bailowana tankietka na celu misji ale przeciwnik ma tam pluton kawalerii i dobija ją szarżą. Po sprawdzeniu zasad okazuje się, że kawaleria MOŻE szarżować tank teamy tylko nie może ich trafić w szturmie. Kończy się czas gry. Zabiłem wrogowi 1 pluton kawalerii, 2iC, społowiłem plutony Panzer 38(t) i Bofors 40mm, ale wynik to przegrana 1:6 bo przeciwnik ma 10 plutonów. To przykre, że znowu musiałem atakować na piechotę inny zmech, że znowu miałem beznadziejne rzuty a przeciwnik znowu dobre. Matt w każdej turze ZAWSZE namierzał moździerzami i artylerią, większość namierzeń na „5” robił już w pierwszym podejściu.
Wynik węgierski 2:4 (klasycznie).

Ostatnia bitwa z Czechami zajmującymi na 30 ostatnie miejsce, my jesteśmy na 29. Scenariusz Free for All. Na oko mają równie słabe rozpiski co my, gun liny mają  słabsze, ich czołgi też jakoś nie przekonują. W losowaniu kart znowu dostaję zmech przeciwnika Afrika Panzerschutzen. 2 plutony zmechu z transportami, 2 Panzery IVD,  4 Panzery IIc, 3 PaK 36, 2 8rad, moździerze 81mm, 2 leIG18. Nic nadmiernie mocnego, zniszczyć Panzery IV i jazda do przodu. Pociąg miał jechać od mojej strefy do jego koło wioski i przez las. Powtórzył się schemat – chciałem wygrać więc próbowałem zaatakować a przeciwnik znów miał niedorzecznie dobre rzuty – wstrzeliwując się z  moździerzy i działek zawsze trafiał za 1 namierzeniem, miał jakąś kość, którą ponoć dostał w prezencie od Rumunów. Rzucała same 6 i 5 (w 5 turze mu to powiedziałem i ją odłożył, ale miał inną i wciąż trafiał). Ogólnie mój plan legł w gruzach, gdy przeciwnik jako ostatni pluton wystawił 2 Panzery IV na celu misji, który chciałem zaatakować konnicą. Podjechał do niej Panzerami i na dzień dobry z KM spinnował i zabił 2 podstawki. Próbowałem w trakcie gry przerzucić ciężar na 2 flankę gdzie pojechały TKS, które niedaleko drugiego celu misji ostrzeliwały pluton piechoty i 2 leIG18 ale bez broni z dobrym firepower wyszło to słabo. Pociąg najpierw na fuksie wysejswował trafienie z AT7 z Panzera IV (5 na save) potem strzelił na większym fuksie trafiąjąc PzIV (3 trafienia na 6 z 4 strzałów!) ale oczywiście przeciwnik jednego wysejwował, drugi zginął. Jednakże potem okazało się, że u wylotu torów na końcu lasu stoi sobie PaK36 a pociąg jest na 23 calu jego zasięgu, szybkie 3 strzały, 3 trafienia, 2 savy – a trzecie trafienie rozwaliło mi wagon artyleryjski (znowu). Wycofałem zniszczony wagon i lokomotywę poza pole gry by nie liczyła się jako zniszczona. Przegnanie pociągu otworzyło przeciwnikowi grę. W śrokowym lesie zniszczył 8radami moje drezyny TKS i Renault 17 a do ataku na skrzydło rzucił Pz IV i pluton zmechu na cel misji z wielkim plutonem piechoty, a na stronę gdzie moje TKS wsparte działami 37mm atakowały jego cel rzucił Panzery IIc oraz 8rady. Pod koniec gry mocno wyrzezał mi pluton kawalerii, praktycznie już po czasie gry skończyliśmy jego assault zniszczeniem plutonu jego zmechu i dowódcy kompanii oraz rozwaleniem większości moich TKS (została 1, ale zdała test morale). Gdyby grał szybciej swoje tury to pewnie by wygrał tą grę, a ja go po prostu nie poganiałem, swoje tury grałem normalnie.
Remis, czyli dwustronna przegrana, 2-3. Wynik drużyny 3-2 dla Węgrów, wreszcie wygraliśmy turę!

Podsumowanie: Moja rozpiska wygląda sympatycznie, ale jako kompania piechoty a nie zmechu! Atakowanie nią piechoty po raz kolejny okazuje się złym pomysłem.

Ocena jednostek:
1) Samochody wz. 34 czyli zwiadowcy trained bez działek, z pancerzem 0/0/0? Nie nadają się prawie do niczego.
2) TKS to nie są prawdziwe czołgi, 2 działa 20mm z ROF 2 to słabizna. Dodatkowo są Halftracked i mają pancerz 0. Nawet MG im dają radę.
3) Kawaleria konno to bardzo specyficzna jednostka, niby ma dobre zasady, ale niełatwo ją właściwie użyć, zwłaszcza nie mając ostrzału dymem. HMG i jakiekolwiek czołgi uniemożliwiają szarżę, piechota MG nawet spinnowana daje im radę. Jest dobra do zabijania dział i piechoty rifle.
4) Działka 37mm Bofors w wersji fearless/veteran są ok, ale nie wygrały mi żadnej gry, może przez moje „dobre” rzuty.
5) Działa kawalerii też byłyby ok, ale przeciwnicy omijali je szerokim łukiem, dymili a ja nie zawsze dobrze je wystawiałem (np. w ostatniej bitwie).
5) Pociąg skupia dużo uwagi ale to wciąż tylko 1 duży czołg z pancerzem 3, który łatwo zabić ostrzałem z dział z AT7 (2pdr), a nawet z AT6 (PaK36, Bofors 37, etc).
6) Drezyny T i R moim zdaniem nie prezentują niemal żadnej siły bojowej.
7) Najlepszym plutonem jest wielka kompania kawalerii na piechotę z dowódcą kompanii i z 3 Urami, ale one też mając FP6 niestety dupy nie urywają. Jednak siedząc na
celu misji są niemal nie do wykopania (włoskie czołgi i działa bez zwiadu łuskały ich 4 tury i bez szarży nie dałyby rady).
Rozpisce jako zmechowi brakuje pojazdów pancernych z działem mogącym niszczyć okopanych wrogów i pojazdy (plutonu 7tp).

Muszę przyznać, że były lepsze rozpiski od mojej, bardziej ograni na Early i lepiej rzucający koścmi gracze. Moją rolą w drużynie miało być: Mech blocker. Z zadania słabo się wywiązałem przegrywając ze zmechami brytyjskimi, węgierskim i niemieckim. Mój wynik na turnieju rozczarowuje: 1 zwycięstwo – 2 „remisy” – 3 porażki. Niestety z turnieju zapamiętam głównie gorąco, duże zmęczenie i frustrująco słabe rzuty. Dodatkowo zmieniła się atmosfera imprezy FoW, we wcześniejszych latach ludzie byli przyjaźniej nastawieni. W tym roku czuć było atmosferę napinki, jakieś dziwne spiski i politykowanie co skumulowało się niesprawiedliwym odebraniem punktu polskiej drużynie za wymyślone przewinienia (i to nie miary próby przerzucania morale kompanii z komisarza – o czym słyszałem). W przyszłym roku chyba odpuszczę sobie ETC w Grecji (rozważam start w ESC).

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

ETC 2015 – sprawozdanie część 2

Rozpoczynając kolejną część relacji warto nadmienić, że w Pradze było strasznie gorąco, około 32 stopnie w cieniu. W hostelu nie mieliśmy klimy, więc ciężko było spać w nocy. W hali niestety też nie było klimatyzacji. Jedynie duże wentylatory, więc wszyscy mocno się pocą a gry są bardzo wyczerpujące. Realny efekt wentylatorów czuć było tylko przy nawiewach.

Drugi dzień moją drużyną zaczęła od potyczki ze znanymi nam Szwajcarami. Co ciekawe wylosowałem tego samego przeciwnika co rok temu – Markusa „Zwiebel” Baumgartnera. Rok temu wygrałem z nim 4-3 po super przyjemnej bitwie. Graliśmy No Retreat, przeciwnik miał włoską rozpiskę czołgową Carri Armato z 15 czołgami M13/40 pancerz 3/2/1 ROF2 AT6 Fp4+. Do tego dwa działa obrony wybrzeża na nieopancerzonych cieżarowkach ROF2 AT11 zasięg 40 cali breakthrough gun. Do tego bardzo upierdliwy samolocik Fiat Falcao na 3 kościach i dwa działka artyleryjskie 75mm ze sztabem.
Rozpiska przeciwnika mi „siadła”, przy planowaniu parowania napisałem „+” i się ucieszyłem z losowania. Broniłem się więc, na stół dałem duży pluton kawalerii i mały na piechotę, 4 działa konne i działka 37mm z AT 6. Przeciwnik losował włoskie wyszkolenie, prawie wszystkie plutony czołgów wylosowały C/T, działa na ciężarówkach C/V a tylko jedne czołgi R/T.

Od początku zrobiło się nieprzyjemnie, samolocik przylatywał przez 3 tury z rzędu bombami pinujac dużą piechotę i nawet niszcząc jedno działo konne. Czołgi wroga jechały naprzód a ja niepotrzebnie połasiłem się na strzał z artylerii konnej – 5 czołgów pod wzornikiem, efekt = 2 bailed out. A jako kontrę dostałem strzały z breakthrough gun na dalekim, wpadła jedna 6 i  straciłem kolejne działo. Następnie mój Ambush z działek AT: na 12 strzałów z bliska na „3” trafiłem tylko 7 razy z czego zniszczyłem 1 czołg a 1 bailowałem. Słabo. Po kontrze strzeleckiej 2 plutonów czołgów nie miałem już działek Bofors 37mm. A najgorsze było przede mną.

Z rezerw wprawdzie wyjechał pociąg „Groźny”, jednak ze względu na dużą ilość lasów nie mógł strzelać bezpośrednio z dział, walił więc tylko bombardmentem 3/6. A gdy po 5 strzałach czołgowych dział z AT6 straciłem lokomotywę straciłem możliwość ruszania nim. Przeciwnik po wybiciu wszystkich dział konnych zaczął spokojnie łuskać wielki pluton piechoty z KM i dział czołgów. Weterańscy kawalerzyści siedzieli cichutko, więc trudno ich było trafić. A przeciwnik się zaciął i nie rzucał prawie 6. Po kolejnych 3 turach zostało mu 40 minut i jakieś 12 baz kawalerzystów wciąż żywych. Życzliwie poradziłem mu szturm. Zrobiło się nerwowo, bo miał już mało czasu. Pierwszy szturm zrobił moim zdaniem bez sensu tylko 3 czołgami. Defensive fire 1 bailował z Ur. Drugi bailowany w walce. Odbił się, 2 bailed czołgi stracił ale ponieważ pluton miał 5 początkowo więc bez testu morale. Drugim  szturmem z 6 czołgami poszło mu lepiej, zniszczył 6 baz piechoty ale stracił 3 czołgi i musiał testować morale plutonu – niestety zdał. Było mnie już naprawdę mało a on KMowal dalej, ja namierzałem go z dowódcy kompanii z artylerii pociągu, zrobiłem 2 baile – kolejny zdane test morale. Na 10 minut przed końcem zostały mi tylko 2 tankietki z pociągu bez Renault (którym próbowałem flankować i dostał czapę), samochody pancerne ukryte za budynkiem, wagon artyleryjski, mała kawaleria pieszo i dowódca kompanii trzymający cel. Byłem zmęczony i nie widziałem szans, więc zszedłem z celu pozwalając przeciwnikowi wygrać. Mogłem jeszcze raz spróbować strzelić artylerią z pociągu próbując zdobyć punkt, ale odpuściłem. Mimo, że zabiłem 8 czołgów w tym 1 pluton społowiłem to przegrałem grę 1:6.
Drużyna przegrałem 1:5 (wygrał tylko Tobruk Strongpoint).

Czwarta bitwę graliśmy przeciw Nowej Zelandii. Scenariusz Breakthrough, który nie jest moim ulubionym. Przeciwnik Dave grał Schutzenkompanie w tym 3 pak36 3pak38, 4mozdzierze 81mm, 4 Pz38(t), 3 Panhard, 2 plutony piechoty MG, 2 leIG18. Do rezerw dałem duży pluton pieszej kawalerii, działka AT , pociąg pancerny i drezyny.

Przeciwnik sprytnie zaczaił się działami PaK38 w miejscu gdzie miał wyjechać pociąg, w lesie ale plecami do mojej strefy rozstawienia. Na ich zabezpieczenie w lesie był pluton piechoty z CiC i 2iC. A, że miałem do nich blisko to uznałem że już od 1 tury uderzę kawalerią, tankietkami i samochodami pancernymi. Działa konne stanęły w lesie na skraju mojej strefy odstraszajac z drugiej strony Panzery 38t.
Zacząłem dobrze, spinowalem piechotę jednak glupio się podpalilem (zapomniałem, ze pinned MG mają po 2 strzały) i zaszturmowalem najpierw konnicą zamiast tankietkami. 15 strzałów na buzię, w tym aż 11 trafień. Na fuksie sejwując straciłem tylko 2 teamy. Tankietkom poszło lepiej – zabiły 2 podstawki piechoty. I zmusiły jedno działo PaK do ruszenia się z okopu pinnujac oba plutony. Przeciwnik odpinowal oba nastepnie z PaKa38 niszcząc jedną tankietkę. Z MG trafił znowu 13 razy a zabił tylko 3 kawalerie.Na drugim skrzydle parł w kierunku krawędzi moich rezerw czołgami okopując się piechotą na celu misji. Nauczony doświadczeniem znowu spinowalem piechotę, zaszarzowalem tankietkami piechotę, ubiłem znów dwa teamy reszta się wycofała zaraz przed pluton kawalerii. Konnica poszła do szarży, zabiła kolejne 2 podstawki. Przeciwnik oblał test morale i dzięki zasadom kawalerii teamy, które nie uciekły poza 8 cali zginęły – reszta piechota, CiC, 2iC i dwa PaK38. Ostatni PaK38 i kilka podstawek piechoty nie zdało morale. Dave wkurzyl się mocno po tym incydencie, zaklął szpetnie rzucając kostkami w stół. Po chwili przeprosił i wziął się w garść. Rezerwy: niestety na jednej kostce wyszły mu 3 Panhardy ubijając z KM całą konnicę poza ostatnią podstawka. Moje rezerwy weszły dopiero w 3 turze – pociąg. Potem zacząłem przerzucać siły tyłami  samochody wz34 i tankietki. Kolejnymi szarżami wybilem pluton moździerzy, strzelaniem dział pociągu i szturmem piechoty na ostatni bailowany – Panhardy. Straciłem jednak pociąg przez nadmiar brawury, 3 działa kawalerii, kilka podstawek dużej piechoty, która wyszła z rezerw koło celu. Zginęły też 3 tankietki oraz drezyna. Bitwa była bardzo krawawa i dopiero 5 minut przed końcem czasu zniszczylem mu pluton PaK36 szturmem tankietek od tyłu. Ponieważ CiC i 2iC umarli – wygrałem bitwę przez niezdane morale kompanii wroga.
Moje zwycięsto 4-3 i jakże potrzebne przełamanie. Przeciwnik grał bardzo fair – mimo wolnego początku zagraliśmy aż 8 tur. Wynik drużyny był słaby bo 2:4 (wygrali jeszcze Afrika Panzerschutzen Bandiego). Mimo to liczyłem, że ta bitwa stanowi przełamanie mojej złej passy. CDN.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

ETC 2015 – sprawozdanie część 1

Zorg nadesłał pierwszą część (z trzech) sprawozdania z turnieju drużynowego ETC w Pradze. Miłej lektury.

 

Wielu kolegów z grupy Silesian Hamburgers pomogło mi w przygotowaniach do ETC (malowanie, gąbki, playtesting), więc czuję się w obowiązku, by zdać Wam chociaż skrócony raport z moich praskich bitew :).
Na ESC koledzy Krawat i Zamli zajęli ex aequo 2 miejsce. Więc całkiem godny wynik, ale powiedziałem Krawatowi, że się facet starzeje ;). Wieczorem byliśmy na grillu w grill park Vystaviste gdzie jedliśmy kiełbaski, szaszłyki i pili czeskie piwko. Tak sympatycznie skończyliśmy piątek.

W turnieju drużynowym z Węgrami pierwszą grę graliśmy przeciwko Irlandczykom z Północy. Grałem scenariusz Dust Up przeciwko Mattowi który grał brytyjskim zmechem LRDG.
Mnóstwo ciężarówek zwiadowczych Chevrolet z savem 3+ i różnymi pólcalówkami lub innymi działkami. Do tego 4 CKM, 2 działa artyleryjskie i dwa razy piechota komandosi trafiający na 2+ w szturmie. Plus zasady specjalne – gra w nocy całą grę i opóźnianie moich rezerw co turę. Prawie wszystko F/V i do tego 8 plutonów.
Gra trudna, długo wyglądało na to, że przeciwnik mnie wybije – jednak od pociągu się odbił, bo on od at6 jest względnie bezpieczny. Zabił mi za to pluton 3 bofors 37mm szarżą, a turę potem strzelaniem dobił ostatnie działo, ale sam stracił za to połowę komandosów. Potem się nawzajem łuskalismy, ale los się odwrócił i mi poszło lepiej – stracił 3 pluton samochodów LRDG (niezdane testy morale). Na koniec miałem szarżę na wygranie gry na objective kawalerią, zabiłem dwa teamy piechoty, ale został jeden ckm, który po ruchu w swej turze zajmował objective.  3-3 i wzajemna porażka. Poza małą spinką na końcu (przeciwnik na 6 minut przed końcem powiedział, że nie chce już grać) bardzo miła, ale  wymagająca bitwa. Straciłem ppance, kawalerię i tankietki. Wynik drużyny 2:3

Druga bitwę graliśmy z kolejną znaną nam drużyną -Rumunią (ponoć odwiecznym wrogiem Węgrów). Graliśmy bardzo nielubiany przeze mnie scenariusz Fighting Withdrawal. Moim przeciwnikiem był Dan i jego zmechanizowani Brytyjczycy na samochodach zwiadowczych Humber I z plutonem CKM, 2 pdr (aż 8) oraz dział Bofors 40mm. Gra praktycznie sprowadziła się do tego kto będzie atakował – niestety ja musiałem atakować więc spodziewałem się porażki. Mimo to musiałem jakoś spróbować zaatakować. Początek wyglądał obiecująco, bo ze strzałów na „6” udało mi się z działa konnego zabić jedną 2 pdr, a z rifle podstawkę piechoty. Ale potem samochodziki z KM zabiły mi 5 baz kawalerii konno, 2 pdr bailowaly artillery car pociągu a Boforsy 40mm skasowaly kilka baz piechoty. Próbowałem nacierać dużym plutonem piechoty, ale przeciwnik miał aż 10 plutonow i wszędzie miał odpowiedź na wszystkie moje atuty – 2pdr na pociąg, samochody na kawalerie, boforsy i hmg na moją piechote. A gdy już coś zabiłem np 2 z 3 2pdr to wycofywal ten pluton z reguł misji. A ja wciąż tracilem – w 2 turze straciłem artillery car pociągu a w 3. lokomotywę. Potem 2 działa konne, kilka podstawek piechoty, samochody zwiadowcze, resztę kawalerii. Moja natarcie całkiem wystopowało i to ja przeszedłem do obrony!
Przeciwnik na moje tyły zapędził się Humberami i choć zabiłem pluton 3 Humberów z 2iC to zupełnie nic mi nie dało bo żadnych punktów nie stracił mając dużą kompanię (10 plutonow). Wynik 1-6 w bitwie gdzie niestety ani chwilę nie walczyłem o zwycięstwo. Pocieszam się myślą, że gdyby to przeciwnik miał mnie atakować pewnie skończyłoby się podobnie jednakże z moim zwycięstwem na końcu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16

Nasze figurkowe dłubanie – część 10

Witam w 10 odsłonie naszych modelarskich bojów. Sezon wakacyjny, więc frekwencja taka sobie, ale jakość prac więcej niż zadowalająca.

Bielkins:

Witam,

Ostatnie 1,5 m-ca upłynęło mi pod znakiem wpierw przygotowań do, a później delegacji do Włoch. Chciałem zabrać jak najwięcej projektów, by mieć co robić wieczorami. Taki był plan i częściowo udało się go zrealizować.

 

Skończyłem dwa plutony tankietek TKS, w sumie 10 szt.
Zastanawiam się jeszcze nad efektami zużycia, ale te szkraby są tak małe, że boję się przesadzić. :/ Myślę, że ograniczę się to pyłu/ziemi na gąsienicach wykonanych pigmentami.

Poniżej efekty moich zmagań:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dzięki aero udało mi się przed wyjazdem pokryć kolorem bazowym sporą ilość modeli, a na wyjeździe wykonać pierwszy etap cieniowania rapidografem.

W sumie było tego 31 modeli!

– British Quad tractor – 4 szt.

– British CMP 15 cwt truck – 2 szt.

– British Jeep – 2 szt.

– 7tp – 16 szt.

– Samochód pancerny Wz.34 – 3 szt.

– M12 155mm (SP) GMC– 4 szt.

Poniżej zdjęcia WIP-ów:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dalsze plany zakładają stopniowe kończenie rozpoczętych już modeli (WIP).

Chętnie wysłucham Waszych opinii.

 

Pozdrawiam
Bielkins

 

sgr:

Ostatnio trudno mi się zebrać do figurek – głównie ze względu na inne godziny pracy. Zmusiłem się do dokończenia zaczętego lata temu latacza Necronów. Gdy go zaczynałem miałem w planie wyższy standard wykończenia, ale „życie zweryfikowało plany” i aż tak pro nie jest ;). Jestem zadowolony jakby co. Zdjęcia ogródkowe, ale aparat mam jaki mam i przy sztucznym świetle bywa trudno coś sensownego nim zrobić. Jest to mała odmiana od skali 15mm, którą rzeźbię z małymi wyjątkami od wielu lat. Obicia wyszły oki, podstawka z korą zwędzoną z placu zabaw też ujdzie. Nie miałem pomysłu na weathering – nie pamiętam kiedy sklejałem samolot jakiś, więc jest tak trochę po łebkach. Wynajduję w tym modelu także coraz to nowe małe błędy i poprawiam pędzlem, więc nie jest to wersja w 120% skończona.

Poniżej kilka zdjęć:

akces bokcal1 bokcal2 dol gora

Na warsztacie mam teraz figurki do UCM ze startera Dropzone Commandera. Są w dużej części skończone, malowałem je na szybko przed przyjazdem, więc brakuje im kalkomanii jakiś wymyślnych czy innych oznaczeń jednostek, ale są to figurki grywalne z pewnością. Maluje się je fajnie, to czyste, dobrze zaprojektowane plastikowe modele (są nawet szybki do lataczy – to jeden z elementów, których jeszcze nie skończyłem). Dołączam też zdjęcia z Shermanem w skali 15mm dla porównania wielkości. Postaram się wrzucić w tym tygodniu artykuł o tej grze.

Wszystkie pojazdy UCM ze startera (jest jeszcze piechota, ale jej nie zacząłem):

cal1

 

Transportery opancerzone piechoty:

bear

Czołgi i plotki:

czolgi

Porównanie wielkości:

por1 por2 por3

W następnej kolejności chciałbym skończyć Land Ridera, który też zaczęty został lata świetlne temu i przygotować rozpę na ostatni weekend września – wybieram się na turniej i chodzi mi po głowie sowiecka pancerka na Shermanach, ale to jeszcze muszę policzyć budżetowo, jeśli finanse nie pozwolą wezmę pewnie Kanadyjczyków w RAMach i będę ich musiał odświeżyć nieco, bo poobijali się mocno, a M10 mają zły kolor i wymagają przemalowania. Będę też chciał pomalować swoje modele do Dropzone’a, czyli Scourge.

Welsh Open Championship 2015 – sprawozdanie z turnieju Flames of War

W weekend miałem przyjemność wziąć udział w otwartych mistrzostwach Walii w grę Flames of War. Turniej odbył się 27 i 28 czerwca w Cardiff, w sklepie Firestorm Games (http://www.firestormgames.co.uk) Format turnieju to klasyczne 5 bitew, okres Late, punkty 1675. Postanowiłem dla odmiany zabrać na ten turniej Węgrów, konkretnie średnią pancerkę w składzie:

HQ – 2x PzIVH (w tym Tarczay)
3x PzIVH
3x PzIVH
3x PzIVH
3x Zrinyi
3x Toldi II (recce)
4x arta 149mm (5/2+)
2x Nebelwerfer

W piątek przed turniejem pracowałem do późna, więc do Cardiff musiałem wyruszyć pociągiem, bo zaprzyjaźnieni gracze jechali autem z rana. Do Cardiff dotarłem w piątek około godziny 23.00. Miasto oczywiście o tej godzinie mocno balowało, nocleg musiałem wykupić w hostelu, bo opcje hotelowe były bardzo drogie (niestety decydowałem się na wyjazd na turniej dość późno, bo trzymały mnie inne zobowiązania), a że hostel też balował, nie była to najspokojniejsza noc, ale było tanio i ze śniadaniem, w dodatku 5 minut od dworca i 10 minut od turniejowej miejscówki, więc nie ma co narzekać, szczególnie, że kolejna noc była już spokojniejsza. W sobotę zjawiłem się w sali turniejowej jako jedna z pierwszych osób. Sala położona jest rzut beretem od dworca, w dużym magazynie i jest świetna. Duża, z własnym bufetem, dobrze oświetlona, z bogato zaopatrzonym sklepem. Jedyna wada to brak klimatyzacji, bo prawie sto osób wygrzewało salę dość mocno i po drugiej bitwie robiło się cieplutko, ale nie był to jakiś upał nie do wytrzymania. W cenę biletu (37 funtów) wliczone były 3 posiłki, całkiem smaczne zresztą, więc nie trzeba było pielgrzymować nigdzie na jedzenie. Prócz turnieju na sali grano w karcianki, odbył się turniej StarWarsów, kilka kolejnych stolików było zajętych przez innych bitewniakowców. Nie liczyłem stolików, ale na turnieju grało 56 osób i zajmowaliśmy trochę ponad połowę rozstawionych stolików (a miejsce na kilkanaście kolejnych tez bysię znalazło), więc turniej na 100 osób dałoby radę tam zorganizować.

Poniżej kilka zdjęć stolików i fragmentów sali:

2 3 4 5

Pierwszą bitwę – Counterattack – zagrałem przeciw amerykańskiej pancerce z Pattonem, czyli Always Attack ze spearheadem, a ja broniłem się z mobile reserves. Słowem nie było czego grać, zresztą widząc scenariusz i moja rozpiskę, przeciwnik od razu na wstępie, mnie przeprosił :). Raz, dwa, trzy i było po bitwie, wynik 1-6.

b1b b1c b1d

Bitwa druga to znów amerykańska pancerka, ale bez spearheada, za to z mnóstwem Jumbo, E8, itp, czyli średnio.  Znów się broniłem, misja to Fighting Withdrawal. Przez pierwsze dwie tury ewidentnie nie szły nam kości, działo się mało, potem mnie zaczęły rzuty jako tako wychodzić, wyszedłem więc na prowadzenie. Rozpa fajna, ale w nie aż tak kompetentnych rękach plus moja arta 5/2+ i trochę manewrowania i udało się wygrać tracąć tylko jeden pluton, czyli 5-2.

b2a b2ab b2b

Kolejna i ostatnie pierwszego dnia misja to Free for All. Ucieszyłem się, bo wreszcie nie musiałem się bronić, tak przynajmniej myślałem. Utwierdziłem się w tym myśleniu, gdy zobaczyłem przeciw czemu mam grać – gracz przeciwny wystawił – Panterę w HQ, Królewskiego, 3 Pantery, 4 Panzery J i pluton zmechu. Słowem w tej misji średnio dla mnie, bo trudno te czołgi na dystansie czymś ugryżć. Wystawiłem się do ataku, ale ku mojemu zaskoczeniu, przeciwni od razu w pierwszej turze ruszył wszystkim do przodu, czym, nie ukrywam pomieszła mi szyki, bo szykowałem się na polowanie na Królewskiego artą i jakieś próby oskrzydlania Panter (ze średnim pewnie skutkiem, bo plasza była bardzo otwarta). Bitwa bardzo ciekawa, bo przez pierwsze kilka tur absolutnie nie szły mi kości, jedyne co mi się udawało to namierzanie, co turę kładłem templatkę na Królewskim, czasem także na Panterze z HQ i co turę nic nie robiłem – nie trafiałem, przeciwnik się save’ował, albo mi nie wyszedł FP na 2+ dwukrotnie, objechany od boku królewski trafiony trzy razy z AT11 też się wysewował na luzie :). Pantery i reszta spółki po malutku wyłuskiwały mi po Panzerze tu i ówdzie za to. Wszystko zmieniło się w turze bodaj 5 – arta wreszcie zaskoczyła, spadły 2 Pantery od strzała, Pantera z HQ też spadła od strzału w bok, zajechany od boku Królewski też padł, wydawało się, że mam wygraną w kieszeni, bo na drodze do Objectiwu nic już nie stało, a pluton Panzerów też spadł do 1 sztuki, ale okazało się, że w ferworze walki ruszyłem Panzery pozbawione dowództwa, zorientowaliśmy się po 2 turach, chociaż obok był Tarczay, który by z nimi pojechał, gdybym to zauważył, to przez te dwie tury dużo się nadziało i przeciwnik – całkiem słusznie miał wątpliwości czy bym zagrał tak jak mówiłem (też nie miałem pewności, bo po fakcie łatwiej zawsze znaleźć dobrą drogę), więc cofneliśmy się 2 tury i przywróciliśmy do życia Królewskiego. I znów mi przestały iść kości, Pantery czterokrotnie zdały moralkę na ucieczkę/podwójnego baila ostatniego operacyjnego czołgu (bo mi nie wyszedł znów dwukrotnie FP na 2+ po strzale Zrinyiów na bok) i zostały na stole do końca, Królewski był już nie do ruszenia przez artę. Udało mi się wybić PzIVJ tylko, a sam straciłem ponad połowę plutonów. Nie zdałem morale, gdyby nie to, miałbym duże szanse na wygraną, bo przeciwnik w następnej turze straciłby Pantery (4 strzały na 3+ na boczny pancerz od Zrinyjów), wystawił także Królewskiego (bo nie miał wyboru) na 4 strzały w bok i był pod templatką. Koniec końców przegrałem 2-5, bitwa bardzo fajna, z tych, które się długo pamięta, bardzo sympatycznie się też gadało w trakcie.

b3a b3b

Kolejny dzień zaczął się od ekspresowej porażki. Znów się broniłem, znów z mobile reserves, choć tym razem przed radziecka kawalerią. Kości niestety ustawiły wszystko – 6 strzałów na 5 w pierwszej turze na moje czołgi, trafia 6, przebija 6, wychodzi 6 Fire Powerów. Z 5 czołgów na stole został 1. Kawaleria po Spearheadzie jest praktycznie na mojej arcie. skończyliśmy, pogadaliśmy bardzo miło o konfliktach pomiędzy Macedonią i Rzymem, zdążyłem kupić prezent córce. Kawaleria na stole wygląda super :):

b4a b4b b4c b4d

Bitwa ostatnia to Surrounded przeciw niemieckiemu spadowi z fausttrapami. Trudny orzech do zgryzienia, szczególnie, że nie ma żadnych rezerw. Bardzo statyczna bitwa (przeciwnik miał tylko 4 StuGi, reszta to piechota) i niestety znów miałem fatalne rzuty, nic mi nie wychodziło, nic nie trafiałem, poza 3 rzutami obronnymi w jednej z szarż. Nie udało mi się nawet zniszczyć 4 Stugów siedmioma Panzerami z Tarczayem i przerzutami wspartymi artą 5/2+, pobajlowałem je tylko (bo od boku się nie da nie zbajlować StuGa po trafieniu) i kilka razy zmusiłem do testów morale, ale wszystko pozdawały. Strzelanie do czegokolwiek innego na 5+ nie trafiało, a jak trafiło to 3 krotnie po strzale z Breakthrough guna PaK40 ratował save na 5+ od bohatera. Te Paki udało mi się zniszczyć po 6 turach dopiero, bo nie wyszedł im test morale, a bohater poszedł gdzie indziej. Przeciwnik też nie miał jakiś wybitnych rzutów w ataku, ale savewał wszystko i stopniowo wybijał mi plutony, szczególnie, że dwa plutony Panzerów straciły po dowódcy zaraz na początku i stały w miejscu. Średnio wspominam tą bitwę, bo kostkowa niemoc psuje czasami zabawę, szczególnie mocno się to odczuwa podczas ostatniej bitwy.

b5a b5b

Sumując turniej udany, choć poszło mi słabiutko. Sala świetna, atmosfera bardzo fajna, dobre jedzenie, bardzo dobra lokalizacja. Cardiff też bardzo ładne. Rozpiska średnia, ale gdyby nie te wszytkie spearheady nie taka zła, nawet dobra, mam tylko wrażenie, że always attack + spearhead, który jest tak popularny na turniejach (czemu trudno mi się dziwić) psuję trochę zabawę, bo pozbawia przeciwnika jakiegokolwiek manewru i zamienia wszystko w dwie tury kostkologii – wybije, czy nie wybuije nim przyjdą rezerwy, w dodatko mobile reserves okrutnie karze wszystkie armie pancerne, szczególnie te bez Always Attack i spearheada. Poniżej dla zainteresowanych pierwsza dziesiątka z rozpiskam (Always attack lub Always defend prawie tylko, to w mojej opinii świadczy o coraz gorszym balansie w late, bo tylko takie rozpy mają przyszłość turniejową, czyli te zasady są zbyt silne i nierównoważone innymi brakami w rozpiskach):

1 Steve Charlton 78 (7th AD + Patton)
1 Jez Evans 78 (2ID)
3 Nobby 73 (Sturm co)
4 Robin Spence 71 (Guard Tankovy T34/85)
4 Graham Willmott 71 (RV Chaffees)
6 Dave Gollop 68 (Brit Rifles)
6 Paul Chambers 68 (Strelkovy)
8 Roger Whittam 67 (RT Auto Defend Germans with JT’s and Volks)
9 Laurence Donohoe 66 (Tankovy Lend lease version)
10 Ben Davey 65 (7th AD + Patton)

Nasze figurkowe dłubanie – część 9

To już dziewiąta część, szybciutko ten czas leci. Dziś tak jak przed miesiącem dwóch uczestników, i tak jak przed miesiącem są nimi Bielkins i rempage – gratulacje koledzy :).

 

Bielkins:

Witam,

Cieszę się, że udało mi się wziąć udział i w tej odsłonie Naszego cyklu. Udało mi się pójść za ciosem i pokończyć rozpoczęte projekty.
Na tapecie były:
– Nowe podstawki HQ do brytyjskiej i niemieckiej piechoty z modeli Infantry Aces.
– Mini diorama (Objective) dla Polaków/Brytyjczyków/Kanadyjczyków – 1 szt.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERAPoniżej efekty moich zmagań:

Przy OBJ. po raz pierwszy pobawiłem się pigmentami i wstępnie jestem z nich zadowolony. Będę sobie z nimi działał na nowych projektach.
Zdjęcia niemieckiego HQ zapodam innym razem. 😉

W końcu udało mi się odpalić aerograf (piwata) sprezentowany od kolegi Patrola, w oparciu o pomysł z wykorzystaniem butli CO2, która została mi po akwarium. Muszę szczerze przyznać, że podkładowanie nigdy nie było tak szybkie i przyjemne. :) Planuje dzięki temu do końca czerwca wykonać, jak na mnie, dość ambitny projekt:
– British Quad tractor – 4 szt.
– British CMP 15 cwt truck – 2 szt.
– British Jeep – 2 szt.
– 7tp – 16 szt.
– Samochód pancerny Wz.34 – 3 szt.
– Tankietki TK/TKS – 10 szt.

Poniżej zdjęcia większej części z WIP-ów w podkładzie:
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Jeśli zakończy się sukcesem, to będę miał pomalowane wszystkie wozy pancerne do Wrześniowych Polaków, a na LW zostanie mi do maźnięcia, wstępnie już rozpoczęty (kolor bazowy), pluton samobieżnej artylerii (155mm) USA.
Trzymajcie kciuki i jak zwykle bardzo chętnie wysłucham Waszych opinii.
Pozdrawiam
Bielkins

 

rempage:

Po dość chyba udanej wersji Zorgowych IS-2 postanowiłem że pomaluje w końcu armię niemiecką tak żeby mieć pomalowane wszystkie modele. Chcę też by armia wyglądała w miarę spójnie więc biały kamuflaż z prześwitującym letnim to coś dla mnie. Zwłaszcza że zamierzam skupić się na KG Peiper i  Panzer Lehr z Ardenów. Za inspirację posłużyły mi fotki  panzer IV z okresu bitwy o Budapeszt 1945. Wprawdzie inny rejon walk ale wiele czołgów niemieckich to weterani walk, mocno zniszczone i  zapchane często dodatkowym pancerzem z gąsienic.

image001 image003

Poniżej gotowe już Stummelle oraz dwa dowódcze Panzer IV.

image007 image008 image009

Dalej Panzery IV w trakcie malowania. Tylko piętnaście sztuk. Uff.

image010 image011

Muszę przyznać że coraz przyjemniej  maluje mi się modele plastikowe. Te żywiczne, stare wzory wyglądają słabo. Szczególnie chwalę Stummelle z PSC. Świetne detale choć dużo czasu zajmuje sklejenie. Dodatkowo pasowały do nich plandeki z Heer46 które kiedyś zakupiłem do modeli BF.

Do następnego razu.

Raport bitewny – Stuarty vs Kawaleria

W zeszły czwartek mieliśmy z Inkiem przyjemność znowu zagrać bitwę na Early. Tym razem jednak brytyjskie Stuarty nie strzelały się z Niemicami tylko z polską kawalerią (typ: zmech).

Rozpiski:

Brytyjczycy (C/T)

HQ 2 Stuart

3 Stuart

3 Stuart

3 Marmon Herrington (F/V)

4 MG team+ light mortar

4 Portee 47/32 (F/V)

4 18/25 pdr (F/V)

Polacy

HQ 2 Kawaleria (F/V)

5x kawaleria+ Ur (w siodłach)

10x kawaleria + 2Ur (na piechotę)

4 HMG kawalerii

4 Bofors 37mm kawalerii

4 działa 75mm 02/26 kawalerii

4 działa 100mm piechoty (F/T)

3 samochody Wz. 34 (F/T)

5 Tankietek TKS w tym Orlik i 20mm (F/T)

Wybraliśmy scenariusz Breakthrough z ćwiartkami, gdzie obrońca wystawia się używając zasady mobile reserves. Wybrałem do rezerw samochody pancerne i pluton kawalerii w siodłach, resztę wojsk wystawiłem na stół gęsto zastawiając strefę rozstawienia. Boforsy 37mm i TKSy trafiły do zasadzek (ambush).

Marmony robią recce move na pogranicze moich ćwiartek. Pierwsza tura Krzysia: czołgi jadą do jego bocznej ćwiartki razem z działkami portee, Marmony biją do HMG niszcząc jeden, arta wstrzeliwuje się do moich Putiłówek żadnej nie niszcząc. Polska kawaleria z 2iC już w 1. turze wyjeżdża z rezerw, kieruje się kłusem w stronę celu misji i lasu dającego bezpieczeństwo. Nie wychodzi rzut Huzzah! HMG i kawaleria piesza prą do lasu, do celu misji. Ciężka artyleria ostrzeliwuje nieostrożnie postawiony pluton portee niszcząc 3 z nich oraz 2 Stuarty. Putiłówki biją od góry bailując trzeciego stuarta z plutonu. Oba plutony zdają morale.

W 2. turze Stuart nie odbailował się. Piechota UK kryje się w lesie. Pozostałe Stuarty ostrzeliwują z km-ów konny pluton kawalerii niszcząc 4 z 6 podstawek (zdają morale) a Marmon zabijają z km-u 2 podstawki pieszych kawalerzystów (w tym ura) i jednego HMG. Ostatnie portee 47/32 strzela do Putiłówek lecz nie trafia. Arta wstrzeliwuje się w moją ciężką artę jednak nie udaje jej się w nic trafić. Tura Polaków: z rezerw wyjeżdżają samochody Wz. 34. Polacy na piechotę pchają się do celu misji aby go zabezpieczyć, jedna putiłówka toczona do przodu, strzela raz i niszczy Marmona! HMG strzelają do Marmonów nic nie robiąc, artyleria bije do pozostałego Stuarta bailując go ponownie (znowu zdaje morale).

Tura 4. Brytyjczyków jest niezbyt owocna, strzelają znowu do kawalerii na koniach zabijając kolejne 2 podstawki (pozostały 2iC zdaje rzut morale) oraz strzelają z dział do samochodów wz. 34, które udanie robią disengage chowając się za górką. Artyleria 18/25pdr trafia bijąc z all guns repeat i zabija jedno działo 100mm. Tura Polaków – TKSy wyskakują z rezerw, podjeżdżają ostrzeliwując nieskutecznie Marmony, kawalerzyści zabezpieczają las. Samochody wz.34 reorganizują się. HMG niszczą ostatnie działko Portee. Artyleria dobija ostatniego Stuarta z plutonu. Ur kawalerii strzela do Marmona i nie trafia.

Tura 5. sytuacja Brytyjczyków pogarsza się, chcąc zniszczyć samochody wzór 34. ostrzeliwując je ale samochody znowu uciekają za kolejną górkę (disengage). Stuart dowódczy kaemuje pieszych kawalerzystów zabijając dwie podstawki. Piechota UK wychodzi z lasu. Z zasadzki wyskakują Boforsy niszcząc 2 podstawki piechoty UK. Polacy szykują się do szarży, podciągają Ura do lasu, TKSy niszczą pluton Marmonów. Putiłówka bailuje Stuarta 2iC.

Tura 6. Piechota brytyjska wraca do lasu, Stuarty dostrzegają problem i kierują się do dowódcy swej kompanii. Artyleria bije niecelnie. U Polaków auta wz. 34 podjeżdżają do piechoty UK i z km-y razem z Boforsami dobijają ją (wywołują morale kompanii). Kawalerzyści na piechotę szarżują dowódce kompanii UK, ten decyduje się strzelać tylko z 2 km i trafia 4 razy na 5+! Giną 2 podstawki dzielnych Polaków. Ur strzela w walce wręcz, Ink rzuca 2 na save kończąc grę – na początku swej tury musi rzucić morale kompanii jednak nie może tego zrobić bo stracił CiC i 2iC. Zwycięstwo Polaków! Straciłem pluton kawalerii w siodłach, mniej niż pół pieszej i działo 100mm a Ink stracił obu dowódców kompanii, 4 działa portee, 3 Stuarty, piechotę i 3 Marmony.

Wynik w punktacji Battlefront 5:2 dla Polaków.

Krzysia słowo po bitwie: Wczorajsza bitwa okazała się dla mnie kolejną porażką. Zagrałem pierwszą bitwę przeciwko rozpisce zmechanizowanej a nie czołgowej. Mimo mojego początkowego entuzjazmu popełniłem kilka na tyle znaczących błędów, że bitwę przegrałem. Na samym początku źle wystawiłem działka portee, które dzięki sporemu zasięgowi i zasadzie HE mogły cokolwiek sensownego ugrać. W jednej salwie artylerii utraciłem 3 z nich. Równie szybko przez moje niechlujstwo jeden pluton czołgów został w zasadzie wyłączony z walki- 2 z czołgów zniszczone a 3 zbailowany. Na stole pozostała mi kiepsko wystawiona artyleria, która nie miała wpływu na grę bo nic nie widziała, pluton czołgów i zwiadowcze samochody pancerne. Jedyne poważne straty jakie zadałem to zniszczenie plutonu kawalerzystów w siodłach- ale nic dziwnego bo galopująca kawaleria dostała się pod lufy 3 Stuartów a 15 kości z CKMów zrobiło na niej wrażenie. Potem przez dwie tury bawiłem się w ganianego z plutonem samochodów wz.34 co było kolejnym błędem bo moja jedyna pełna jednostka odjechała od objectivu i nie zapewniła wsparcia pierwszemu i drugiemu HQ przez co przegrałem bitwę. W lesie stała moja piechota, która jest miękka jak kaczuszka i niestety równie słaba. Na pewno zniknie z rozpiski bo zupełnie nie mam na nią pomysłu. Bitwa może i była do wygrania- jednak popełniłem więcej błędów od Wojtka i musiało się to źle skończyć.

Wojtka słowo po bitwie: oczekiwałem, że Krzysiu dużo agresywniej będzie polował na moje rezerwy. Udało mu się zniszczyć kawalerię na koniach jednak dzięki ukształtowaniu terenu samochody wz.34 do końca gry skutecznie uciekały a nawet przyczyniły się do zwycięstwa niszcząc pluton piechoty wroga. Obie polskie artylerie okazały się skutecznym środkiem walki dystansowej, jednak szczególnie zadowolony jestem z armat prawosławnych 75mm wz 02/26, które ogniem bezpośrednim szachowały nawet Stuarty z pancerzem 3. Błędy Krzysia:gonienie recce Stuartami i złe ustawienie portee przed moją turą (karcąca artyleria). Nie ustrzegłem się jednak błędów: za późno wystawiłem z zasadzki działka 37mm Bofors, które praktycznie w ogóle nie wzięły udziału w tej bitwie a tankietki mogłem wystawić jedną turę wcześniej.

Poniżej mapka bitwy i kilka zdjęć, jako bonus porównanie wielkości modeli Tiger IE, Stuart, Marmon-Herrington i TKS.

Bitwa pol1 2 3  tyg

Otherworld Miniatures – rzut okiem

Tym razem rzucamy okiem na figurki fantasy, w dodatku w skali 28mm. Otherworld Miniatures produkuje metalowe modele inspirowane klasycznymi grami RPG (AD&D i tym podobne). Wzory niektórych modeli nadadzą się do gier bitewnych (Warhammer Fantasy Battle), ale większość sprawdzi się dużo lepiej w skirmishach (Mordheim) lub jako danie główne na minimakiecie. Nie mam pod ręką niestety modeli GW, ale wielkościowo wyglądają na kompatybilne. Jakość odlewu jest więcej niż przyzwoita, poziom detali także, cena również dobra. Zakupiłem je powodowany nostalgią za starym dobrym RPG jako materiał na małą makietę fantasy i nie żałuję. Większość figurek składa się z dwóch części, sklejanie ich przebiega bez problemów. Najbardziej podoba mi się, że większość figurek jest wyrzeźbiona w pozach odpowiadających bardziej codziennym zajęciom (marsz, odpoczynek, itp), a nie w bitewnych ferworze. Smaczku dodaje też bardzo fajna linia karczmarzy i ich pomocników (do zobaczenia na stronie producenta, nie kupowałem ich, bo nie mam w planach robienia makiety karczmy). Wady to – moim zdaniem – średni wygląd większych stworów. Nie czuję ich w wykonaniu Otherworld Miniatures, ale czy ktoś, kto zagrywał się RPG albo doszedł do 90 poziomu w Zangbandzie oprze się figurce przedstawiającej Gnoma wojownika? 😉 Podsumowując, bardzo fajne i klimatyczne modele na półeczkę, albo do gier RPG, ewentualnie do skirmishy. Biorąc pod uwagę niską cenę, na prawdę warto sobie czasem zrobić taki mały figurkowy prezencik. Niestety nie wiem czy ktoś w Polsce tym handluje.

Link do strony producenta:

http://otherworldminiatures.co.uk/

Zdjęcia moich modeli w blisterkach:

blistry

Widok z przodu:

przod

Widok z tyłu:

tyl

 

 

Zbliżenie na detale:

pojedy

Makietkę będę robił z trzech modeli poszukiwaczy, a Dark Elf będzie malowany osobno, ale przez starą zażyłość z tą rasą chciałem go/ją mieć.

Nasze figurkowe dłubanie – część 8

Oto ósma część naszych zmagań figurkowych. Zapraszam do zapoznania się z bardzo ciekawymi modelami naszych kolegów Bielkinsa i rempage’a.

 

Bielkins:  

Witam,

Niestety dwie poprzednie części Naszego figurkowego dłubania musiałem odpuścić. Obowiązki zawodowe nie pozwoliły mi na poświęcenie większej ilości czasu na hobby.

Na tapecie cały czas była bateria dział samobieżnych Sexton. Pracę nad nimi rozpocząłem w styczniu i z dużymi przerwami w końcu udało mi się zamknąć ten projekt. Działa wymodelowałem na pochodzące z Baterii A. 1. dywizjonu. Dodatkowo na każdym pojeździe znajduje się biała czaszka i piszczele na czarnym tle upamiętniające tzw. „baterię śmierci”, czyli 4. Baterię 1. Pułku Artylerii Górskiej zniszczonej przez bolszewików podczas ofensywy w 1920 roku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zgodnie z Waszymi sugestiami popróbowałem z białym tłem, na różnych ustawieniach aparatu. Szczerze powiedziawszy to średnio zadowolony z rezultatu jestem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W kwestii szczegółów to biała czaszka i piszczele na czarnym tle, a także boczne oznaczenia Baterii A, 1. dywizjonu + poszczególnych dział (AA,AB,AC,AD) są namalowane. 😛

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Następnie na warsztat biorę:

– Nowa podstawki HQ do brytyjskiej i niemieckiej piechoty z modeli Infantry Aces.

– Mini dioramy (cele) dla Brytyjczyków/Kanadyjczyków – 2 szt.

Chętnie wysłucham Waszych opinii.

Pozdrawiam

Bielkins

 

rempage:

Tym razem na prośbę kolegi Zorga pomalowałem IS-2. Jako inspirację Zorg postanowił wybrać Isy-2 z 4.Samodzielnego Pułku Czołgów Ciężkich LWP które wsławiły się w walkach o Kołobrzeg w 1945r. Pułk ten na stanie miał  takich czołgów 21.

Poniżej zdjęcia z marca 1945r które posłużyły jako wzór. Widać na nich bardzo zmyty już biały kamuflaż zimowy.

image

źr.: http://histor.republika.pl

image015

źr.: Technika Wojskowa-Historia

Na modelach postanowiłem go wykonać przy pomocy metody lakieru do włosów. Czyli wcześniej zabezpieczony lakierem i pomalowany standardowo model spryskujemy lakierem do włosów. Potem nanosimy  białą farbę aerografem. Po wyschnięciu zmywamy wodą przy pomocy starego pędzla. Wymaga to wprawy ale efekt bardzo mi odpowiada. Dodałem również piechotę na czołgach. Wprawdzie  nie w polskich mundurach i rogatywkach ale pewnie i taki się w LWP zdarzały.

imageaimageb

Aby dodać IS-om więcej „polskości” wykonałem kalkomanie godła 4 SP.  Do tego posiliłem się czystymi arkuszami firmy Techmod. Niestety nie do końca jestem zadowolony z efektu. Kalkomania okazała się trudna w wycięciu i klejeniu. Dobry zmiękczacz też okazał się niezbędny jak i poprawki pędzlem.

imagec

Zimowy zużyty kamuflaż tak mi się spodobał że zastosuje go na moich pnz IV, które czekają już długo na malowanie.

Russland, Panzer IV

 

Achtung! Panzer!

Zapraszam do lektury raportu bitewnego z dużej bitwy pancernej, którą rozegraliśmy w składzie Patrol, Qbekoz, sgr i Zorg.
Na początek garść szczegółów o zasadach według jakich graliśmy. Otóż postanowiliśmy zagrać bitwę prawie w 100% pancerną, na duże punkty. Zdecydowaliśmy więc, że zagramy według następującego formatu:
– można wystawiać tylko legalne armie z pojazdami o pancerzu minimum 0/0/0 + wsparcie lotnicze
– gramy na 5000 punktów na stronę (czyli mniej więcej 2500 na gracza).
Podzieliliśmy się na dwa zespoły (niestety nie do końca historycznie poprawne, ale tak wyszło). Patrol wraz z Qbekozem grali w jednym zespole, obaj rozpiskami niemieckimi. A ja – sgr – grałem z Zorgiem w mieszanym węgiersko-radzieckim teamie (wyszliśmy z założenia, że taki sojusz o włos nie doszedł do skutku, więc nie jest to aż tak sprzeczne z historią ;).

Strona niemiecka wystawiła:
Patrol (C/V):
HQ 2x Panzer IVH
3x Panzer IVH
3x Panzer IVH
3x StuG
3x Pantera
2x Elefant
1x Tygrys Królewski
Qbekoz (C/V):
HQ 2x StuG IV
4x StuG IV
3x StuG IV
3x Pantera
2x Tygrys Królewski
3x Puma
3x SdKfz 7/2 Armored
Limited Ju87G

A ich przeciwnicy:
sgr (C/V, Tarczay F/V):
HQ 2x Panzer IVH + Tarczay
4x Panzer IVH
4x Panzer IVH
3x Panzer IVH
5x Hetzer
3x Pantera
2x Nimrod
2x Nimrod
4x Toldi IIa
Zorg (F/T):
HQ – Sherman 76
10x Sherman 76
8x Sherman 75
9x Valentine III
3x IS-2
4x ISU-122
Limited Sturmovik

Graliśmy normalną misję Free For All na stole trochę większym od normalnego (był dłuższy o 60cm). Nie mogłem znaleźć pudełka z budynkami, więc stół nie był mocno zastawiony co zdecydowanie pomogło naszym przeciwnikom i ich Tygrysom II i Ferdynandom. Jak na tak duże punkty sprzętu ani plutonów (troje z nas miało po 6 plutonów, jeden 8) nie było aż tak wiele, a przy innym wyborze sprzętu dla Rosjan (więcej ciężkiego sprzętu) mogło być jeszcze mniej. Cała gra trwała ok. 3,5 godziny wraz z rozstawieniem, znowuż nie tak dużo jak na 10000 punktów.
Jak widać zdecydowana przewagę na dalekim dystansie mieli Niemcy – pięć czołgów z 8.8cm L71 i sześć Panter przeciw naszym trzem i trzem ISom. W dodatku całość weterańska, a dwa Królewskie z przerzutem trafień. Mieliśmy za to przygniatającą przewagę w czołgach średnich – 13 Panzerów IV, 5 Hetzerów i 18 Shermanów. Większość sił (całość Węgrów, 3 ISy i 8 Shermanów z działem 75mm (niestety bez dymu) skoncentrowaliśmy na lewym skrzydle bronionym przez Ferdynandy, dwa małe plutony PzIV i przez pluton Panter. Na skrzydle prawym (lotnisku) wiązaliśmy StuGi i Królewskie z przerzutami. Drugi pluton niemieckich Panter i jeden Królewski gasiły pożary w niemieckich liniach (zgodnie z tradycją na froncie wschodnim 😉 ). Mimo że przeciwnicy pierwsi skończyli wystawianie wygraliśmy rzut na inicjatywę i pierwsza tura była nasza. Jako, że ten scenariusz ma zasadę meeting engagement i traktowani byliśmy jak poruszenia nie było co kombinować i ruszyliśmy całością sił do przodu licząc, że mnogość celów zdezorientuje  faszystowskich celowniczych. Przy okazji precyzyjne strzelania naszych bratanków z węgierskiej puszty (chyba zresztą nie ma innej) zniszczyło 4 Panzery Patrola. Oba plutony jednak zdały testy morale i grały dalej. Rosjanom udało się tylko wyeliminować jednego StuGa, ale byliśmy bliżej o 12” i możliwości flankowania ciężkiego sprzętu przeciwników. Niemcy odpowiedzieli ogniem dość niemrawo – Junkers został ustrzelony przez Nimrody i nie udało mu się zbombardować Panter, a Ferdynandy zniszczyły i zbailowały po jednym ISie.
W drugiej turze kontynuowaliśmy natarcie na lewej flance, a na prawej – z braku jakiejkolwiek osłony na pasie startowym – strzelaliśmy się na dystansie (10 Shermanów i 5 ISU to dużo kostek). Tym razem Rosjanom poszło ciut lepiej, zniszczyli 2 StuGi i kolejne 2 zbailowali, a Węgrom udało się trafić jedną plotkę, ale nie zdałem testu firepower i zrobił się z tego bail tylko. Węgierskie Pantery przekroczyły rzekę i zaczęłu objeżdżać Ferdynandy od boku dobijając przy okazji oba plutony PzIV Patrola. Zaczynało to wyglądać dość dobrze na tej flance. Patrol miał 6 plutonów, 2 były już wyłączone z gry, zanosiło się na test morale kompanii w kolejnych turach, tym bardziej, że pomimo zniszczenia kilku Valentine’ów i plutonu ISów (zdawałoby się duża strata, ale te 3 czołgi przykuwały uwagę Ferdynandów i Panter przez 2 tury dając mi możliwość objechania Ferdynandów) nasze starty były bardzo małe.
Nerwowe manewry Niemców na samej krawędzi stołu uniemozliwiły mi jednak wyjechanie na bok Ferdynandów całością Panter, udało się tylko jednej, ale oczywiście nie trafiła. Na lotnisku trwały radosne dorzynki na średnim dystansie, ale wsparcie Tygrysów z przerzutami przechylało szalę wyraźnie na stronę III Rzeszy. Okazało się, że ta tura była chyba przełomowa, natarcie węgierski straciło impet i utraciłem inicjatywę wikłając się w pojedynki ogniowe z ciężkimi czołgami niemieckimi, co prawda wciąż straty były niskie, ale zaczynały rosnąć. Ferdynandom w odpowiedzi udało się zniszczyć Panterę, a drugą zbailować, straciłem też pluton Toldików. Za to w swojej turze wyjechałem na flankę Panter plutonem moich Panzerów i ustrzeliłem jedną, w kolejnej turze podobnego wyczynu dokonały Hetzery i 3 Pantery poległy. W międzyczasie zniszczone zostały także Pumy. Niestety nasz Sturmovik dwukrotnie mając w celowniku bombowym Królewskiego i po 3 StuGi nie zniszczył nic (trochę pobailował, ale Qbekoz bezbłędnie zdawał testy morale) i rosyjskie linie zaczęły się łamać. Valentine’y zostały zniszczone, podobnie pluton Shermanów 75mm i wreszcze kolejne Shermany. Mimo rozpaczliwego wsparcie Madziarów, zniszczenia niemieckich plotek i szansy na złamanie morale kompanii Qbekoza nie udało nam się zawojować tej flanki. Moi Węgrzy też nie przędli lepiej, mimo sukcesów Panzery były rozstrzeliwane przez Ferdynandy i samotnego Królewskiego (choć udało im się dwukrotnie zbailować Ferdynanda od boku, ten jednak również co turę wracał do gry), dobił je też przylatujący na jednej kostce Junkers, który przebił się przez ogień Nimrodów i wykończył pluton Panzerów i Hetzerów i przyszedł wreszcie momeen na test morale kompanii, którego oczywiście nie zdałem (mimo, że specjalnie na taką oakzję wziąłem Tarczaya, który jest F/V) i bitwa skończyła się zwycięstwem Osi.
Tak czy siak jestem zadowlony. Gra była moim pomysłem i wyszła – a jakże 😉 – sympatycznie. Oczywiście trzeba przymknąć oko na brak balansu (ale wreszcie Pantery czy Królewskie są królami pola walki), ale gdybyśmy zastawili planszę trochę bardziej mogło się skończyć całkiem inaczej. Bitwa nie była też wcale jednostronna. Niemcy mogli to spokojnie przegrać. Jedno czego nie rozumiem, to po kiego czorta wziałeś Zorg na póżno-wojenna bitwę Valentine’y? 😉

Zorg:
Po tej bitwie już wiem jak czuli się amerykańscy czołgiści w walce przeciwko Panterom i Tygrysom królewskim – bezradni. Mimo dużej przewagi ilościowej sprzętu trafiłem na dwa Konigstiger z wylosowanym „Every shot counts” czyli przerzutem nietrafień co w połączeniu z zasięgiem 40″ i AT16 dokonało ogromnych spustoszeń w moich siłach. Shermany 76mm odgryzały się skutecznie StuGom niszcząc wiele z nich (niestety Kuba zdał wszystkie moralki) ale tylko do momentu gdy Tygrysy nie skoncentrowały na nich ostrzału. Ogólnie rzecz biorąc straciłem dowódcę kompanii oraz niemal wszystkie czołgi i działa szturmowe ISU. Na stole zostały mi 3 pelotki, które nie strzeliły ani razu i 3 Shermany 76mm. Wydaje mi się, że w bitwach z wyłączeniem jednostek innych niż pancerne siły niemieckie mają dużą przewagę nad innymi nacjami.

Qbekoz:
Bitwa była bardzo specyficzna, przez zasady jakie przyjeliśmy (same tank teamy etc). Ja na swojej flance praktycznie stałem całą bitwę i strzelałem się z Zorgiem, jedyna tura, w której ruszyłem się do przodu przyniosła mi największe straty , ale to kwestia planszy raczej (mało przeszkadzajek było). Jeśli chodzi o rozpiskę, to na przyszłość wywaliłbym chyba samolot i dodał ze 2 stugi jeszcze. Faktem jednak jest, że niemieckie ciężkie czołgi ciężko ruszyć od frontu i strzelanie się z nimi na dalekim dystansie prowadzi w błyskawicznym tempie do wyprawy na złomowisko (tutaj jedynie amerykańce z najnowszych briefingów mogłyby powalczyć). Reasumując: ciekawa odmiana od standardów turniejowych, pomysł z turniejem na takich zasadach uważam za ciekawy i chętnie zagram jak dojdzie do skutku.

Patrol:
Przy wstępnych rozmowach i wystawianiu modeli było widać dość przytłaczającą przewagę wroga, każdy sobie w myślach powtarzał (dwie tury i koniec bitwy), było nieco inaczej, bo skończyło się na krwawej (po obu stronach) bitwie pancernej, której ten świat (stół Szymona) jeszcze nie widział. Początek wskazywał na to, że moja flanka posypie się dość szybko, ledwie skończyła się pierwsza tura, a ja miałem dwa plutony zmuszone do rzutu na morale, zostały, rozegrały swoją turę nie czyniąc większych szkód jak i reszta kompanii, u Kuby jakby spokojniej, po prostu ostrzał na dystans i czekanie co dalej, ale również bez rewelacji w ostrzale wroga. Przez jakiś czas Szymon nacierał bardzo dziarsko, nie ponosząc większych strat gdyż starałem się swoim ogniem osłabić Zorga na moim skrzydle, posiadał tam dość istotne siły 3x IS-2 i spory pluton Shermanów, potraktowałem to priorytetowo i całymi dostępnymi środkami ostrzeliwałem właśnie te dwa plutony, stąd też straty węgierskie nie były wysokie, a sama kompania zbliżając się stanowiła coraz większe zagrożenie. Na flance Kuby bez większych zmian. Przełomową turą dla strony niemieckiej okazała się ta, w której Pantery zaczęły zbliżać się do Elefantów, Zorg na mojej flance potracił większość sił (Pantery bardzo skutecznie poradziły sobie z ISami nie ponosząc strat) przez co już bardzo uszczuplonymi siłami przy wsparciu Panter od Kuby mogłem skupić się na dokończeniu walki jedynie z Węgrami. Sama rozgrywka między Panterami a Elefantami była dość istotna, gdybym tam przegrał to cała flanka lada moment by padła, na moje szczęście przy kombinowaniu, manewrowaniu i dużej dozie szczęścia udało się opanować sytuację i moje dwa niszczyciele czołgów spełniły swoją rolę niszcząc ich około 7 i nie ponosząc strat. Dalsza walka już stała się bardziej pozycyjna ze strony Węgier, ja nieco ożywiony ostatnimi sukcesami postanowiłem trochę podziałać, silniki włączyły Pantery, Panzery z HQ i Tygrys Królewski i zacząłem nimi nieco więcej manewrować. Gra do samego końca niepewna (Kuba mógł mieć moralke ale miał rzuty mistrzowskie) a ja cały czas z nożem na gardle ale już nieco spokojniejszy niż na początku. Lada moment po udanych testach u Kuby przyszła kolej na rozstrzelanie przeciwnika i jego ucieczkę. Podsumowując, gra do samego końca niepewna, dużo strat po obu stronach oraz odpowiednie towarzystwo, daje nam naprawdę mile spędzone popołudnie i wieczór

Poniżej garść zdjęć z krótkim opisem.

Najpierw sytuacja po wystawieniu:

SONY DSCSONY DSC SONY DSCSONY DSC SONY DSC

Pierwsza tura:

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Kolejna tura (w tym pierwsze boje manewrowe węgierskich Panter i Ferdynandów):

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Pantery coraz bliżej flanki Ferdynandów, wyrzynanka na lotnisku:

SONY DSC SONY DSC

Tura 4 – Pantera na boku Ferdynandów, PzIV i Hetzery coraz bliżej oskrzydlenia Patrolowych Panter, a na lotnisku Rosjanie dostają srogie baty:

SONY DSC

SONY DSC SONY DSC

Kolejna tura – Hetzery dobijają Pantery, widać też złowieszczego Ju-87, który za chwilę przedrze się przez ogień Nimrodów i zniszczy pluton Hetzerów i PzIVH, a Pantera na flance Ferdynandów nie zdaje testu na odbailowanie po raz kolejny:

SONY DSC

Niemcy Qbekoza kontratakują… dość zachowawczo trzeba przyznać ;):

SONY DSC

Daje to szansę na ostatnią próbę przechylenia szali zwycięstwa na naszą korzyść, Nimrod od boku, a PzIVH z dowództwa i ocalałe czołgi sowieckie (2x Sherman 76mm i jedno ISU122) muszą zniszczyć lub zbailować jednego StuGa, żeby Qbekoz musiał zdawać moralkę lub zniszczyć dwa, żeby od razu uciekł… nie udaje się żadna z tych rzeczy oczywiście:

SONY DSC

Smutny krajobraz po ataku Luftwaffe, Węgrzy nie zdają w konsekwencji moralki i bitwa się kończy, bo Sowieci też uciekają:

SONY DSC

Smutne podsumowanie bitwy:

SONY DSC

Szaleńcza radość zwycięzców – ogromny sukces, udało przedłużyć się o kilka dni agonię III Rzeszy:

SONY DSC

I szukanie winnych wśród przegranych, ktoś będzie musiał złożyć samokrytykę:

SONY DSC