Pantery z Plastic Soldier Company – rzut okiem

By | Grudzień 13, 2015

Jakiś już czas temu wszedłem w posiadanie boxu Panter z firmy Plastic Soldier Company. Mam dość mieszanie uczucia wobec tego produktu – z jednej strony entuzjastyczne, z drugiej mam wrażenie, że jest to produkt nieprzemyślany, niedopracowany i nierówny. Po kolei jednak. W pudełku:

boxprzod boxtyl

znajdziemy 5 czołgów Pantera w wersji A, D lub G i instrukcję, żadnych kalkomanii, nie ma. Modele są oczywiście plastikowe i na pierwszy rzut oka zachwycają bogactwem szczegółów (można kliknąć na zdjęcie, powiększy się):

wypraski5wypraski6wypraski1 wypraski2 wypraski3 wypraski4

jak widać na powyższych zdjęciach mamy dwa kadłuby dla różnych wersji czołgu, różne panele boczne, wydechy, jarzma działa. Odlew jest wysokiej jakości, detale są wyraźne, ale nie przerysowane, ale… ale czołgi składają się z naprawdę wielu części jak na skalę 15mm i modele przeznaczone na stół bitewny. Mamy więc kadłub, dwa włazy z opcjonalnym czołgistą, dwa panele boczne, ściankę tylną, wannę, dwa zestawy kół z doklejanymi kołami nośnymi,  4 części do sklejenia gasienic, km w kadłubie, dwa schurzeny, wydech, dół wieży, tył wieży, samą wieże, właz z osobnym mocowaniem kmu, sam km, opcjonalnego dowódcę wychylającego się z włazu, jarzmo, działo, wyrzutnie granatów dymnych. Czyli w wersji bez dowódców mamy 30 części – dość dużo jak na tak mały model. Samoloty w 1/72 miewają mniej :). To nie jest wada sama w sobie oczywiście, ale w moim odczuciu możnaby ten model lepiej zaprojektować i uniknąć kilku problemów. Sklejanie kadłuba, wieży itp to sama przyjemność. Części pasuja bardzo dobrze, nie trzeba nic szpachlować, wypełniać. Sama radość, ale… ale plastik jest dość kruchy. Mam dość spore doświadczenie modelarskie, wycinałem niezliczone ilości różnorakich, czasami bardzo małych części z ramek, przy tym modelu jednak poległem – przy wycinaniu luf, cienkich i zgrabnych udało mi się złamać cztery z pięciu. Plastik plastikiem, ale lufa nie jest najsensowniej umieszczona w ramce. Model jest plastikowy, lufa pęką w tym samym miejscu (ok. 3/4 długości), kropelka revelowskiej Contacty i wszystko jest w porządku, ale jest to mimo wszystko spora wada. Kolejna to wydechy. Detale w całym modelu są naprawdę wysokiej klasy, ale wydechy są ich pozbawione. Na zakończeniu wydechu powinien być wklęsły wentylator (taki jest w modelu BFu), tu nie ma nic, nie wiem czemu, bo w innych miejscach detale i ich ilość jest na znacznie wyższym poziomie niż u konkurencji. Przeoczenie podejrzewam. Największą wadą są jednak gąsienice. Każda składa się z dwóch części – dolnej i górnej. Na pierwszy rzut oka sa świetne, detale bija BF na głowę, przy dokładniejszym oglądzie niestety odkrywamy, że najlepsze detale są w miejscach niewidocznych – na dole, czyli miejscu gdzie stykają się z podłożem i górze czyli tam gdzie zasłania je kadłub. W miejscu najbardziej widocznym – na przodzie nie dość, że detal jest słaby (plastik jest tam wtryskiwany pod kątem zbliżonym do prostego, wydaje mi się, że to jest powód), to w dodatku gąsienice w tym miejscu trzeba wyciąć z ramek, więc detalu nie ma pod wycięciem żadnego:

gaski2

gaski

To nie wszystko niestety – gąski średnio do siebie pasują i detal na wewnętrznej części jest bardzo delikatny, trudno go wydobyć washem i – niestety – pełno po wewnętrznej stronie, widocznych dobrze na sklejonym modelu okrągłych miejsc po wtrysku plastiku – można zobaczyć to na zdjęciach ramek wyraźnie – 3 okrągłe plamy na każdej gąsienicy. Zupełnie inaczej rozwiązał to BF – gąsienice i koła są jedną częścią, co nie jest tak fajne w malowaniu, ale zapobiega przekombinowaniu w planowaniu modelu i detal bardzo słaby na dole i górze gąsienic jest wzbogacony tylko w miejscu najbardziej widocznym – na przodzie i tyle (tak przynajmniej jest w battlefrontowym StuGu). Wydaje mi się, że już lepszym rozwiązaniem byłyby gumowe gąski. Wadą są też średnie modele załogantów, jeden ma dziurę w plecach, odlew i rzeźba jest średnia.

Mimo wszystko bardzo dawno nie bawiłem się tak dobrze przy sklejaniu i malowanie modelu w skali 15mm. Z czystym sercem polecam, bo malowanie to sama przyjemność, detale wychodzą ślicznie, czołgi wyglądaja świetnie, maja dużo lepszą sylwetkę od modelu BFu (żywicznego, bo plastikowego nie mam) – model PSC wygląda jak powinna Pantera, dość kwadratowy, pudełkowy kształt, Pantera BFu bardziej przypomina nadepnięty i trochę rozciągnięty model, jakby Panterę de Tomaso, a nie czołg PzKpfw V 😉 :

porbfpsc2

Poniżej porównanie wymiarów i detali na żywicznym modelu Battlefrontu i plastikowym Plastic Soldier Company:

porbfpsc3porbfpsc

Jak widać na zdjęciach brak na modelu PSC zimmeritu, co mnie cieszy, bo – uważam – w tej skali zimmerit wygląda groteskowo. Na powyższym zdjęciu widać też wydechy bez detali.

Poniżej jeszcze zdjęcia całej piątki i detali na jednym czołgu:

allpomalowane

jeden detale

Sumując – to bardzo dobry zestaw, z bardzo dużym potencjałem, nie pozbawiony jednak wad, o których lepiej wiedzieć przed zakupem. Pantery BF-u wyglądają bardziej topornie, są jednak lepiej zaprojektowane i lepiej nadają się dla mniej doświadczonych modelarzy (także malarsko, bo wielość małych detali może ciut przytłaczać w modelach PSC). Dla mnie jednak jakość detali kadłuba przebija konkurencję o tyle, że przymykam oko na wady inżynieryjne i jeśli będę potrzebował jeszcze Panter sięgnę na pewno po ten zestaw.

9 odpowiedzi na “Pantery z Plastic Soldier Company – rzut okiem”

  1. Bielkins pisze:

    Zacnie Ci te pantery wyszły.
    Może pomyślał byś o opisaniu procesu ich malowania z omówieniem zastosowanych technik i chemii?

    • sgr pisze:

      Postaram się spłodzic jakiś tutorial przy malowaniu kolejnych czołgów do tej rozpy. Nie wiem tylko, czy moim aparatem uda się zrobić zdjęcia dobrze dokumentujące zachodzące zmiany, a nowy aparat będzie, ale nie wiem kiedy, bo priorytety są inne.

  2. ink pisze:

    Mega wyglądają te pantery- nie byłem ich zwolennikiem na początku ale bardoz mi się podobają.

  3. badjaq pisze:

    Jest jakieś umocowanie historyczne tego malowania (zdjęcia, etc.), czy fantazjowałeś?

    • sgr pisze:

      Którego konkretnie, bo każdy czołg ciut inny. Nr 111 wzorowany jest na czołgu 6 dywizji pancernej walczącej na Węgrzech na wiosnę 45. Nr 121 – widziałem dość podobny kamuflaż wzorowany na jakims zdjęciu z Berlina z 45, choć pomalowana tak była tylko wieża, reszta pojazdu była niewyraźna. 122 to Feldherrnahlle z Węgier, chyba z marca 45. 112 wzięty jest z opracowania MIGa o kamo niemieckich czołgów, nie mam tej książeczki, więc nie wiem dokładnie jaki czołg reprezentuje (ksiązkę mozna przewertować na youtubie). 100 jest wzorowana na modelu w skali 1/35, nie dociekałem czy to prawdziwe kamo (wygląda prawdopodobnie, takie składakowe czołgi się pod koniec wojny zdarzały). Biorąc pod uwagę skąpość materiałów z tego okresu + brak kolorów na większości zdjęć trudno wyrokować o poprawności odcieni, itp. Chciałem mieć dość jednolite kolory, zdecydowałem się na zestaw oparty na zieleni (a nie dunkelgelbie jak w standardowym malowaniu 43-44) i z późno-wojennym odcienim dunkelgelba (bardziej podobny do jasnego khaki/kości słoniowej), bez zielono-żółtego odcienia. Mieszanie odcieni dunkelgelba może byłoby bardziej historyczne, ale z drugiej strony kto tam wie. W ogóle uważam historyczną poprawność w tego typu rozpiskach za króliczka, którego nie warto gonić. Dysponując nawet wyraźnym zdjęciem czołgu z jakieś jednostki i tak nie mamy podstaw do zgadywania jak wyglądały inne pojazdy z tego samego plutonu, czy kompanii, a niech mi ktoś pokaże wyraźne zdjęcie kilku czołgów jakieś kampfgruppy z 45, żeby można było historycznie pomalować rozpiskę. To niestety nie modelarstwo, gdzie robi się jeden czołg i rzeczywiście można się oprzeć bardzo dokładnie na archiwalnych fotografiach. A i tak zdarza się, że 65 lat po wojnie okazuje się kolor jednego z najbardziej ikonicznych samolotów II wojny z jednej z najbardziej ikonicznych operacji powietrznych tak na prawdę nie był jasno szary tylko oliwkowy :D.

  4. rempage pisze:

    Nadal uważam że ten zielony jest zbyt jaskrawy.
    Poza tym to chyba najlepsze twoje modele jakie widziałem.

    • sgr pisze:

      Wiesz co, ja też nie jestem w 100% zadowolony z tego odcienia, ale jak pisałem na forum zdecydowałem się używać zestaw farb, żeby móc identyczny kolor położyć na inne modele. Swoja drogą nabyłem właśnie zestaw, którym Patrol maznął Tygrysa ze zdjęcia powyżej i rozjaśnienie dunkelgelba jest niemal białe, dużo jaśniejsze niż się spodziewałem. Z trzeciej znowuz strony zdjęcia są przy świetle dziennym wspomaganym lampką (też z białym światłem), więc są bardzo jasne. I na koniec, popatrz na zdjęcie poniżej, to orginalny schurzen z Pantery, zielony jest baaaardzo jasny i bardzo soczysty, prawie jak goblin green ;):
      https://houseofqueeg.files.wordpress.com/2015/02/panther-side-plate-mirko-bayerl.jpg

Dodaj komentarz