Corrivalry 2016 – sprawozdanie z turnieju Flames of War

By | Luty 8, 2016

Jestem świeżo po największym w tym roku brytyjskim turnieju Flames of War, w którym miałem przyjemność wziąć udział. Turniej sam w sobie oczywiście ważny, ale równie interesujące jest miejsce, w którym się odbył. Po kolei jednak. W turnieju wzięło udział 84 graczy, głównie z Wielkiej Brytanii, ale znalazło się miejsce dla kilku przyjezdnych z Portugalii, Belgii, Francji i Włoch oraz dla osiadłych w UK graczy z USA, Nowej Zelandii i jednego z Polski. Format to okres Late, 1420 punktów z możliwością wzięcia alternatywnej rozpiski (z tego samego briefingu) różniącej się maks. 420 punktami. 5 bitew rozłożonych na sobotę i niedzielę po 2,5h na bitwę i standardowa punktacja turniejowa w UK – czyli sprawdzamy punktację BF, mnożymy x3 i dodajemy punkt jeśli zwycięzca zniszczył 1/3 sił wroga lub go złamał – w zależności czy wygrał obrońca czy atakujący.

Z uwagi na pracę włożoną w malowanie Panter zdecydowałem się zagrać rozpiską opartą o briefing z Nachtjaegera – Panzerkampfgruppe von Benningsen. Wersja przeciw-piechotna rozpiski wyglądała tak:

HQ – 2x Panzer IVJ

3x Panzer IVJ

2x Pantera (z goglami)

2x Pantera

4x Stummel

Sdkfz 234 x2 (jeden z działkiem 2cm, drugi z PaKiem 40)

Sdkfz 234 x2 (jeden z działkiem 2cm, drugi z PaKiem 40)

 

Wersja bardziej przeciw-pancerna:

HQ – Pantera (gogle)

3x Panzer IVJ

2x Pantera (z goglami) + UHU

2x Pantera (gogle) + UHU

2x Stummel

Sdkfz 234 x2 (jeden z działkiem 2cm, drugi z PaKiem 40)

Sdkfz 234 x2 (jeden z działkiem 2cm, drugi z PaKiem 40)

W obu wersjach 6 plutonów, całość Reluctant Veteran.

Nie uważam, żeby była to najlepsza rozpiska turniejowa, wybrałem ją, bo chciałem zagrać tym co miałem pomalowane – organizatorzy turnieju dość późno zmienili punktację na 1420 (miało być 1750). Jechałem więc sobie pograć, bez aspiracji wygrywania całego turnieju. Rozpiska jest fajna w grze, bo się nią prawie zawsze atakuje, trzeba więc ruszać się, strzelać, manewrować i generalnie inicjatywa zawsze leży po mojej stronie, co zazwyczaj dość skutecznie osładza gorycz porażki ;).

Kilka słów o lokalizacji. Zeszłoroczne Corrivalry odbywało się w wynajętej sali, tegoroczne w nowopowstającym centrum bitewniakowym w centralnej Anglii. Nowy sklep jest wspólnym dzieckiem dwóch znanych w środowisku flamesowym graczy i organizatorów turniejów – Nobby’ego i Hammy’ego. Przejęli oni stany magazynowe zamkniętego niedawno sklepu internetowego Stafford Games i zorganizowali nowy sklep wraz z centrum turniejowym. Całość – sklep i sala turniejowa – znajduje w Daventry. Sklep w internecie będzie się znajdował pod adresem:

http://battlefieldhobbies.co.uk/

Trwają ostatnie prace nad stroną, więc na razie jeszcze kupować internetowo się nie da. Stacjonarny sklep jest natomiast otwarty i działa w najlepsze. Osobiście mnie to cieszy, bo dwa największe sklepy w UK znajdują się daleko ode mnie i od całej reszty świata także – Wayland w malutkiej wiosce na samym południowo-wschodnim krańcu Anglii, a Firestorm w Cardiff. Rodziło to konflikty, bo w ostatnich latach większość turniejów pod patronatem Battlefrontu odbywała się w Waylandzie, a to trochę tak, jakby organizować największy polski turniej w Cisnej w Bieszczadach. Organizacyjnie były niedociągnięcia, frekwencja marna, więc nic z tych turniejów dobrego nie wynikało, a zeszłoroczny w ogóle się nie odbył, mimo szumnych zapowiedzi, choć na stronie BF ani słowa o tym :). Następne turnieje będą się już odbywały w Daventry, na czele z Grand Tournamentem w październiku. Zważywszy na lokalizację (centralna Anglia) i osoby organizatorów będzie to turniej w 100% udany, więc jeśli ktoś nie wie co robić pod koniec października to zapraszam, ja się wybieram na pewno. Sala jest duża – maks ok 90 osób, jest dużo toalet, całość zrobiona przez osoby, które na turniejach spędzają mnóstwo czasu, więc nie ma sie do czego przyczepić. Jest ciepło i jasno. Najlepiej moim zdaniem rozwiązana jest kwestia gorących napojów – za 2 funty dostajemy numerowany kubek i możemy pić do woli kawy czy herbaty, którą sobie sami przyrządzamy w kuchence. Sklep jest nowy i to widać. Z rozmachu jaki towarzyszy otwarciu wnoszę, że właściciele chcą na dobre wejść na rynek figurkowy. Ze swojej strony polecam, podejrzewam, że internetowo też będzie tip-top. Nie pamiętam cen, poza bozem ISów 2 z PSC – 19.50 funta, w sklepie o 10% taniej.

Krótko o turniejowych bojach.

Pierwszą bitwę grałem przeciw szkockiej piechocie. Misja to Roadblock, oczywiście atakowałem, była więc noc, co bardzo pomogło mi przy ambuscade, bo działka 6pdr trafiały na 5+ :D. Bitwa trudna ze względu na kostki, przez 3 tury 9 czołgów niszczyło 4 działka. Grało się sympatycznie, bo przeciwnik miły. Po 5 turach (tyle nam sie udało ugrać) wygrałem 4-3. Super, szanse na ostatnie miejsce były więc małe ;).

Druga bitwa to Cauldron przeciw brytyjskiej piechocie z mnóstwem czołgów (breaching grupy). Nie była to bitwa jednostronna, ale dzień wstał od razu, rezerwy obrońcy od razy wyjechały mi na tyły, a kostkowo nie był to mój najmocniejszy turniej (pluton Panter straciłem po pierwszej salwie 25pdr), więc mimo zniszczenia w szarży plutonu dział 25pdr co teoretycznie dawało mi bardzo duże szanse na zwycięstwo, nie udało mi się już potem nic poniszczyć, pooblewałem także wszystkie możliwe testy na baile i morali i przegrałem 1-6. Przeciwnik znów bardzo sympatyczny, student, Włoch z Bolonii, pogadaliśmy o fortyfikacjach i zmaganiach bolońsko-weneckich.

Ostatnia sobotnia bitwa to Breakout. Przeciwnik miał radziecka pancerkę. Misja super dla mnie, rozpiska przeciwna również, a jednek przegralem 2-5. Nie wiem tak do końca co poszło źle. Znów dzień wstał jak tylko mógł najszybciej, znów rezerwy wyszły od razu, znów nie trafiałem mimo zmasowanego ognia i znów wychodziły testy na morale przeciwnika (rozpiska fearless, więc powinny) i znów straciłem pluton Panter (tym razem moździerze 3/4+ ustrzeliły Pantery jednym strzałem). Bitwa znów fajna mimo to.

Niedzielę zacząłem od kolejne porażki – tym razem w Encouterze przeciw amerykańskiej pancerce. Tu obu nam kostki nie szły, przez kilkanascie tur próbowaliśmy się trafiać i nic z tego nie wychodzilo. Manewrowaliśmy więc głównie objeżdżając się od boków i tak kostka do kostki ciut więcej trafiło przeciwnikowi i nie udało mi się zdać testu na morale kompanii (a wczesniej 2 plutonów). Końcowo 2-5. Bardzo byliśmy obaj zmęczeni tą bitwą. Pogadalismy sobie za to dużo o Cameronie i spółce, a także o pogodzie na Nowej Zelandii, bo stamtąd „mój wróg” pochodzi.

Ostatnia bitwa to Surrounded, a po drugiej stronie stołu sama piechota – 6 plutonów + moździerze + ckmy + bateria 6xPaK40. 4 plutony Ersatz SS, 2 Volkssturmu. Kluczem było uniszkodliwienie dział PaK40, co mi się udało. Straciłem jednak 2 plutony (Stummele i jedno recce), bo nie miałem jak nimi uciec przed szarżą piechoty. Wygrana 4-3. Bitwa bezstresowa jak poprzednie zresztą.

Miejsce wyszło więc dalekie, ale jestem zadowolony. Podwójnie nawet, bo Panterki dostały nagrodę za najładniej pomalowaną armię :). Jest to więc drugi z kolei turniej w UK, z którego przywożę nagrodę, aż strach pomyśleć co będzie na GT ;). Poza tym sobotni wieczór był sympatyczny towarzysko, co też trzeba doliczyć po stronie plusów. Dla ciekawych, sponsorem było PSC, główna nagroda za I miejsce i za najbardziej sportowe podejście do gry to 125 funtów na produkty PSC (do odbioru na miejscu w sklepie). Miejsce II to 75 funtów, 3 50, 4-6 – 20. Malowanie, tereny, objectiv też po 20. Wziąłem więc w ramach nagrody box ISów-2 z PSC, będzie początek armii na GT. Teraz trzeba je tylko wypieścić malarsko, bo – nieukrywam – tam też chciałbym nagrodę zgarnąć za malowanie, konkurencja będzie silna, a odpadnie efekt nowości i inności malowania. Nasz ośrodek wypadł bardzo mocno, bo poza moja malarska nagrodą, Paul zajął dobre 11 miejsce, Mark nagrodzone VI, z wygrał cały turniej Vinny, który też jest od nas – co mnie cieszy, bo to wszystko gracze bardzo spokojni w grze, grający bez spinki i absolutnie bezkonfliktowo.

Poniżej kilka zdjeć. Stoły podobne do tych z poprzednich relacji z turniejów w UK, bo tereny przywozi ta sama grupa graczy.

c2016_1 c2016_1b c2016_1c c2016_2 c2016_2b c2016_2c c2016_2d c2016_3 c2016_4 c2016_4b c2016_5 c2016_all1 c2016_all2 c2016_all3 c2016_all4

7 thoughts on “Corrivalry 2016 – sprawozdanie z turnieju Flames of War

  1. rempage

    Tak jak się spodziewałem twoja rozpiska dobrze się sprawdza przeciw piechocie ale nie koniecznie przeciw pancernej armii. Mimo to mi się podoba.
    To zająłeś które miejsce za malowanie?

    Reply
    1. sgr Post author

      Pierwsze oczywiscie :). Mimo kilku bardzo dobrze pomalowanych armii – procentuje dosc agresywne cieniowanie, w gorszym swietle wyglada to lepiej niz delikatniejsze, bardziej naturalne, ale mialem zamiar tymi figurkami powalczyc o nagrode, bo poprzednie, mniej natarczywe przeszly bez echa.

      Reply
      1. rempage

        No to wg mnie zasłużenie 1sze miejsce. Gratulacje.

        Reply
    1. sgr Post author

      Fajnie by bylo. Musisz tylko w miare szybko zarezerwoac miejsce (mysle, ze przed wakacjami starczy, ale trzeba zerkac ile jest wolnych miejsc w miare regularnie.

      Reply
  2. Kouo

    Gratuluję pierwszego miejsca za malowanie. A z kostkami to tak jest. Jak nie urok to sraczka ;-).
    IMO bardzo ładne zdjęcia Ci wyszły, zwłasza tego stołu z kolejowym żurawiem.

    Reply
  3. Zorg

    Gratulacje nagrody i 2 zwycięstw. Brakuje mi w artykule zdjęcia całej pomalowanej kompanii.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *